W 2024 r. katastrofy spowodowane zmianą klimatu zakłóciły przebieg 23 tur wyborów w 18 krajach świata. Najnowszy raport International Institute for Democracy and Electoral Assistance (IDEA) sugeruje, iż ekstremalne zjawiska pogodowe mogą coraz częściej utrudniać obywatelom oddanie głosu, a najbardziej ucierpią z tego powodu niedojrzałe jeszcze systemy demokratyczne Afryki i Azji.
Dotarcie do lokali wyborczych jest coraz trudniejsze?
Opublikowany z okazji Dnia Ziemi raport The Impact of Natural Hazards on Elections podsumowuje referenda i wybory przyprowadzone w latach 2006–2025. Zdaniem analityków IDEA przebieg aż 94 z nich został zakłócony z powodu katastrof naturalnych, w szczególności powodzi, pożarów oraz ekstremalnej pogody. Paradoksalnie, problem ten dotyczył nie tylko rozwijających się państw Globalnego Południa, ale także Czech, Rumunii, Kanady i Stanów Zjednoczonych.
W niektórych przypadkach, np. podczas wyborów prezydenckich w Mozambiku w 2019 r., wynik głosowania został ewidentnie zniekształcony przez utrudnienia w dotarciu do lokali wyborczych – cyklon Idai spowodował podtopienie tysięcy dróg, szkół i domów, zmuszając obywateli do ewakuacji.
Katastrofy naturalne jako czynnik polityczny
W raporcie wskazano dziesiątki studiów przypadku obrazujących potencjalną skalę klimatycznych zakłóceń demokratycznych procesów politycznych. W Peru regularnym problemem bywają powodzie i związane z nimi osuwiska, które fizycznie uniemożliwiają dotarcie do urn. W Indonezji jedynie 16 proc. lokali wyborczych zlokalizowanych jest miejscach niezagrożonych podtopieniami i wylewami rzek, zaś w Kalifornii już dwie tury wyborów zostały zakłócone wskutek pożarów, które wymusiły ewakuację 250 tys. obywateli.
Nawet fale upałów okazują się mieć wpływ na przebieg wyborów – od 2022 r. zaobserwowano co najmniej 10 takich przypadków na świecie. Najbardziej kuriozalne były wybory parlamentarne na Filipinach w 2025 r., kiedy to w upale sięgającym 47°C maszyny przyjmujące głosy uległy przegrzaniu i zaczęły je zwracać. Znacznie częściej problem mają jednak sami wyborcy, którzy w niebezpiecznych dla zdrowia warunkach muszą przemieszczać się w zatłoczonych miastach i wyczekiwać w kolejce do urn.
zdj. IRRI Photos/FlickrDemokracja również musi się adaptować
Zdaniem ekspertów z IDEA administracja państwowa musi liczyć się z nagłymi zdarzeniami meteorologicznymi, które mogą utrudnić przebieg wyborów. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest dostosowanie kalendarza wyborczego. Ważne jest, aby terminy głosowania nie występowały w okresie nasilonych katastrof naturalnych w danym kraju.
Jedna z współautorek badania – Sarah Birch z King’s College London – wskazuje, iż przykładem takiej nieroztropności terminowej są listopadowe wybory w Stanach Zjednoczonych, kolidujące z sezonem huraganowym. W kanadyjskiej prowincji Alberta już w przyszłym roku wybory zostaną przesunięte z maja na październik, aby uniknąć zagrożenia pożarowego.
Kluczowe w kontekście adaptacji procesów demokratycznych do zmiany klimatu są również szybkie i precyzyjne systemy wczesnego ostrzegania oraz przeszkolone służby ratunkowe i cywilne, które wesprą obywateli, zwłaszcza słabsze grupy społeczne, w bezpiecznym transporcie do lokali wyborczych. Demokracja, w której głosują tylko silni i zaradni, przestaje być demokracją. Jako istotne działania prewencyjne autorzy wskazują również gotowość do szybkiego wydawania tymczasowych dokumentów tożsamości, zmiany lokalizacji punktów wyborczych oraz zabezpieczenie sprzętu i papierowych głosów przed wodą.
Równość w zakresie uczestnictwa, skuteczność zarządzania wyborami oraz uczciwość rywalizacji wyborczej są wyjątkowo wrażliwe na zniszczenia infrastruktury krytycznej oraz przesiedlenia ludności w trakcie całego cyklu wyborczego.
Pisząc artykuł, korzystałam z:
Erik Asplund, Sarah Birch, Ferran Martínez i Coma, Managing Natural Hazards and Climate Risks in Elections, ISBN 978-91-8137-115-4, https://doi.org/10.31752/98760

1 tydzień temu








.webp)




