Karol Nawrocki z dodatkową "ochroną". Pojawią się przed Belwederem

1 godzina temu

Ruch Obrony Granic będzie chronił prezydenta. "Od jutra wystawiamy własne warty i patrole pod Belwederem, żeby chronić Karola Nawrockiego" - poinformował w niedzielę Robert Bąkiewicz. Przy okazji skrytykował szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, który - jego zdaniem - zachowuje się jak "gangster z Pruszkowa" i powinien podać się do dymisji.

Zdj. ilustracyjne/Facebook/Robert Bąkiewicz
Robert Bąkiewicz zapowiedział patrole przed Belwederem

O swojej inicjatywie Robert Bąkiewicz poinformował w niedzielę na antenie telewizji wPolsce24. Jak wyjaśnił, warty i patrole przed Belwederem rozpoczną się w poniedziałek

- Służba Ochrony Państwa (SOP) nie zabezpiecza, nie daje poczucia bezpieczeństwa prezydentowi - wyjaśnił.

"Głowa państwa nie jest w Polsce bezpieczna"

W tym kontekście Bąkiewicz przypomniał o "wejściu do prezydenta Andrzeja Dudy i porwaniu stamtąd ludzi", co było nawiązaniem do wydarzeń ze stycznia 2024 roku, kiedy to funkcjonariusze policji weszli do Pałacu Prezydenckiego i zatrzymali przebywających tam Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.

- Teraz kupa śmiechu Kierwińskiego (szefa MSWiA - red.), który sobie żartował z prezesa Sakiewicza (redaktora naczelnego Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza - red.). Po prostu pokazuje to, iż nie daje to nam poczucia bezpieczeństwa - stwierdził.

- Dlatego, jako Ruch Obrony Granic, postanowiliśmy, iż będziemy zabezpieczali od jutra Belweder i będziemy tam wystawiali swoje grupy - powiedział.

ZOBACZ: "Przekroczona czerwona linia". Ostra reakcja na akcję służb w domu Nawrockiego

- Uważam, iż sytuacja, w której dzisiaj znajduje się państwo polskie, w której znajduje się pan prezydent, niesie za sobą ogromne ryzyko - dodał. - Sytuacja jest taka, iż do domu mamy prezydenta, do jego rodzinnego domu, po prostu wchodzi się z wyważonymi drzwiami. To pokazuje, iż głowa państwa nie jest w Polsce bezpieczna, wiec musimy ją chronić - podkreślił.

- Kierwiński zachowuje się jak gangster z Pruszkowa i powinien podać się do dymisji. Partie opozycyjne powinny zgłosić wotum nieufności, a premier Donald Tusk powinien go wywalić na zbity ryj - podsumował.

Akcja służb w rodzinnym domu Karola Nawrockiego

W sobotę wieczorem służby, po fałszywym alarmie, siłowo weszły do gdańskiego mieszkania rodzinnego prezydenta Karola Nawrockiego, zamieszkiwanego przez członka jego rodziny.

Państwowa Straż Pożarna podała, iż w sobotę o godz. 19:30 do służb wpłynęły dwa zgłoszenia. Pierwsze "wskazujące na możliwość wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz", drugie dotyczyło nagłego zatrzymania krążenia.

ZOBACZ: "Były dwa zgłoszenia". Wiceminister o akcji w domu Nawrockiego

Poinformowała też, iż "po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu", a "w wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych".

Jeszcze w sobotę, późnym wieczorem, w MSWiA odbyła się "pilna narada" służb pod przewodnictwem szefa tego resortu Marcina Kierwińskiego.

W niedzielę rano w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w Warszawie odbyła się natomiast odprawa rządu z udziałem m.in. premiera Donalda Tuska, szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, wicepremiera ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, wicepremiera ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego i ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka.

Policja u Jarosława Kaczyńskiego

18 maja MSWiA informowało, iż między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi "czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia".

Policja podjęła działania m.in. w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika po zgłoszeniu dotyczącym rzekomego zagrożenia życia osoby nieletniej. Interwencja okazała się bezpodstawna. Uznano ją za próbę wprowadzenia służb w błąd.

ZOBACZ: "Chcieli dokonać przeszukania". Policjanci interweniowali na posesji Kaczyńskiego

Po tym zdarzeniu funkcjonariusze zatrzymali 53-letniego mężczyznę, który mógł mieć związek z fałszywymi alarmami. Komenda Stołeczna Policji podała później, iż mężczyzna ten miał paść ofiarą nieuprawnionego wykorzystania danych osobowych i dostępu do poczty elektronicznej.

Tydzień temu w niedzielę policja interweniowała natomiast przy posesji Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie. Sprawę nagłośnił w poniedziałek rzecznik PiS Rafał Bochenek. Według jego relacji zgłoszenie miało dotyczyć rzekomego podłożenia ładunków wybuchowych w ogrodzie na terenie nieruchomości prezesa PiS.

WIDEO: "Jest pan żałosny". Awantura w programie Rymanowskiego
Idź do oryginalnego materiału