Tuż przed utratą władzy obóz Zjednoczonej Prawicy w pośpiechu usuwał z oficjalnych stron i archiwów materiały, które mogłyby świadczyć o rzeczywistym kierunku polityki wschodniej prowadzonej po 2015 roku. Dokumenty, komunikaty i wypowiedzi przedstawicieli rządu wskazywały bowiem jasno: już od 2016 roku – z inspiracji Jarosława Kaczyńskiego – podejmowano liczne działania mające na celu stopniowe „ocieplanie” relacji z Federacją Rosyjską. W 2018 roku w Moskwie był Karol Nawrocki, uzurpator.
Jednym z najbardziej wymownych elementów tej polityki były rekordowe zakupy rosyjskiej ropy i gazu. Mimo głośnych deklaracji o uniezależnianiu się od wschodnich surowców, Polska w kolejnych latach rządów PiS pozostawała jednym z ważnych odbiorców rosyjskiej ropy, a kontrakty zawierane przez państwowe spółki energetyczne często przeczyły narracji o „energetycznej suwerenności”. W praktyce oznaczało to dalsze finansowanie rosyjskiego budżetu – dokładnie w okresie, gdy Kreml intensyfikował agresywną politykę wobec Ukrainy i Zachodu. Publicznie rząd mówił o zagrożeniu ze strony Moskwy, a równocześnie pieniądze płynęły szerokim strumieniem na Wschód.
Równolegle prowadzono rozmowy na szczeblu rządowym i urzędniczym, często określane jako „techniczne” lub „robocze”. Spotkania dotyczyły m.in. transportu, energetyki czy współpracy administracyjnej. Choć nie miały one formy spektakularnych wizyt, ich liczba i regularność pokazywały, iż Warszawa nie traktowała Moskwy jako państwa trwale wrogiego, ale jako partnera, z którym warto utrzymywać robocze relacje. To właśnie te działania – dziś w dużej mierze wyczyszczone z oficjalnych serwisów – burzą obraz PiS jako formacji jednoznacznie antyrosyjskiej od początku swoich rządów.
W tajemnicy utrzymywana była na przykład wizyta Karola Nawrockiego – w 2018 roku pojechał on do Moskwy i spotykał się z ludźmi Putina. Co tam naprawdę robił? Wiadomo tylko tyle, iż nie chce o tej wizycie mówić, więc prawdopodobnie ma coś do ukrycia.

Kluczowy był szerszy kontekst polityczny. Z jednej strony Jarosław Kaczyński konsekwentnie eskalował konflikt z Unią Europejską: ataki na instytucje unijne, podważanie prymatu prawa europejskiego i retoryka „wstawania z kolan” prowadziły do coraz głębszej izolacji Polski w UE. Z drugiej strony ten sam obóz władzy stopniowo luzował faktyczne napięcia z Rosją – choć robił to po cichu i bez rozgłosu. Ten dwutorowy kurs nie był przypadkowy. Osłabianie relacji z Brukselą i jednoczesne sondowanie możliwości porozumienia z Moskwą układały się w spójną strategię polityczną, w której Polska miała zyskać większą „swobodę manewru” kosztem europejskiej solidarności.
Gdy PiS zaczął tracić władzę, narracja uległa gwałtownej zmianie. Rosja została przedstawiona wyłącznie jako śmiertelne zagrożenie, a wszelkie ślady wcześniejszych prób zbliżenia zaczęły znikać z internetu.
Usuwanie materiałów nie zmienia jednak faktów: decyzje zakupowe, rozmowy i sygnały wysyłane do Moskwy były realne i dobrze udokumentowane.

11 godzin temu







