- Kilkukrotnie nalegaliśmy, żeby pojechać do szpitala na płukanie żołądka, ale Karol Nawrocki kategorycznie odmówił - powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ppłk rez. Krzysztof „Rydzu” Radziwon, szef ochrony Karola Nawrockiego w czasie ubiegłorocznej kampanii. Była to jego relacja dotycząca głośnego incydentu, opisanego w wywiadzie-rzece prezydenta z prof. Andrzejem Nowakiem.
"Kategorycznie odmówił". Były szef ochrony Nawrockiego wraca do głośnego incydentu

Karol Nawrocki opisał jedną z sytuacji do której doszło podczas kampanii wyborczej w 2025 roku w wywiadzie-rzece "Skąd się wziął Karol Nawrocki?". Przedpremierowy fragment publikacji pojawił się na łamach portalu wpolityce.pl. Prezydent przyznał w nim, iż sytuacja do której doszło na Dolnym Śląsku na stałe zapisała się w jego pamięci. Jak przyznał, wiąże tamte chwile z późniejszym sukcesem wyborczym.
- Był moment grozy, który do dziś pamiętam bardzo wyraźnie. Mówię czasem, iż wybory prezydenckie wygrałem w Dzierżoniowie - choć adekwatnie zaczęło się to jeszcze w Ząbkowicach Śląskich - wspominał prezydent.
Prezydent opisał incydent podczas kampanii. "Nie mogli na to patrzeć"
Według relacji, po jednym ze spotkań z wyborcami Nawrocki został natychmiast zabrany do autobusu wyborczego. - Ja tylko położyłem się na tylnym siedzeniu i straciłem przytomność. I od tego momentu nie pamiętam - relacjonował prezydent. Przekazał, iż według świadków przez kilka minut wymiotował.
ZOBACZ: Karol Nawrocki czy Andrzej Duda? Polacy wybrali lepszego prezydenta
- Oni potem opowiadali, iż nie mogli na to patrzeć (...), A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut - wskazał.
Nowe światło na tę sprawę rzucił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ppłk rez. Krzysztof "Rydzu" Radziwon, pełniący wtedy funkcję szefa ochrony.
- W Ząbkowicach Śląskich wyglądało to podobnie jak przy każdym spotkaniu – a tych były setki. Procedury były jasne: w momencie, kiedy kandydat kończył wystąpienie, następowało zaciśnięcie pierścienia i procedura odprowadzenia do pojazdu – w tym przypadku busa. W Ząbkowicach po kilkudziesięciu sekundach od momentu, gdy ruszył bus z kandydatem, dostałem sygnał od członka ochrony będącego w pojeździe, iż coś się dzieje z Karolem Nawrockim - relacjonował.
Szef ochrony wraca do sprawy z kampanii. Wskazał na zatrucie
- Gdy dotarłem do pojazdu, ten już stał. Wbiegliśmy do niego. Byliśmy w pełni zabezpieczeni medycznie, oprócz indywidualnych apteczek każdego z nas mieliśmy dużą, kompaktową apteczkę do udzielania pierwszej pomocy - dodał.
Radziwon zaznaczył, iż nie może oceniać tego z perspektywy medycznej, jednak "sytuacja była dynamiczna, o ile chodzi o reakcję organizmu kandydata" i nie należało jej bagatelizować.
ZOBACZ: Nawrocki ponownie złoży wniosek o referendum. Chodzi o politykę klimatyczną UE
- Gdy weszliśmy do busa Karol Nawrocki był przytomny i odpowiadał na pytania. Z relacji osób, które brały udział w zdarzeniu bezpośrednio wynikało, iż nastąpiła utrata motoryki, konwulsje i nagłe wymioty. Z mojej perspektywy, z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, iż mogło to być coś, co spowodowało zatrucie żołądkowe, bądź inną niedyspozycję organizmu. Kiedy wbiegliśmy do pojazdu z apteczkami, zauważyliśmy, iż kandydat już siedział, był w pełni przytomny i świadomy - wskazał.
"Nawrocki kategorycznie odmówił". Szef ochrony o decyzji prezydenta
Zapytany o to, dlaczego przyszły prezydent nie został zabrany do szpitala, szef ochrony wskazał iż Nawrocki był przytomny i podjął taką decyzję
- Kilkukrotnie nalegaliśmy, żeby pojechać do szpitala na płukanie żołądka, ale Karol Nawrocki kategorycznie odmówił. Chcę podkreślić, iż zawsze przed planowaniem trasy kampanijnej na dany dzień robiłem rekonesans – w Ząbkowicach Śląskich dokładnie wiedziałem, gdzie jest SOR, miałem telefony. Każdy punkt, każdego dnia był przeze mnie przygotowany - zapewnił.
ZOBACZ: Podejrzenie narażenia życia Nawrockiego. Jest ruch prokuratury
- Tego dnia została podjęta decyzja, żeby nie informować o tej sytuacji nikogo. To są kwestie działań operacyjnych, o których nie mogę szczegółowo opowiadać. W działania te w pełni wpisała się decyzja Karola Nawrockiego o niepowiadamianiu służb, ani innych organów o zaistniałym zdarzeniu. Sytuacja była w pełni opanowana, kandydat był w pełni zabezpieczony medycznie, tak więc ewentualne decyzje co do działań informacyjnych mogły być podjęte przez Karola Nawrockiego bez narażenia jego zdrowia i życia - podsumował Radziwon i zapewnił, iż gdyby Nawrocki nie odzyskał przytomności, zostałby natychmiast przewieziony na SOR.
Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła postępowanie sprawdzające w sprawie możliwego narażenia na utratę życia lub zdrowia prezydenta Karola Nawrockiego. Śledczy sprawdzają, czy nagłe pogorszenie stanu zdrowia polityka podczas ubiegłorocznej kampanii wyborczej mogło być efektem celowego podania mu niebezpiecznych substancji.


6 godzin temu










