Od dziecka w kółko słyszymy, iż tego nie wolno, a tamto trzeba. Trzeba rano wstawać do szkoły, trzeba zjadać warzywka, nie można zjeść lodów zamiast obiadu. Z wiekiem robi się coraz gorzej: trzeba płacić podatki i składki; ograniczać cholesterol, kalorie i promile; unikać windy bo schody zdrowsze. Wszyscy odczuwamy jakiś wariant marzenia, które kiedyś narysował mistrz Mleczko, iż naukowiec mówi do kolegów „głupia sprawa, okazało się iż wóda i papierochy są zdrowe”.
W polityce to marzenie objawia się pod postacią populizmu. Populista obiecuje recepty proste i bezbolesne. Nie trzeba podnosić podatków, wystarczy „pogonić tych złodziei” i zaraz na wszystko się znajdzie. Nie trzeba zwiększać wydatków na zdrowie, wystarczy powstrzymać koncerny trujące nas złym żarciem oraz obniżyć lekarzom zarobki. Nie trzeba się martwić klimatem, bo karczmy na Bałtyku, a poza tym co złego w ciepełku. Nie trzeba reformować sądownictwa, wystarczy wyrzucić komuchów i zastąpić ich pisiorami, i tak dalej.
Gdy populiści tak mówią, odwołują się do tych samych ośrodków w mózgu, które nam w dzieciństwie mówiły „co z tego iż jutro klasówka, jest tyle przyjemniejszych rzeczy od nauki”. To dlatego w pakiecie często razem z „obniżmy podatki!”, idą teorie dietetyczne typu „samiec alfa je tylko mięcho”, porady karierowe „po co ci szkoła, i bez niej możesz walczyć w klatce, inwestować w krypto i mieć kanał na jutubie” oraz lekceważąco-przyzwalające podejście do uzależnień.
Obserwując prawicową blogosferę od lat, znam pewnego autora, który propagował teorię spiskową, iż lekarze ukrywają przed nami iż cholesterol jest tak naprawdę bardzo zdrowy, im wyższy tym lepszy. Nie wiem czy jeszcze żyje.
Stąd słynna „teoria podkowy”, iż prawicowy i lewicowy populizm spotykają się. Każdy populizm odwołuje się do tego dziecka, które kiedyś grymasiło, iż nie chce dokończyć surówki.
Mówiąc bardziej precyzyjnie, metafora dziecka opisuje pragnienie natychmiastowej gratyfikacji. W typowym scenariuszu z wiekiem powinniśmy nabywać umiejętność opanowania tego pragnienia, w praktyce u różnych ludzi bywa z tym różnie, zwłaszcza jak dojdą nasze ulubione orzeczenia, opinie, spektrumy i dys-cośtamie.
To jest, wbrew pozorom, kolejna notka o partii Razem. Ich pomysł na przechwycenie elektoratu Konfederacji jest skazany na porażkę, podobnie jak wszystkie poprzednie próby przechwytywania populistycznych wyborców w stylu „my też jesteśmy za JOW-ami i przeciw Ukraińcom”.
Socjaldemokratyczna polityka od zawsze jest polityką ekspercką. W XIX wieku jeszcze kiedy w Niemczech obowiązywały zakazy działalności socjalistycznej, pojawiło się zjawisko „Kathedersozialismus” – akademickich badaczy społecznych przyznających iż Marks jednak odwalił kawał solidnego riserczu. A eksperci mają niestety to do siebie, iż często mówią nam przykre rzeczy: a to każą ograniczać emisję CO2, a to spożycie trans nienasyconych kwasów tłuszczowych. Jak się ich słucha, to nic tylko się upić (ale też zabraniają).
Dla wyborców Memcena Zandberg nigdy nie będzie równie atrakcyjny. Nie poczęstuje ich piwem ani karkówką z grilla, nie będzie im prezentować prostych i bezbolesnych recept. „Ja też nienawidzę Tuska!” to za mało. Te jego „szachy 5D”, iż se tak nagle przypomniał o potępieniu UPA albo iż nie bronił Memcena broniąc Memcena, są dla tego elektoratu niezrozumiałe. Dla mnie zresztą też nie, to jakaś wódka bezalkoholowa czy raczej brokuły bezwitaminowe.
Można być oczywiście populistą lewicowym i mamy takich garstkę w Polsce. Remigiusz Okraska, jak pamiętamy, kiedyś lansował teorię, iż rozmaite choroby można leczyć moczem, ale Big Pharma to przed nami ukrywa. Na Zachodzie mamy zaś głupków w rodzaju Hasana Pikera z wujem, George’a Gallowaya, Chrisa Hedgesa, Jacksona Hinkle’a, Caleba Maupina czy Jean-Luka Melenchona (część z nich oczywiście symuluje głupotę za rubelki, ale mocz i kał wychodzi jednaki).
Zatem można, tylko po co? Dla mnie taka lewica nie jest „mniejszym złem”. Już wolę centroprawicę przynajmniej nominalnie akceptującą akademicki konsensus (którego częścią od 150 lat jest „Kathedersozialismus”), od lewicy pieprzniętej w czaszeczkę – denializującej klimat i Gułag, nawołującej do ludobójstwa i wybielającej trzecioświatowych dyktatorów. I oczywiście popierającej Putina. Stąd i cała „podkowa” zresztą: po prostu czy ktoś jest populistą lewicowym czy prawicowym, faktury mu rozlicza ta sama Simonyan.
Obawiam się, iż Razem po nieudanej próbie budowania socjaldemokracji w stylu nordyckim postanowiło porzucić te marzenia i idą w kierunku „lewicy MAGA”. Chciałbym się mylić, ale te dziwne głosowania w Sejmie i wypowiedzi liderów zabijają we mnie resztki nadziei.

1 dzień temu










