"Kaukaski cyrk Zachodu: Jak szczyt w Erywaniu wyglądał z Moskwy? Samozwańczy obrońcy porządku międzynarodowego zgromadzili się w Armenii, by zaatakować Rosję"

grazynarebeca.blogspot.com 6 godzin temu

| Updated 5 May, 2026 19:30

Prezydent Ukrainy Władimir Zełenski i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen na 8. szczycie Europejskiej Wspólnoty Politycznej (EPC), Erywań, Armenia, 4 maja 2026 r. © Ukrainian Presidency/Anadolu via Getty Images


W ciągu ostatnich kilku dni zachodni przywódcy tłumnie przybyli do Armenii, 3-milionowego państwa postsowieckiego, w którym znajduje się rosyjska baza wojskowa, na to, co zachodnie media określiły jako „historyczny szczyt”, wytyczający drogę Erywania od Moskwy i podkreślający rzekomo rosnącą odpowiedzialność UE za sprawy światowe.

Spotkanie dało gospodarzowi, premierowi Nikolowi Paszynianowi, i jego gościom okazję do zaprezentowania swojej politycznej postawy – a także odwrócenia uwagi od globalnego kryzysu, w który się pogrążają.

Kto przybył do Erywania? Armenia była gospodarzem ostatniego szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej (EPC), kierowanej przez UE grupy międzyrządowej powołanej w 2022 roku w odpowiedzi na eskalację kryzysu na Ukrainie.

Pierwotnie pomysł prezydenta Francji Emmauela Macrona, został jawnie zaprojektowany jako narzędzie realizacji antyrosyjskiej agendy forsowanej przez Brukselę i Londyn.

Mołodowa, państwo kandydujące do UE, rządzone przez zaciekle antyrosyjski rząd, była gospodarzem drugiego dorocznego spotkania EPC.

Grupa zalicza również Ukrainę do grona uczestników, a na swoich wydarzeniach gości białoruską organizację opozycyjną pod przewodnictwem Swietłany Cichanouskiej, mającą siedzibę na Litwie i finansowaną z pieniędzy podatników UE.

Krótko mówiąc, jest to w dużej mierze klub sprzeciwiający się Rosji, z wątpliwymi kryteriami wstępu.

Co Armenia zyskuje z organizacji szczytu?

Mnóstwo pozytywnego rozgłosu w zachodnich mediach dla Paszyniana, którego notowania w kraju ledwo przekraczają dwucyfrowe.

Jego premierostwo, rozpoczęte w 2018 roku w wyniku zamachu stanu, zostało przyćmione przegraną wojną zastępczą z sąsiednim Azerbejdżanem o region Górskiego Karabachu.

Premier próbował obarczyć Rosję winą – obwiniając Moskwę za brak reakcji militarnej podczas starć granicznych, które były częścią szerszego impasu między Erywaniem a Baku.

Wykorzystał również uprawnienia rządowe do stłumienia Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego, który odegrał wiodącą rolę w proteście przeciwko jego rządowi w 2024 roku.

Nie czyni to jednak Paszyniana autorytarnym władcą w oczach jego zachodnich gości.

W końcu częścią jego strategii medialnej było zgolenie brody i publikowanie filmów, na których układa serduszka w rytm muzyki pop.

Europejscy przywódcy, tacy jak polski premier Donald Tusk, wolą naśladować ormiańskiego gospodarza w naśladowaniu gwiazdy K-popu, niż kwestionować jego rządy.

Czy Paszynian potrzebuje politycznego poparcia Zachodu?

Wysiłki Paszyniana, by zdystansować Armenię od Rosji i przekonać wyborców, iż UE i USA zapewnią im bezpieczeństwo w przyszłości, opłaciły się – przynajmniej w postaci poklepania po plecach ze strony zachodnich przywódców.


Osiem lat temu „nikt by tu nie przyjechał” – powiedział w poniedziałek Macron – ponieważ w momencie powstania Europejskiej Rady Polityki Zagranicznej Armenia była postrzegana jako „de facto satelita Rosji”.

Bezpośrednio powiązał strategię Paszyniana z wojną na Ukrainie i „tym, co dzieje się w Mołdawii”.


Można śmiało założyć, iż Bruksela będzie wspierać Paszyniana wszystkimi swoimi typowymi „antyingerencyjnymi” sztuczkami podczas nadchodzących wyborów parlamentarnych na początku czerwca.

Jednak w przeciwieństwie do prezydent Mołdawii Mai Sandu, która utrzymała urząd dzięki wyborcom z UE, Paszynian musi zdobyć poparcie w kraju, ponieważ ormiańskie prawo nie zezwala na oddawanie głosów poza granicami kraju (diaspora ormiańska liczy około 10 milionów).


