Tauron odżegnuje się od odpowiedzialności i zrywa rozmowy z przedsiębiorcami, których firmy są na skraju upadku. Czy Dolinie Bobru należy się pomoc?
”Niech się Dolina Bobru wykrwawi! Zrobimy piękną stypę
Kiedy Kostucha przyszła nad Jezioro Pilchowickie, nie zatrzymała się na brzegu. Przeszła przez wodę, zostawiając za sobą tysiące martwych ryb. Potem ruszyła w dół nurtem rzeki. Bóbr, który przez lata dawał ludziom pracę, odpoczynek i utrzymanie, zaczął przypominać miejsce po wielkiej bitwie. Zbliżanie się do koryta zostało zakazane. Turyści uciekli.
Gdy pani Śmierć dotarła do Lwówka Śląskiego, do Jeziora Rakowickiego odwróciła się i spojrzała w stronę ludzi. Nie musi po nikogo iść osobiście. Rozsiadła się wygodnie w porzuconym na brzegu fotelu prezesa, czeka i patrzy, jak Dolina Bobru się wykrwawia. Spogląda na kajaki pozostawione na łące, puste pokoje w pensjonatach, krzesła na stolikach w restauracjach, unoszone przez wiatr kartki z kalendarza z odwołanymi rezerwacjami i telefony, które milczą.
Ludzie przerażeni, krzyczą, proszą o pomoc, ale diabeł zza konsoli zagłusza ich wołanie starą śpiewką. Na górze trwa wielki bal, leje się szampan, strzelają konfetti, całe piekło tańczy. W tym zgiełku nikt nie słyszy uderzających o ziemię kolejnych kropel krwi, nikt nie słyszy słabnącego bicia serca.
Wtem z tłumu ktoś zawołał; „Dolina Bobru umiera”, na co echo odpowiedziało; „Zrobimy stypę!”.”
Skutki katastrofy ekologicznej
Katastrofa ekologiczna, do jakiej doszło w Dolinie Bobru to jednak nie literacka fikcja. Szkody są realne. Dziesiątki ton martwych ryb, zanieczyszczona rzeka Bóbr i obowiązujący zakaz zbliżania się do niej. Katastrofa to też utracony sezon turystyczny. To straty lokalnych przedsiębiorców, którzy latami utrzymywali nie tylko własne rodziny ale i rodziny pracowników. Niestety, miesiąc po katastrofie nikt z rządzących, nikt z osób odpowiedzialnych nie ma planu ratunkowego ani dla jezior; Pilchowickiego i Rakowickiego, ani dla rzeki Bóbr a tym bardziej dla małych firm z Dolny Bobru.
Stanowisko spółki Tauron Ekoenergia
Po katastrofie inwestor, czyli spółka Skarbu Państwa – Tauron Ekoenergia – przystąpił do rozmów z przedstawicielami biznesu z gminy Wleń i gminy Lwówek Śląski. Jednak po odegramy kilka dni temu teatrzyku, spółka wydała coś na wzór oświadczenia, w którym zdecydowanie podkreśliła, iż nie ma nic wspólnego z zaistniałą sytuacją.
„TAURON nie jest adekwatnym adresatem roszczeń odszkodowawczych, a wyłączenie z użytkowania rzeki nie jest związane bezpośrednio z remontem zapory. Rzeczywiście remont, a dokładniej sytuacja związana ze śnięciem ryb, zwróciła uwagę na rzekę i jej problemy, które jednak z TAURONEM nie mają nic wspólnego. Spółka nie odpowiada za problemy z odprowadzaniem ścieków do rzek czy też za osady denne, których nie jest ani właścicielem ani użytkownikiem. Dla przejrzystości komunikacji, wobec pojawiających się licznych nadinterpretacji, TAURON podkreśla, iż nie będzie wypłacał odszkodowań dla indywidualnych przedsiębiorców, ponieważ nie ma do tego podstaw formalno-prawnych”. – poinformowały władze spółki, de facto zrywając tym rozmowy z przedsiębiorcami z Doliny Bobru.
Odszkodowanie za katastrofę?
