KE zatwierdza 6,1 mld euro dla Ukrainy. Pomoc musi służyć też Polsce

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: KE zatwierdza 6,1 mld euro dla Ukrainy. Pomoc musi służyć też Polsce


Komisja Europejska 24 sierpnia zatwierdziła 6,1 mld euro na zakupy obronne dla Ukrainy: obronę powietrzną, pociski, amunicję i radary. Decyzja zapadła w Dzień Niepodległości Ukrainy i pokazuje, iż Bruksela wiąże pomoc wojenną z nową konstrukcją wspólnego zadłużenia UE.

6,1 mld euro na obronę nieba

Jak podała Komisja Europejska, zatwierdzone 24 sierpnia środki mają finansować systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej, pociski, amunicję oraz radary. To nie jest symboliczny gest składany przy okazji Dnia Niepodległości Ukrainy. To element większego mechanizmu finansowego, który ma utrzymać zdolność Kijowa do obrony przed rosyjskimi atakami.

Z polskiej perspektywy sprawa ma dwa poziomy. Pierwszy jest oczywisty: im skuteczniej Ukraina zatrzymuje rosyjskie rakiety i drony, tym dalej od polskich granic pozostaje bezpośredni ciężar wojny. Drugi jest politycznie trudniejszy: pomoc jest organizowana przez Brukselę w formule, która wzmacnia unijne mechanizmy długu i centralnego zarządzania pieniędzmi. Na to Warszawa nie może patrzeć bez kontroli.

Pożyczka na lata 2026 i 2027

Zatwierdzone 6,1 mld euro jest częścią Ukraine Support Loan, czyli pożyczki przewidzianej na lata 2026 i 2027. Według Komisji cały instrument ma wynosić do 90 mld euro. Z tej kwoty 30 mld euro przewidziano na wsparcie budżetowe, a 60 mld euro na obronę i zdolności przemysłowe. Na 2026 r. Rada UE przyjęła decyzję dotyczącą do 45 mld euro, w tym 28,3 mld euro na komponent obronny.

Bruksela podaje też, iż dzisiejsza zgoda dochodzi do wcześniejszych planów zakupowych za 16 mld euro, z czego 8,35 mld euro zostało już wypłacone. To konkret. Jednocześnie konkret wymaga rachunku: kto zyskuje na kontraktach, jakie firmy dostaną zamówienia, czy polski przemysł obronny będzie wykonawcą, czy tylko Polska zostanie krajem tranzytu, magazynów i politycznej odpowiedzialności.

Polska nie może być tylko korytarzem

Pisaliśmy już, iż Ukraina chce wydać unijne miliardy na obronę nieba. Dzisiejsza decyzja potwierdza ten kierunek. o ile pieniądze mają iść głównie na produkty europejskich firm obronnych, polski rząd powinien naciskać, aby udział polskich zakładów był realny. Bezpieczeństwo Polski nie może kończyć się na zgodzie na kolejne transporty przez nasze terytorium.

Tu wraca stary problem polskiej polityki: zbyt często wykonujemy zadania logistyczne, a za mało pilnujemy własnego interesu gospodarczego. Pomoc Ukrainie jest potrzebna, bo rosyjska agresja jest zagrożeniem także dla nas. Ale potrzebna jest pomoc mądra, związana z zamówieniami dla polskich firm, wzmocnieniem naszej obrony powietrznej i jasną kontrolą nad tym, jak wydawane są pieniądze pochodzące z unijnego długu.

Solidarność z warunkiem odpowiedzialności

Dzień Niepodległości Ukrainy ma wymiar symboliczny, bo naród walczący o własne państwo zasługuje na uznanie swojej determinacji. W Polsce ten gest solidarności ma jednak sens tylko wtedy, gdy idzie razem z trzeźwą oceną rachunku dla Polaków. Podobnie pisaliśmy przy okazji obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy we Wrocławiu: solidarność nie znosi obowiązku pamięci i politycznego realizmu.

Kijów będzie mógł wnioskować o płatności po przedstawieniu umów podpisanych z firmami obronnymi. Komisja zapowiada kontrolę kontraktów przed wypłatą środków. To minimum. Polska powinna żądać przejrzystości, udziału własnego przemysłu i jasnej odpowiedzi, jak decyzje finansowe Brukseli przekładają się na nasze bezpieczeństwo, budżet i pozycję w Europie.

Rosja rozumie wyłącznie siłę, dlatego ukraińska obrona powietrzna leży w polskim interesie. Bruksela rozumie siłę instytucji i pieniędzy, dlatego Polska musi rozumieć siłę własnego głosu. Pomoc dla Ukrainy nie może być czekiem in blanco dla unijnej centralizacji ani prezentem dla cudzych koncernów. Ma wzmacniać front przeciw Moskwie i polską pozycję. Inaczej rachunek przyjdzie do Warszawy.

Źródło: Do Rzeczy, Komisja Europejska

Źródło: Do Rzeczy

Idź do oryginalnego materiału