Rząd szykuje zmiany w przepisach dotyczących nielegalnego przekształcania domów jednorodzinnych w hotele pracownicze. Obecne kary, sięgające maksymalnie 5 tys. zł, mają być zbyt niskie, by skutecznie powstrzymać to zjawisko, które coraz częściej budzi sprzeciw samorządów i mieszkańców gwałtownie rozwijających się gmin.

Fot. Warszawa w Pigułce
Rząd chce zaostrzyć przepisy. Koniec pobłażania dla nielegalnych hoteli pracowniczych
Nielegalne przekształcanie domów jednorodzinnych w hotele pracownicze stało się realnym problemem w wielu gwałtownie rozwijających się gminach. Rząd analizuje zmiany w prawie, bo obecne przepisy i kary – sięgające maksymalnie 5 tys. zł – nie odstraszają właścicieli, którzy omijają regulacje.
Skala zjawiska rośnie wraz z rozwojem gmin
Samorządy alarmują, iż w miejscowościach przyciągających inwestorów przemysłowych coraz częściej pojawiają się domy, w których mieszka jednocześnie kilkanaście lub choćby kilkadziesiąt osób. Formalnie są to budynki jednorodzinne, w praktyce – obiekty zbiorowego zakwaterowania.
Lokalne władze wskazują na liczne problemy: przeciążoną infrastrukturę, zagrożenia sanitarne i pożarowe, hałas oraz konflikty społeczne. Mieszkańcy skarżą się także na spadek wartości nieruchomości i pogorszenie jakości życia w sąsiedztwie.
Prawo jest, ale trudno je wyegzekwować
Zgodnie z Prawem budowlanym zmiana sposobu użytkowania budynku wymaga zgłoszenia. Problem polega jednak na tym, iż samo zamieszkiwanie domu przez osoby inne niż właściciel nie przesądza automatycznie o naruszeniu przepisów. To sprawia, iż udowodnienie nielegalnej zmiany przeznaczenia obiektu bywa bardzo trudne.
Dodatkową barierą są braki kadrowe w nadzorze budowlanym i problemy dowodowe. Organy reagują zwykle dopiero po zgłoszeniach od mieszkańców, a choćby wtedy postępowania potrafią ciągnąć się miesiącami.
Kary nie działają. Rząd szykuje zmiany
Ministerstwo Rozwoju i Technologii przyznaje, iż obecne sankcje są niewystarczające. Jednorazowa grzywna do 5 tys. zł bywa traktowana przez właścicieli jako koszt działalności, a po krótkiej przerwie obiekty znów są wynajmowane.
Dlatego analizowane są nowe rozwiązania. Wśród nich pojawiają się propozycje podniesienia kar finansowych, możliwości nakładania ich wielokrotnie aż do zaprzestania nielegalnego użytkowania oraz doprecyzowania definicji budynków zbiorowego zamieszkania. Celem jest ułatwienie działań nadzoru i ograniczenie nadużyć.
Samorządy ostrzegają: to może nie wystarczyć
Przedstawiciele gmin i powiatów podkreślają, iż bez jasnych definicji i skutecznych narzędzi kontrolnych problem może powracać. Wskazują, iż część właścicieli gwałtownie wznawia działalność po zapłaceniu kary, a mieszkańcy pozostają bez realnej ochrony.
Rządowe analizy trwają, ale jedno jest pewne – temat nielegalnych hoteli pracowniczych coraz mocniej trafia na agendę państwa. Dla wielu gmin to już nie pojedyncze przypadki, ale zjawisko, które wymaga systemowych zmian.

2 godzin temu







