Polska pamięta o cywilnych ofiarach Powstania Warszawskiego i domaga się, by pamięć prowadziła do sprawiedliwości. Podczas uroczystości poświęconej ofiarom rzezi Woli prezydent Karol Nawrocki ostrzegł, iż same rezolucje i konwencje nie powstrzymają zbrodni, jeżeli dyktatorzy nie będą rozliczani.
Polska pamięta o ofiarach Woli
Karol Nawrocki wziął udział w uroczystości upamiętniającej ofiary rzezi Woli. Prezydent podkreślił, iż przybył tam jako głowa państwa, aby przypomnieć światu o cywilnych ofiarach Powstania Warszawskiego. To obowiązek polskiego państwa. Pamięć o zamordowanych nie może być zamknięta w muzealnej gablocie ani sprowadzona do rytuału odprawianego raz w roku.
Rzeź Woli była masowym mordem dokonanym przez Niemców na ludności warszawskiej w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego. Ginęli bezbronni mieszkańcy, całe rodziny, pacjenci szpitali i personel medyczny. Zbrodnia miała złamać ducha stolicy przez terror wymierzony w cywilów. Nie złamała go, ale pozostawiła ranę, której Polska nie ma prawa przemilczeć.
Jak podała Interia Wydarzenia, Nawrocki wskazał podczas uroczystości, iż świat nie stanie się lepszy, jeżeli nie będzie potępiał i rozliczał dyktatorów za ich czyny. Jego słowa trafiają w sedno słabości porządku międzynarodowego. Prawo pozbawione woli działania staje się deklaracją, za którą ofiary płacą własnym życiem.
Konwencja nie zastąpi odpowiedzialności
Prezydent ocenił: „Nie pomogą żadne rezolucje, konwencje i dyskusje na wszelkich forach świata”. Nie jest to wezwanie do porzucenia prawa międzynarodowego. Przeciwnie, to żądanie, aby prawo miało realną moc, a sprawcy zbrodni nie mogli liczyć na bezkarność, polityczną wygodę mocarstw albo krótką pamięć kolejnych pokoleń.
Historia Woli pokazuje brutalną prawdę. Dokument przyjęty w bezpiecznej sali nie ochroni człowieka, jeżeli państwa nie mają odwagi nazwać agresora, powstrzymać zbrodni i ścigać winnych. Dyktatury rozumieją przede wszystkim siłę, konsekwencję oraz koszt, jaki muszą ponieść za przemoc. Moralne oburzenie bez działania nie jest polityką. Jest uspokojeniem sumienia.
Dla Polski ta lekcja ma wymiar bezpośredni. Państwo położone między mocarstwami nie może opierać bezpieczeństwa wyłącznie na obietnicach. Potrzebuje silnej armii, sprawnych sojuszy i własnej zdolności odstraszania. Potrzebuje również polityki historycznej, która pilnuje prawdy o polskich ofiarach choćby wtedy, gdy dla zagranicznych partnerów jest ona niewygodna.
Pamięć jako obowiązek państwa
Obecność prezydenta na Woli ma znaczenie większe niż sam ceremoniał. Państwo daje w ten sposób świadectwo, iż życie pomordowanych Polaków nie zostało wymazane, a ich los pozostaje częścią naszej wspólnej pamięci. Naród, który nie potrafi upomnieć się o własnych zmarłych, osłabia także swoją zdolność do obrony żyjących.
Ta pamięć nie jest wezwaniem do nienawiści wobec współczesnych narodów. Jest żądaniem prawdy, odpowiedzialności i powagi. Polska racja stanu wymaga, by zbrodnie na Polakach były nazywane precyzyjnie, bez eufemizmów i bez podporządkowania chwilowej koniunkturze dyplomatycznej.
Wola przypomina, dokąd prowadzi bezkarność władzy gardzącej ludzkim życiem. Dlatego apel Karola Nawrockiego powinien być odczytany jako przestroga skierowana także do dzisiejszej Europy: prawo jest potrzebne, ale bez odwagi państw pozostaje papierem. Bezpieczeństwo Polaków musi opierać się na pamięci, sile i gotowości do działania.
Źródło: Interia Wydarzenia











