

Były prezydent Lech Wałęsa ma to do siebie, że… swoim poparciem niby pomaga, ale w istocie raczej nie pomaga kandydatom na ten urząd. A tak się składa, iż w rozmowie z „Wprost” udzielił poparcia – któż by się spodziewał – Rafałowi Trzaskowskiemu! Zapewnił, iż prezydentowi Warszawy będzie „pomagał”, bo „na ten czas jest najlepszym kandydatem”. Przy okazji obraził jednego z kontrkandydatów Trzaskowskiego. Kiedy stwierdził, iż w polskiej polityce „zostało paru porządnych, ale reszta to odpady, którym nigdzie się nie udało i weszli do parlamentu”, dopytywany, czy Sławomir Mentzen także jest „odpadem”, odparł: „oczywiście”.
Czy mamy właśnie do czynienia z „pocałunkiem śmierci” dla Rafała Trzaskowskiego, kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta RP? Tak bowiem zwykło się określać poparcie ze strony różnych „ciekawych” postaci. Do takich niewątpliwie należy były prezydent Lech Wałęsa.
„Reszta to odpady”
Pytany przez „Wprost” o wyniki najnowszego sondażu Instytutu Badań „Pollster” dla „Super Expressu” (kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski uzyskałby 35 proc. głosów, kandydat obywatelski popierany przez PiS Karol Nawrocki – 23 proc., a kandydat Konfederacji Sławomir Mentzen 19 proc.), Lech Wałęsa komentował również „pompowany” w ostatnim czasie przez media wzrost poparcia dla Sławomira Mentzena i Konfederacji.
Wielu wspaniałych Polaków, ludzi sukcesu, olewa politykę, dlatego wchodzą do niej nieudacznicy. Wartościowi obrazili się na politykę, nie chcą się ubrudzić, brzydzą się nią, więc mamy, co mamy. Zostało paru porządnych, ale reszta to odpady, którym nigdzie się nie udało i weszli do parlamentu
— stwierdził.
Na pytanie, czy Mentzen też jest „odpadem”, były prezydent odpowiedział: „oczywiście”.
Trzaskowski i Nawrocki
Wałęsa zaznaczył, iż „każdy wybiera, co mu się podoba”. Jemu na przykład „podoba się” obecny prezydent Warszawy i to na Rafała Trzaskowskiego Lech Wałęsa zamierza oddać głos 18 maja.
Były prezydent zaznaczył, iż kandydatowi KO będzie także „pomagał”, ponieważ „na ten czas jest najlepszym kandydatem”.
Chciałabym to wszystko uporządkować, a iż się nie da, muszę fragmentarycznie popierać najsensowniejsze układy
— podkreślił.
Ewidentnie byłemu prezydentowi nie podoba się natomiast obywatelski kandydat na urząd głowy państwa z poparciem PiS. Wałęsa stwierdził, iż Karol Nawrocki został prezesem IPN „tylko dlatego, iż Kaczyński chciał panować nad podrabianiem dokumentów”.
Gdy miałem najciężej, chorowałem, ten człowiek robił demonstracje pod moim domem, więc cóż on jest wart? Jaką zrobił w życiu karierę?
— pytał były prezydent w odniesieniu do Nawrockiego.
Fakt, co tam Nawrocki z jednym „prawdziwym” doktoratem w porównaniu z Wałęsą, który doktoraty „honoris causa” kolekcjonuje niczym Pokemony? I ciekawe, czy Trzaskowski już cieszy się z takiego poparcia.
aja/Wprost.pl