Mimo odżegnywania się od jakiejkolwiek odpowiedzialności inwestor złożył obietnicę wsparcia dla regionu. Mają to być dwie znikome kwoty: darowizna celowa 1 mln zł na rzecz Starostwa Powiatowego na rozbudowę infrastruktury turystycznej w regionie oraz 500 tyś zł na wsparcie finansowe wydarzeń kulturalno-sportowych.
Zerwane negocjacje
Lokalni przedsiębiorcy są oburzeni faktem pominięcia ich, nie składają jednak broni. We wtorek, 28 lipca 2026 roku w Sali posiedzeń Starostwa Powiatowego w Lwówku Śląskim odbyło się kolejne spotkanie. Z założenia uczestniczyć mieli w nim lokalni przedsiębiorcy, przedstawiciele spółki Tauron Ekoenergia i władze Powiatu oraz gmin z Doliny Bobru. Tak się jednak nie stało.

Jak mówią nam przedsiębiorcy, zostali wystawieni przez władze spółki.
– Trzy tygodnie temu Tauron ogłosił, iż powołuje grupę konsultacji społecznych, będzie pomagał przedsiębiorcom, będzie pomagał regionowi. Spotkali się dwa razy z nami. – przypominał Mariusz Kołodziej prowadzący przystań w Marczowie, który podkreślał, iż właściciele lokalnych firm przyjechali do Lwówka Śląskiego, bo mieli nadzieję, iż są traktowani poważnie, przy czym zaznaczał, iż nikt nie chce prezentów od spółki, tylko pokrycia utraconych korzyści.
– Chcieliśmy dziś uzyskać jakiekolwiek informacje dotyczące tego, co w ostatnich dniach przekazała nam spółka Tauron. I niestety, nie mogliśmy tych informacji uzyskać, z banalnie prostego powodu, bo na tym spotkaniu nie było nikogo kto by reprezentował tę spółkę, co jednoznacznie pokazuje w jaki sposób dzisiaj Tauron traktuje nas, przedsiębiorców – mówił Igor Glinda przedsiębiorca z Pilchowic.
Pani Starosta Małgorzata Szczepańska na pytanie redakcji Lwówecki.info; dlaczego władze spółki nie przybyły na spotkanie rozkłada ręce i zapewnia, iż informacja o spotkaniu została im przekazana.
– Tauron został poinformowany, iż dzisiaj robimy to spotkanie. Nie mam wpływu na to, dlaczego państwo z Tauronu nie przyjechali – podkreśla pani starosta.
Obietnice pomocy – ale dla kogo?
Przedsiębiorcy prowadzący działalność w Dolinie Bobru sceptycznie odnoszą się do obietnicy finansowego wsparcia dla regionu zaproponowanego przez Tauron. Wskazują, iż te 1,5 mln zł to jak na razie wirtualne środki. Podkreślają przy tym, iż jak najbardziej taka rekompensata dla samorządów – czyli wszystkich mieszkańców i całego regionu – jak najbardziej się należy, ale pomoc powinna być skierowana także do właścicieli firm, które nie mogą dziś działać.
– Nas nie interesuje te półtora miliona, bo to nie są pieniądze po pierwsze dla nas. Umówmy się, iż w cudzysłowie one mają pomóc dla regionu, czyli dla bardzo dużej rzeszy firm, przedsiębiorstw i tak dalej, różnych instytucji. I brawo! I brawo! Niech one się pojawią, niech to samorządy wydadzą, bo to ma być na infrastrukturę związaną z turystyką i zawsze samorządom takie pieniądze dodatkowe się przydadzą. Ale to nie są pieniądze dla nas. My, to oczekiwaliśmy rozmawiać dzisiaj z Tauronem – jeszcze zaznaczę, z Tauronem, nie z samorządami, bo to nie w końcu one zawiniły, tylko inwestor. My chcieliśmy rozmawiać o tym, żeby ktoś podjął z nami dialog na temat utraconych korzyści. My nie chcemy żadnych odszkodowań, które się komuś nie należą, jakby to nie nazwał, po prostu pieniądze, które moglibyśmy, a przez nich nie zarobiliśmy. I to wszystko. – zaznacza Mariusz Kołodziej.
Jak Tauron potraktował przedsiębiorców?
Przedsiębiorcy, którzy liczą straty z powodu braku turystów i niemożności korzystania z jeziora i rzeki zachowanie władz spółki Skarbu Państwa oceniają bardzo krytycznie.
