Kawa droższa choćby o 332 procent? Bruksela wprowadza drakońskie przepisy. Europejczycy mogą oberwać rykoszetem

1 godzina temu

Poranna kawa w kawiarni czy sklepie w Warszawie może w przyszłości kosztować zauważalnie więcej – Komisja Europejska rozważa bowiem znaczące zaostrzenie norm dotyczących pozostałości pestycydów w produktach rolnych importowanych spoza Unii Europejskiej. Według analizy unijnego Wspólnego Centrum Badawczego, w najbardziej skrajnym scenariuszu ceny kawy mogłyby wzrosnąć choćby o 332 procent, a owoców cytrusowych o 82 procent.

Alejka delikatesów z produktami. | Fot. Warszawa w Pigułce.

Co dokładnie proponuje Bruksela

Jak ujawnił serwis Politico, Komisja Europejska pracuje nad propozycją, która dla wybranych, najbardziej niebezpiecznych pestycydów – zakazanych już w Unii ze względów zdrowotnych lub środowiskowych – obniżyłaby dopuszczalne limity pozostałości do tak zwanego technicznego zera. W praktyce oznaczałoby to, iż producenci z państw spoza UE, chcący przez cały czas sprzedawać swoje produkty na unijnym rynku, musieliby całkowicie zrezygnować ze stosowania tych konkretnych środków ochrony roślin, choćby jeżeli dziś mieszczą się w obowiązujących, znacznie łagodniejszych limitach bezpieczeństwa. Analiza Wspólnego Centrum Badawczego obejmuje 18 substancji czynnych i potencjalnie 235 produktów importowanych z 86 państw – to skala, która pokazuje, jak szeroko propozycja mogłaby wpłynąć na globalny handel żywnością trafiającą na europejskie stoły.

Dwa scenariusze, dwie różne skale podwyżek

Autorzy analizy rozpatrywali dwa warianty. W najgorszym scenariuszu, w którym producenci spoza UE w ogóle nie dostosowaliby się do nowych wymogów, ceny kawy mogłyby wzrosnąć o wspomniane 332 procent, a cytrusów o 82 procent, natomiast cały import produktów rolnych do Unii spadłby aż o 41 procent – z oczywistych powodów, skoro znaczna część dotychczasowych dostawców po prostu przestałaby spełniać nowe kryteria. W wariancie łagodniejszym, w którym eksporterzy zdołaliby dostosować swoje metody upraw do unijnych wymogów, ceny konsumpcyjne również by wzrosły, choć w mniejszym stopniu, a spadek importu byłby odpowiednio mniejszy. Poza kawą i cytrusami analitycy wskazują na ryzyko podwyżek także w przypadku jagód, migdałów i soku pomarańczowego, a wyższe koszty odczuliby również europejscy hodowcy zwierząt, zależni od importowanej paszy.

Dlaczego Bruksela w ogóle to rozważa

Za propozycją stoi argument, który od lat podnoszą unijni rolnicy – dziś to oni muszą przestrzegać rygorystycznych, unijnych ograniczeń dotyczących stosowania pestycydów, podczas gdy producenci spoza Wspólnoty, eksportujący swoje towary na ten sam rynek, wciąż mogą korzystać z substancji od dawna zakazanych w Europie. Zwolennicy tak zwanych klauzul lustrzanych, czyli wymogu, by importowane produkty spełniały te same normy co produkcja unijna, argumentują, iż obecny stan rzeczy stawia europejskich rolników w niekorzystnej sytuacji konkurencyjnej. Szczególnie mocno za takim podejściem opowiada się Francja, która już wcześniej wprowadziła własne, krajowe ograniczenia importu wybranych odmian ziemniaków i awokado zawierających pozostałości pestycydów zakazanych w UE.

Spór o to, kto ostatecznie zapłaci rachunek

Krytycy propozycji zwracają uwagę na drugą stronę medalu. Ich zdaniem tak restrykcyjne podejście może w praktyce funkcjonować jak bariera handlowa, niezgodna z zasadami handlu międzynarodowego, i uderzać przede wszystkim w europejskich konsumentów, zmuszonych płacić znacznie więcej za podstawowe produkty spożywcze, których Unia sama w wystarczającej ilości nie wytwarza – kawa czy owoce cytrusowe w naturalny sposób pochodzą głównie z importu, niezależnie od tego, jak rygorystyczne normy przyjmie Bruksela. Spór ten pokazuje trudny wybór, przed jakim stoi dziś Komisja Europejska – między ochroną interesów unijnych rolników domagających się równych zasad konkurencji a ryzykiem wyraźnego wzrostu cen codziennych zakupów dla milionów europejskich gospodarstw domowych.

To wciąż propozycja, nie gotowa decyzja

Zanim zaczniesz przewidywać drastyczne podwyżki w warszawskich kawiarniach i sklepach, warto zachować proporcje – Komisja Europejska, jak sama przyznaje, jeszcze nie zdecydowała, które konkretnie pestycydy zostaną objęte nowymi limitami, i zapowiada dopiero indywidualną ocenę skutków każdego z rozważanych ograniczeń. Analiza Wspólnego Centrum Badawczego przedstawia scenariusze skrajne, obliczone na potrzeby oceny ryzyka, a nie gotowy, zatwierdzony plan wejścia w życie konkretnych podwyżek od określonej daty.

Mimo to warto śledzić rozwój tej sprawy w najbliższych miesiącach, zwłaszcza jeżeli prowadzisz działalność gastronomiczną opartą na kawie, cytrusach czy innych produktach importowanych spoza Unii – ewentualne zmiany w unijnych przepisach zwykle poprzedza dłuższy okres konsultacji i przejściowy czas na dostosowanie się branży, a nie nagłe wejście w życie z dnia na dzień. Na razie żadna z tych zmian nie została jeszcze formalnie zaproponowana ani przyjęta.

Idź do oryginalnego materiału