Kiedy i wobec kogo Donald Tusk był grzeczny?

1 godzina temu

Analizowanie słów Donalda Tuska nie ma większego sensu, bo niemal się nie zdarza, iż za jego słowami idą czyny, za to prawie zawsze idzie kłamstwo. Wczorajsza wypowiedź lidera Koalicji Obywatelskiej na spotkaniu wyborczym kandydatki na prezydenta Krakowa Moniki Piątkowskiej, mieści się w obu kategoriach: czynów sprzecznych ze słowami i ordynarnego kłamstwa. Czy tym razem uraczył Polaków Donald Tusk?

Najkrócej rzecz ujmując Tusk potraktował obecnych na sali, ale i wszystkich obywateli RP kijem bejsbolowym, a do tego obiecał, iż już nie będzie grzeczny:

Przeciwnicy polityczni, oponenci są raczej zwolennikami przemocy, łamania reguł. Nie muszę wam o tym mówić. Na przykład debata i kłótnia o Trybunał Konstytucyjny (…). Jest szachownica. Umawiamy się na grę w szachy, ja tam siedzę, zastanawiam się, a z drugiej strony przychodzi facet z bejsbolem i mówi: ty grasz w szachy, ale ja jestem na ustawce. I trzyma bejsbola w ręku (…). Grzeczny to już byłem. Nie będzie akceptacji.

Pierwsze pytanie, jakie się ciśnie na usta, to kiedy niby Donald Tusk był grzeczny? Wbrew pozorom takie sytuacje się zdarzały, w czasie spotkań z Władimirem Putinem: na Kremlu, na molo w Sopocie i w Smoleńsku. Nieustannie, wręcz permanentnie, Tusk jest więcej niż grzeczny w relacjach z Niemcami, Unią Europejską i „wtórnym analfabetą” Lechem „Bolkiem” Wałęsą. jeżeli tak, to może wyjątkowo powiedział prawdę i nie ma co się czepiać. Podobne cuda w przyrodzie się nie zdarzają i wystarczy przypomnieć kontekst wypowiedzi, żeby zauważyć „klasycznego Tuska”. Cały ten epicki i propagandowy opis dotyczył kohabitacji, czyli współpracy z prezydentem Karolem Nawrockim i tu nigdy żadnej grzeczności nie było, za to kija bejsbolowego na szachownicy nie zabrakło.

Jeszcze w kampanii prezydenckiej Donald Tusk ze swoimi współpracownikami machali „bejsbolem” na oślep, a na ostatniej prostej do „bejsbolistów” dołączył patostreamer Jacek Murański, w dodatku osobiście zaprosił go przewodniczący KO. Po wyborach wygranych przez Karola Nawrockiego, Donald Tusk przekazał pałeczkę w postaci „bejsbola” Romanowi Giertychowi i próbował też uzbroić Szymona Hołownię, ale ten się nie dał wciągnąć do „gry w szachy”, chociaż stawka była bardzo wysoka. W tej partii „bejsboliści” próbowali dokonać zamachu stanu poprzez zablokowanie zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego. Ślubowanie czterech niedoszłych sędziów Trybunału Konstytucyjnego przed komunistycznym marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym również nie przypominało szachów, ani warcabów, tylko tragifarsę z gazrurką w dłoni.

Zanim Donald Tusk poszedł w chuliganerkę „kohabitacyjną” rozpoczął swoje rządy od „stosowania prawa, tak jak on je rozumie”. I tak siłą została przejęta TVP, a następnie postawiona w stan likwidacji, który to stan trwa do dziś. Przy pomocy „bejsbola” został przegoniony ze stanowiska Prokuratora Krajowego Dariusz Barski i z takim samym atrybutem w dłoni zastąpił go uzurpator Dariusz Korneluk. Do tej bardzo okrojonej listy koniecznie trzeba dodać „demokrację walczącą” i proces przywracania „praworządności”, który może nie odpowiadać kryteriom „purystów konstytucyjnych”.

Jeśli kiedykolwiek Donald Tusk był grzeczny, to jedynie w pośrednich i bezpośrednich kontaktach ze swoimi zagranicznymi mocodawcami. Poza tymi niechlubnymi wyjątkami Tusk to „szachista” niestanie wymachujący kijem bejsbolowym, a ponieważ ma stałą opiekę i ochronę medialną, to udaje Kasparowa. Gdy tę ochronę z opieką zdjąć, to naszym oczom ukarze się „postać znana”, Donald „Jaca” Tusk-Murański. Jest jednak w tym wszystkim całkiem spore pocieszenie, mianowicie Donald Tusk jest specjalistą od zawalania kampanii wyborczych politykom Koalicji Obywatelskiej i są bardzo duże szanse, iż w Krakowie ta reguła się potwierdzi.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału