– Absurdalny, nieodpowiedzialny i łamiący zasady dobrej współpracy – w takich słowach samorządowcy z powiatu kieleckiego komentują pomysł powrotu do koncepcji powiększenia Kielc kosztem sąsiednich gmin. Ich włodarze zapowiadają, iż próby zmiany granic spotkają się ze stanowczym sprzeciwem.
Temat pojawi się na najbliższej sesji w czwartek, 15 października, a inicjatorami dyskusji są radni opozycji – klub Prawo i Sprawiedliwość oraz Maciej Jakubczyk, przewodniczący rady miasta Kielc. Tymczasem włodarze siedmiu podkieleckich gmin w trakcie wtorkowej (6 października) konferencji zorganizowanej przed Urzędem Gminy w Miedzianej Górze jasno wyrazili swoje stanowisko w tej sprawie.
06.10.2026. Konferencja prasowa / Fot. Marcin Marszałek – Radio KielceDamian Sławski, wójt Miedzianej Góry przyznaje, iż rozgorzała w ostatnim czasie debata o możliwej rewizji granicy Kielc wzbudza coraz większe obawy wśród mieszkańców ościennych gmin.
– W interesie moim oraz społeczności gminy, którą reprezentuję jest obrona integralności jej terytorium, interesów mieszkańców, a przede wszystkim potencjału rozwojowego. Problemy demograficzne, finansowe czy też inne jednego samorządu nie mogą być rozwiązywane kosztem jego sąsiadów. Stąd potencjalna zmiana granicy administracyjnych Kielc budzi nie tylko niepokój, ale również może odbić się negatywie na naszej współpracy. Nie chcemy dopuścić do utraty części naszych mieszkańców, dochodu czy terenów istotnych dla dalszego rozwoju naszej wspólnoty – argumentuje.
Jednoznaczny sprzeciw płynie także z Morawicy. Marian Buras burmistrz miasta zwraca uwagę, iż samorządy otaczające Kielce budowały swój potencjał gospodarczy oraz infrastrukturalny przez dziesięciolecia. W związku z tym nigdy nie będzie zgody, aby stolica regionu wchłonęła sąsiednie samorządy.
– Wiele osób do nas się sprowadziło, ale nie po to aby wrócić tam skąd przybyli. Dlatego uważam, iż pomysł rady miasta Kielce jest niepotrzebny i szkodliwy. Co więcej ze stronnych kieleckich radnych nie słychać by przemawiali w imieniu ludzi, a to oni powinni decydować. Tego głosu nie ma – wskazuje.
Teresa Jakubowska, burmistrz Piekoszowa zwraca uwagę, iż pomysł poszerzenia granic Kielc powinien być przede wszystkim poprzedzony konsultacjami z mieszkańcami i otwartą dyskusją między samorządowcami.
– Mamy piękne tereny. Przykładowo w Janowie mamy już pewne plany inwestycyjne, które w pierwszej kolejności mają zabezpieczyć naszych mieszkańców w zakresie pracy i miejsca do życia. Nie mniej istotną kwestią są podatki. Dlatego jestem przeciwna tym planom – stwierdza.
Wójtowie i burmistrzowie uważają także, iż kieleccy radni zanim zdecydują się na sięganie po cudze powinni najpierw zająć się rozwojem w tej chwili posiadanych terenów inwestycyjnych. Wymieniane są tu m.in. obszary na granicy z Bilczą, działki w Posłowicach oraz Malikowie czy Niewachlowie.
– Sprzeciwiamy się kładzeniu ręki na gotowe – dodaje Łukasz Gryń. Wójt Nowin przypomina, iż miasto Kielc ma w swoich granicach tereny, które mimo przyłączenia od kilkudziesięciu lat pozostają zaniedbanymi peryferiami stolicy województwa.
– Mój samorząd na przełomie lat 70 i 80 XX w. przechodził podobne zmiany. Wówczas od ówczesnej gminy Sitkówka-Nowiny odłączano miejscowości jak Sitkówka, Słowik czy Dobromyśl. Polecam dzisiaj wybrać się w te rejony i zobaczyć w jakiej zapaści inwestycyjnej się one znajdują. Ich włączenie do Kielc w żaden sposób nie uzdrowiło finansów miasta, ani nie poprawiło struktury demograficznej – zauważa.
06.10.2026. Konferencja prasowa / Fot. Marcin Marszałek – Radio KielceWłodarze podkieleckich gmin zauważają też, iż możliwa próba powiększenia granic Kielc jest sprzeczna z ideą współpracy realizowaną w tej chwili m.in. w ramach Kieleckiego Obszaru Funkcjonalnego, który funkcjonuje od ponad 10 lat.
– Te wypowiedzi wprowadziły bardzo dużo niepokoju wśród samorządowców, którzy w tej chwili pracują na przyszłością Kieleckiego Obszaru Funkcjonalnego, gdzie mówimy aby stworzyć stowarzyszenia czy różne organizacje, które pozwalałyby na wspólne sięganie po dofinansowania. Myślę, iż ten pomysł stawia nas przeciwko sobie i jest to największa szkoda we wzajemnych relacjach – mówi Tomasz Lato, wójt Masłowa.
– Ubolewam, iż takie sprawy, mimo istnienia KOF, są przedstawiane najpierw w mediach. Gminy przylegające do Kielc przeżywają w ostatnich latach duży rozwój infrastrukturalny. Kielczanie się do nas przeprowadzają, co pokazuje, iż doceniają naszą ciężką pracę. To też pokazuje, iż rada miasta Kielce powinna koncertować się rozwiązywaniu problemów kielczan, a nie szukać tematów zastępczych – komentuje Dariusz Meresiński, burmistrz Daleszyc.
– Pytaniem jest dlaczego mieszkańcy Kielc wyprowadzają się do gmin ościennych? Praca radnych miejskich powinna skupiać się na tym, aby to w Kielcach żyło się lepiej, bo nie będzie silnego województwa bez silnego miasta wojewódzkiego. Tak samo obszaru funkcjonalnego, bez silnej aglomeracji. Ta jednak powstanie przez współpracę, a nie aneksję – podkreśla Paweł Wójcik, burmistrz Chmielnika.
Przypomnijmy, iż Agata Wojda, prezydent Kielc w temacie poszerzenia granicy prezentuje ostrożne stanowisko. Jej zdaniem rozmowy w tej sprawie są możliwe. Jednak najważniejsze jest zachowanie dobrych relacji z sąsiadami w ramach Kieleckiego Obszaru Funkcjonalnego. Z kolei konkretne decyzje nie mogą odbywać się na drodze siłowego wcielania fragmentów poszczególnych gmin.
Jak informowaliśmy KOF obejmuje w tej chwili Kielce oraz gminę Chęciny, Chmielnik, Daleszyce, Górno, Masłów, Miedziana Góra, Morawica, Piekoszów, Nowiny, Strawczyn i Zagnańsk.

1 godzina temu