– Mieliśmy nadzieję jeszcze, iż się z kimś dzisiaj spotkamy. Nic się takiego nie wydarzyło. Powiedzieli nam, iż nie będą z nami już rozmawiać, bo nie ma podstaw prawnych. Nie ma podstaw prawnych i najgorsze, iż mówi to instytucja, która de facto każdego dnia to prawo łamie. Przecież dziesiątki, jak nie setki tysięcy słupów energetycznych stoi dzisiaj na czyichś działkach bez pozwoleń, bez żadnych zadośćuczynień, bez ustanowienia służebności. I taka firma powołuje się dzisiaj na brak możliwości prawnych, żeby rozmawiać z ludźmi, których doprowadzili do upadłości? Ale choćby o ile nie ma tej możliwości prawnej, no to pamiętajmy, iż za każdą decyzją stoi człowiek. I tak naprawdę brak tu totalnie empatii, brak tu zrozumienia, brak tu takiego czystego, zwykłego człowieczeństwa, na zasadzie takiej: 'Słuchajcie, mamy konflikt prawny, nie wiemy jeszcze jak z tego wybrnąć’.
Umówmy się, można to zrobić na tysiące różnych sposobów, jak wypłacić odszkodowania, bo takie możliwości są, ale wystarczyłoby przyjechać i powiedzieć: 'Słuchajcie, będziemy szukali tej ścieżki, jak z wami rozmawiać, jak wam te pieniądze zrekompensować, nie czujcie się zostawieni.’ No, zostaliśmy najzwyczajniej w świecie potraktowani jak śmiecie, jak śmiecie. – mówił nie kryjąc rozgoryczenia Mariusz Kołodziej.
Ostateczne wezwanie
Finałem wtorkowego spotkania w Starostwie Powiatowym w Lwówku Śląskim jest wezwania do uwzględnienia rekompensat dla przedsiębiorców oraz wznowienia dialogu w związku z remontem zapory w Pilchowicach.
– „W imieniu grupy przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w obrębie Doliny Bobru, zwracamy się do Państwa z wnioskiem o podjęcie niezwłocznych działań w związku z negatywnymi skutkami gospodarczymi, jakie generuje trwający remont zapory w Pilchowicach. Prowadzony przez Państwa inwestycję proces modernizacji obiektu doprowadził do degradacji środowiska naturalnego rzeki Bóbr oraz jej bezpośredniego otoczenia. Dla wielu z nas, przedsiębiorców działających w sektorze turystyki, rekreacji i usług, rzeka oraz unikalny charakter Doliny Bobru stanowią fundament naszej działalności.
Obecna sytuacja – utrudnienia w dostępie do atrakcji turystycznych, pogorszenie stanu wód oraz wizerunkowy cios dla regionu i całej Doliny Bobru – skutkuje drastycznym spadkiem liczby turystów, a w konsekwencji znaczną utratą przychodów w kluczowym dla nas sezonie letnim. Wielu przedsiębiorców znalazło się w trudnej sytuacji finansowej, która zagraża dalszemu istnieniu naszych firm.” – pisze w piśmie Grupa Przedsiębiorców Doliny Bobru.
Właściciele lokalnych firm wzywają TAURON Polska Energia S.A. do uwzględnienia w planie odbudowy i realizacji inwestycji pakietu rekompensat dla przedsiębiorców, którzy wykażą straty poniesione w wyniku prowadzonych prac remontowych oraz wznowienia cyklicznych spotkań z przedstawicielami lokalnych przedsiębiorców w celu wypracowania wiążącego Porozumienia, które określi zasady wsparcia oraz złagodzi skutki trwających utrudnień.
Podczas krótkiej konferencji prasowej przedsiębiorcy zapowiedzieli też wystąpienie na ścieżkę prawną. Jednak zdając sobie sprawę, iż jest to długotrwały proces, wspomnieli o możliwych innych akcjach prowadzonych w międzyczasie.
Pytania
Czy Twoim zdaniem Tauron powinien wypłacić rekompensaty dla przedsiębiorców z Doliny Bobru? I czy spółka lub Skarb Państwa powinien wprowadzić wieloletni program pomocy dla regionu?


1 godzina temu











