Prezydent Karol Nawrocki powiedział 17 września we Włodawie, podczas obchodów 87. rocznicy sowieckiej agresji na Polskę, iż Rosja pozostaje imperialnym zagrożeniem. Wskazał na współczesną wojnę hybrydową, dezinformację i rosyjską agresję na Ukrainie. Dla Polski oznacza to konieczność silnej granicy, sprawnego wojska i trwałych sojuszy.
Rocznica agresji we Włodawie
Karol Nawrocki wziął udział w obchodach 87. rocznicy napaści Związku Sowieckiego na Polskę. Włodawa, położona blisko granic z Ukrainą i Białorusią, nadała jego wystąpieniu szczególną wagę. Prezydent przypomniał, iż niedawno w mieście słychać było syreny alarmowe, a rosyjskie prowokacje nie należą do zamkniętej przeszłości. „Rosja się nie zmienia” to najkrótsza teza tego przemówienia.
Oficjalna strona Prezydenta RP potwierdziła, iż wizyta we Włodawie była związana bezpośrednio z rocznicą agresji. Nawrocki mówił o położeniu miasta na styku wolnej Polski, walczącej o suwerenność Ukrainy oraz Białorusi podporządkowanej Rosji. Z tej geografii płynie dla nas konkretna lekcja: wschodnia granica Rzeczypospolitej jest granicą bezpieczeństwa całego państwa.
Dawne metody, współczesne narzędzia
Prezydent wskazał analogię między sowieckimi działaniami wymierzonymi w polskie pogranicze po zwycięstwie 1920 roku a dzisiejszą wojną hybrydową. Celem pozostaje destabilizacja państwa, skłócenie obywateli i osłabienie wspólnoty. Zmieniły się narzędzia. Obok prowokacji granicznych pojawiły się operacje informacyjne prowadzone w tempie mediów społecznościowych.
Historia daje tu twardy punkt odniesienia. IPN przypomina, iż 17 września 1939 roku Armia Czerwona wkroczyła na terytorium Polski, a pierwszym celem ataku były strażnice Korpusu Ochrony Pogranicza. Była to realizacja porozumienia zawartego przez dwa totalitaryzmy, nie żadna akcja wyzwoleńcza. Współczesne negowanie sowieckiej agresji przez rosyjskie MSZ pokazuje ciągłość mechanizmu: najpierw przemoc, potem język mający ją usprawiedliwić.
Bezpieczeństwo wymaga narodowej zgody
Nawrocki mówił także o budowaniu pozycji Polski w NATO, wzmacnianiu strategicznych relacji ze Stanami Zjednoczonymi i dążeniu do stałej obecności wojsk amerykańskich w naszym kraju. To kierunek zgodny z polskim interesem narodowym, jeżeli własna armia pozostaje fundamentem obrony. Sojusz nie zwalnia państwa z odpowiedzialności za wojsko, przemysł obronny, ochronę granicy i odporność społeczną.
Rosyjska wojna przeciw Ukrainie potwierdza, iż imperializm Moskwy nie jest historycznym wspomnieniem. Ataki na Ukrainie uruchamiają także polskie procedury bezpieczeństwa, w tym działania lotnictwa. Wsparcie dla państwa, które wiąże rosyjskie siły z dala od polskiej granicy, wynika więc z chłodnej kalkulacji. Musi iść w parze z ochroną polskiej suwerenności oraz jasnym określaniem warunków tej pomocy.
Pamięć ma służyć państwu
Obchody 17 września nie mogą ograniczać się do wieńców i przemówień. Państwo powinno wyciągać z historii wnioski dla szkół, służb, wojska i polityki informacyjnej. Rosyjska dezinformacja żeruje na niewiedzy, zmęczeniu oraz partyjnych sporach. Odpowiedzią jest prawda historyczna i gotowość do obrony.
Stawką dla Polaków są życie, wolność i bezpieczeństwo granic. Słowa prezydenta trafiają w sedno, jeżeli prowadzą do konsekwentnej polityki: silnej armii, odpornych instytucji i sojuszy opartych na wzajemności. Rosję trzeba oceniać po jej działaniach, a polskie państwo budować tak, by żadna imperialna kalkulacja nie uznała nas za łatwy cel.
Źródła: RMF24, Polskie Radio 24
Źródło: RMF24












