Kamiński i Wąsik szykują się do pracy w Sejmie. Będzie awantura? "Są sposoby"

2 lat temu
Zdjęcie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl


Byli posłowie mogą przychodzić do Sejmu, ale nie mogą wejść na salę obrad. Ponieważ sala i kuluary są zarezerwowane dla posłów, a oni posłami nie są - tak o statusie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika w TOK FM mówił wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski. Politycy PiS-u za nic mają decyzje marszałka o wygaszeniu mandatów, planują wziąć udział w obradach Sejmu.
Zobacz wideo

Nieuznawana za sąd Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego uchyliła postanowienie marszałka Sejmu w sprawie stwierdzenia wygaśnięcia mandatu Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Politycy Prawa i Sprawiedliwości, choć zostali skazani prawomocnym wyrokiem sądu, to przez cały czas uważają się za posłów i deklarują, iż stawią się w Sejmie 10 stycznia w dniu otwarcia drugiego posiedzenia Sejmu X kadencji.

REKLAMA

Wokół sytuacji prawnej byłych szefów CBA powstał galimatias, w którym gubią się choćby najlepsi prawnicy. W rozstrzygnięciu sporu ma pomóc spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z marszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią, zaplanowane na wczesne poniedziałkowe popołudnie.

Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski wierzy w rozsądek marszałka. - Hołownia postępuje bardzo roztropnie w tym chaosie prawnym, który przez ostatnie osiem lat zafundował nam PiS. Wygaśnięcia mandatu posła nikt nie powinien kwestionować - podkreślił poseł PSL i Trzeciej Drogi w "Poranku Radia TOK FM".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Tylko iż prezydent i jego obóz polityczny mają zupełnie inny pogląd na obecną sytuację. Bo uważają - jak przypomniała w TOK FM Małgorzata Paprocka z Kancelarii Prezydenta - w mocy jest ułaskawienie Andrzeja Dudy z 2015 roku.

Czytaj także:
Prezydent chce rozmawiać z Hołownią. Co usłyszy marszałek? Współpracowniczka Dudy wyjaśnia

Obrady Sejmu będą opóźnione? "Mam trochę żalu"

Jak komentował Piotr Zgorzelski, "kodeks wyborczy stoi wyżej niż pani minister Paprocka". Dla wicemarszałka status Kamińskiego i Wąsika jest jasny. - o ile będą chcieli wejść do Sejmu, to mogą do niego wejść z tego powodu, iż są byłymi posłami. Byli posłowie i senatorowie mogą przychodzić do Sejmu, ale nie mogą wejść na salę obrad. Ponieważ sala obrad i kuluary są zarezerwowane dla posłów, a oni posłami nie są - tłumaczył w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

Inauguracja drugiego posiedzenia Sejmu zaplanowana jest we środę na godz. 10. O tej samej porze ma zacząć się posiedzenie Izby Pracy Sądu Najwyższego, która zajmuje się sprawą mandatów Kamińskiego i Wąsika (to tam marszałek Hołownia skierował swoje wnioski). Zgorzelski przekazał w "Poranku Radia TOK FM", iż po to, aby uniknąć awantury - rozpoczęcie obrad Sejmu może ulec opóźnieniu. - To sprawa organizacyjna. To często się zdarza, nie tylko z powodów obrad Izby Pracy, ale też z innych powodów (...). To praktyka często stosowana i nie nadawałbym jej hiperważnego znaczenia - podkreślił.

A co o ile do awantury z udziałem Kamińskiego i Wąsika jednak dojdzie? Kamiński już zapowiedział, iż "będzie wierny swoim wyborcom" i "jeśli nie zatrzymają go siłą", przyjdzie do Sejmu. - Szarpania ze Strażą Marszałkowską nie będzie, bo Straż nie jest od szarpania się, tylko od pilnowania porządku. Są sposoby i metody - zapewnił Zgorzelski.

Wicemarszałek jednocześnie nie ukrywał, iż jest "rozczarowany" tempem prac Izby Pracy SN. - Jako obywatel mam trochę żalu, bo Izba Pracy się leni. o ile neosędziowie potrafili w ciągu kilkunastu godzin wydać orzeczenie, to mamy rozumieć, iż neosędziowie są bystrzejsi od tych sędziów prawidłowo wybranych? - pytał retorycznie.

Czytaj także:
Co może Straż Marszałkowska w Sejmie? Nie tylko "stępione szable"

Mniej pieniędzy dla Kancelarii Prezydenta? "Tu nie ma rewanżymu"

W rozmowie w TOK FM pojawił się również wątek budżetu. Ważą się losy pieniędzy dla Kancelarii Prezydenta.

W projekcie budżetu przygotowanym jeszcze przez PiS zaplanowano wydatki na Kancelarię Prezydenta RP w łącznej wysokości 274 mln 281 tys. zł. - to około 11,1 proc. więcej niż w ubiegłym roku. Koalicja 15 października przebąkuje o zmniejszeniu tej kwoty, na co stanowczo zareagował jeden z sędziów dublerów Mariusz Muszyński. W jego ocenie, o ile rząd będzie grzebał przy finansach na Kancelarię, Andrzej Duda powinien złożyć skargę do Trybunału Konstytucyjnego.

Piotr Zgorzelski nie zaprzeczył słowom premiera, ale i zaznaczył, iż koalicja "nie ma planu robić komuś na złość". - o ile budżet na Kancelarię Prezydenta zostanie obcięty, to nie dlatego, żeby zrobić prezydentowi na złość, tylko będzie to systemowy sposób szukania oszczędności. Jest także projekt, aby przyciąć budżet innym instytucjom jak np. Najwyższa Izba Kontroli, także nie ma tu rewanżyzmu - przekonywał wicemarszałek Sejmu w rozmowie w TOK FM.

Idź do oryginalnego materiału