Jarosław Kaczyński przebywał w szpitalu, ale musiał interweniować. To on powstrzymał partyjnych kolegów przed zbytnim angażowaniem się w konflikt ambasadora USA i Włodzimierza Czarzastego. PiS atakuje Czarzastego Jarosław Kaczyński trafił do szpitala pod koniec stycznia, wyszedł z placówki w piątek 6 stycznia. Choć był chory – rzecznik PiS Rafał Bochenek mówił o „sezonowej infekcji” – trzymał rękę na politycznym pulsie. Prezesa nie ominął polityczny temat numer jeden ostatnich dni, a więc awantura, jaką wywołał ambasador USA w Polsce Tom Rose. Przypomnijmy, iż w czwartek ogłosił zerwanie kontaktów z Włodzimierzem Czarzastym. Powód? Marszałek Sejmu odmówił poparcia wniosku o przyznanie pokojowej Nagrody Nobla Donaldowi Trumpowi. To wystarczyło, żeby dyplomata grzmiał o „obelgach”. Politycy PiS zwietrzyli szansę na tzw. „polityczne złoto” i rzucili się do ataków na Czarzastego. Lamentowali, iż marszałek doprowadził do zniszczenia relacji Polski z największym sojusznikiem. Ale w piątek ton PiS trochę się zmienił. Politycy z Nowogrodzkiej nie zaprzestali w atakach na marszałka, ale obrali inną taktykę. Podczas konferencji prasowej polityków PiS wątek ambasadora pozostał na drugim planie. Skupiono się na doniesieniach „Gazety Polskiej” o rzekomych kontaktach Czarzastego i jego żony z rosyjską handlarką dziełami sztuki. Kaczyński interweniował Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, za zmianą narracji stoi właśnie Jarosław Kaczyński, który osobiście