Co tam się dzieje! Jarosław Kaczyński od samego rana grzmi i wygraża pod pomnikiem smoleńskim. – Są tu też głupcy, skończeni głupcy, którzy wierzą w te wszystkie opowieści, służą Rosji, służą tym wszystkim, którzy chcą szkodzić Polsce – ciskał gromy prezes PiS. To już tradycja PiS Kolejny miesiąc, kolejna miesięcznica i… kolejna awantura. To już tradycja, iż 10. dnia każdego miesiąca na placu Piłsudskiego w Warszawie dochodzi do mniejszych lub większych incydentów. Jarosław Kaczyński i jego świta najpierw idą do kościoła (pomodlić się za zdradzieckie mordy?), później przychodzą pod pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, by uczcić kolejną miesięcznicę, a na miejscu czekają już manifestanci. Nie inaczej było i tym razem. Niemal punktualnie o 9.00 Jarosław Kaczyński zjawił się na Pl. Piłsudskiego w Warszawie. W reprezentacji Nowogrodzkiej znaleźli się m.in. Mariusz Błaszczak, Jacek Sasin czy Robert Telus. A prezes? Mówił to, co zawsze. Kaczyński grzmi na kolejnej miesięcznicy – Eskalują, eskalują i jeszcze raz eskalują. Eskalują, bo muszą bronić rzeczy nie do obrony. Zbrodnia Putina, zbrodnia Rosji i jego polskich współpracowników, to jest prawda o katastrofie smoleńskiej, o zamachu smoleńskim. Ci, którzy dzisiaj są, niezależnie od tego, czym się bezpośrednio kierują, bo są tu też głupcy, skończeni głupcy, którzy wierzą w te