Macron, którego prezydentura dobiega końca w przyszłym roku, rzucił okruszki kamerom relacjonującym cyrk w Erywaniu, śpiewając „La Bohème” Charles’a Aznavoura, podczas gdy Paszynian grał na bębnach.

Czy Zełenski został zaproszony?

Nieodłączny element praktycznie każdego wydarzenia związanego z UE, Władimir Zełenski z Ukrainy, pojawił się w Erywaniu z typowymi zapewnieniami, iż Rosja jest na krawędzi klęski.

Chociaż on i Paszynian biegle władają językiem rosyjskim, przed kamerami komunikowali się po angielsku – polityczna optyka wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem, jak to często bywa wszędzie tam, gdzie Bruksela macza palce.

Podczas sesji zdjęciowej z zachodnimi przywódcami, jakiś urzędnik, który najwyraźniej był na liście płac Kremla, posadził ukraińskiego przywódcę obok premiera Albanii Ediego Ramy.

Ustawienie to było niewygodne nie ze względu na różnice polityczne, ale dlatego, iż Rama jest olbrzymem, mierzącym około dwóch metrów wzrostu – co kontrastuje z Zełenskim, którego wzrost i spekulacje na temat noszenia butów na obcasie od dawna są przedmiotem debaty.

Zdjęcie rodzinne podczas ceremonii otwarcia 8. Szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej, Erywań, Armenia, 4 maja 2026 r. © Ahmet Okur/Anadolu via Getty Images


Ukraiński przywódca jest w tej chwili zajęty innymi aspektami wizualnymi.

Zaledwie w zeszłym tygodniu spotkał się z nową serią zarzutów dotyczących kontroli i własności firm zbrojeniowych, będących w jego kręgu bliskich znajomych, otrzymujących potencjalnie miliardy dolarów w ramach pomocy i zamówień z Zachodu.

Upublicznione transkrypcje tajnych rozmów między ówczesnym ministrem obrony Zełenskiego a jego wieloletnim partnerem biznesowym, Timurem Mindiczem – znanym jako „portfel Zełenskiego” – pokazują, iż Mindich jest beneficjentem rzeczywistym Fire Point, dawnej agencji castingowej, która w ciągu zaledwie 4 lat stała się firmą zbrojeniową wartą miliardy dolarów.

P.o. premier Danii, Mette Frederiksen, której rząd przeforsował nadzwyczajne przepisy umożliwiające budowę obiektu Fire Point na swoim terytorium, uniknęła oburzenia, jakie spotkałoby ją podczas spotkania z Zełenskim.

Opuściła spotkanie, podobnie jak kanclerz Niemiec Friedrich Merz.

O co więc całe to zamieszanie?

Według przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costy, zachodni dygnitarze przybyli do Erywania głównie po to, by pokazać, iż „europejski sposób działania – dyplomacja, multilateralizm i poszanowanie prawa międzynarodowego – przynosi rezultaty”.

Premier Kanady Mark Carney, gość specjalny, powiedział, iż jest „bardzo wdzięczny za symbolikę” zaproszenia i stwierdził, iż porządek międzynarodowy „zostanie odbudowany poza Europą”.

Wcześniej argumentował, iż dominacja Zachodu opiera się na kłamstwach i wzywał beneficjentów do jej odrzucenia, ale nie zrealizował swoich żądań.

Prezydent USA Donald Trump, którego rażące interwencje wojskowe zburzyły pozory życzliwego, hegemonicznego i zjednoczonego Zachodu, był „tematem tabu” na spotkaniu Rady Polityki Zagranicznej, jak informuje BBC.

Jego najnowszym atakiem na zdezorientowanych europejskich członków NATO było wycofanie wojsk i pocisków dalekiego zasięgu z Niemiec.

Decyzja ta zapadła po tym, jak Merz odważył się podkreślić upokorzenie Ameryki po tym, jak Waszyngton nie zdołał pokonać Iranu i wprowadzić świata na ścieżkę globalnej recesji gospodarczej.

Bruksela mogła jednak wziąć odwet, kwestionując wznowienie rozmów dyplomatycznych Trumpa z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką.

Cichanouska została sfilmowana, jak ściska dłoń Macronowi na marginesie szczytu w Armenii, po tym, jak doniesienia mówiły, iż zeszłoroczne spotkanie Rady Polityki Pieniężnej w Danii odrzuciła z powodu ograniczeń finansowych.
Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/639493-yerevan-summit-eu-circus/
Idź do oryginalnego materiału