Podczas spotkania z mieszkańcami Dębicy prezydent Karol Nawrocki przekonywał, iż unijna polityka klimatyczna uderza w portfele Polaków. To właśnie na Podkarpaciu, 23 lipca, ogłosił złożenie drugiego wniosku o referendum w sprawie Zielonego Ładu. Głowa państwa sięgnęła po konkretne rachunki za energię, by pokazać, ile polski przemysł płaci za unijny system opłat. Czy koszty transformacji zdominują jesienną debatę?
Spotkanie na Podkarpaciu
Dębica stała się 23 lipca przystankiem prezydenta w jego kampanii przeciwko unijnej polityce klimatycznej. Zanim jeszcze dotarł na spotkanie z mieszkańcami, złożył w Senacie drugi wniosek o referendum w sprawie Zielonego Ładu, o czym poinformował zebranych już na miejscu. Spotkanie miało kameralny, bezpośredni charakter typowy dla prezydenckich wizyt w mniejszych ośrodkach. Wybór Podkarpacia nie wyglądał na przypadkowy. To region, w którym rolnictwo i mniejsze zakłady szczególnie mocno odczuwają rosnące koszty energii, a hasła obrony przed unijnymi regulacjami trafiają na podatny grunt.
Rachunek wyższy niż u sąsiadów
Największe wrażenie na słuchaczach miały robić liczby. Prezydent wskazał, iż polski przemysł płaci za energię około 252 euro za megawatogodzinę, podczas gdy w Niemczech jest to 237 euro, we Francji 166 euro, a w Hiszpanii 158 euro. Różnicę tłumaczył obciążeniami wynikającymi z unijnego systemu handlu emisjami oraz z całej filozofii Zielonego Ładu. W jego narracji to nie abstrakcyjna polityka klimatyczna, ale realny koszt wpisany w rachunki przedsiębiorców i gospodarstw domowych, który podkopuje konkurencyjność polskiej gospodarki wobec zachodnich rywali.
Nowe pytanie, stary cel
Mieszkańcom Dębicy prezydent przedstawił także przeredagowane pytanie referendalne: „Czy jest Pani/Pan za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?". Przypomniał, iż pierwszą wersję Senat odrzucił w maju, uznając ją za sugerującą odpowiedź. Tamto pytanie było znacznie dłuższe i wprost wskazywało na wzrost kosztów życia, cen energii oraz kosztów działalności gospodarczej i rolniczej. Nowa formuła jest krótsza i neutralna, a proponowany termin głosowania to niedziela 27 września. Kancelaria zapowiada dodatkowo, iż na karcie znajdą się urzędowe wyjaśnienia skutków każdej odpowiedzi. Podkreślał, iż nie rezygnuje z pierwotnego celu, a jedynie dostosowuje formę do zastrzeżeń izby. Jak zaznaczył, skoro senatorom nie odpowiadała poprzednia treść, przygotowano zupełnie inną.
Dlaczego to ważne dla regionu
Dla podkarpackich rolników i właścicieli warsztatów spór o Zielony Ład ma wymiar codzienny. Wyższe ceny prądu przekładają się na koszt produkcji, chłodzenia płodów rolnych czy pracy maszyn. Prezydent umiejętnie połączył ten lokalny, praktyczny lęk z szerszą ramą suwerenności, przekonując, iż o kierunku polskiej polityki energetycznej powinni decydować obywatele, a nie wyłącznie urzędnicy w Brukseli i większość parlamentarna nad Wisłą. Taki przekaz na prowincji brzmi mocniej niż w stołecznych debatach eksperckich.
Test dla Senatu
Spotkanie w Dębicy pokazało, iż prezydent traktuje referendum jako narzędzie mobilizacji, a nie jednorazowy gest. Wracając do tematu w terenie, buduje presję na izbę wyższą, od której zgody zależy zarządzenie głosowania. Zgodnie z konstytucją to Senat musi wyrazić zgodę na ogólnokrajowe referendum, a jego pierwszą decyzję z maja obóz prezydencki odczytał jako polityczną blokadę, nie zaś realny spór o poprawność pytania. Pytanie, czy senacka większość ulegnie presji, czy ponownie odrzuci wniosek, pozostaje otwarte. Jedno wydaje się pewne. Koszty energii stały się orężem w rękach pałacu i tak gwałtownie z krajowej debaty nie znikną.
Źródło: Kancelaria Prezydenta RP





![Biała Podlaska. Odeszli do wieczności [17.07-22.07.2026]](https://static2.slowopodlasia.pl/data/articles/xga-4x3-biala-podlaska-odeszli-do-wiecznosci-17-07-22-07-2026-1784895112.jpg)



