K. Stefanowska: czy to naprawdę było aż takie ważne?

solidarni2010.pl 2 miesięcy temu
Felietony
K. Stefanowska: czy to naprawdę było aż takie ważne?
data:07 lutego 2026 Redaktor: Agnieszka
Karol Nawrocki psiecko schronisko w Sobolewie bambinizm

Na Karola Nawrockiego głosowałam nie z powodu poparcia czy sympatii, ale z powodu dziejowej konieczności, jaka nastała w II turze wyborów prezydenckich AD 2025. I adekwatnie od samego początku najczęściej zaskakiwał mnie pozytywnie – aż do tej pory.

Wyrzucenie okrągłego stołu, szopka bożonarodzeniowa przed pałacem prezydenckim, rezygnacja z obchodów Chanuki w pałacu prezydenckim to symboliczne, ale bardzo ważne dzisiaj gesty, pokazujące pewną samodzielność i charakter w tym najczęściej miałkim bagnie, jakim jest polska polityka.
Kamień z serca spadał mi przynajmniej kilkukrotnie, gdy słyszałam o wetach prezydenta: Reforma26. Kompas Jutra, ustawa łańcuchowa, ustawa wiatrakowa, ograniczenie przywilejów obywatelom Ukrainy…
Wydawało mi się, iż Karol Nawrocki będzie lepszym prezydentem niż Andrzej Duda i lepszym, niż się spodziewałam. I był, aż do tej pory.
Teraz jednak, kiedy media rozdmuchały do poziomu absurdu sprawę schroniska dla psów w Sobolewie, prezydent Nawrocki uznał to za sprawę tak ważną, iż aż uczestniczył osobiście w spotkaniu na ten temat, informował o tym w social mediach, a choćby nagrał specjalny filmik z apelem na ten temat.
O tym, iż mamy tragiczny problem z demografią nie muszę naszych Czytelników przekonywać. Dlaczego tak jest – jest tu całe mnóstwo powodów, jawnych i ukrytych, dużych i małych, sedno leży w tym, iż komuś na tym zależy. I jednym z fragmentów tej układanki jest podejście do zwierząt. Zjawisko ma już choćby nazwę, bambinizacja, i w największym skrócie chodzi w nim o traktowanie zwierząt ponad miarę tego, czym są, przyznawanie im praw, zrównywanie ich z ludźmi, a choćby czasami traktowanie ich lepiej niż ludzi. Teraz nie jest modne mieć dzieci, bo lepiej „realizować siebie”, „robić karierę” i tak dalej, ale przy tym trzeba „adoptować” pieska lub kotka.

I prezydent, mniej lub bardziej intencjonalnie i mniej lub bardziej świadomie niestety się w ten trend wpisał, poświęcając pieskom i kotkom aż tyle uwagi (spotkanie i specjalny filmik; jak na prezydenta, który ma na głowie całe państwo, to bardzo dużo!) – więcej, niż niektórym ludziom. Dlatego to zupełnie nie jest błahe, niestety, tym bardziej, iż deklarował się, iż jest katolikiem, przez co zwodzi katolików także. A poświęcanie zasobów (w tym przypadku czasu i uwagi) zwierzętom w momencie, w którym powinny one posłużyć potrzebującym i cierpiącym ludziom, jest po prostu niegodziwe.

A jakie sprawy potrzebowaly wtedy i potrzebują przez cały czas bardziej uwagi prezydenta niż pieski i kotki? Matki rodzące na SOR-ach, pani Weronika skazana za ostrzeganie innych kobiet przed aborterem, dzieci, które będzie się szczepić na gruźlicę przed wykluczeniem niedoborów odporności, co jest przewiwskazaniem do podania tej szczepionki... wymieniać by długo.

Przy tym pamiętać należy, iż wszystko, co robi prezydent, ma wydźwięk głęboko poważniejszy, niż ten sam gest w wykonaniu zwykłego obywatela. A także i to, iż dzisiaj stosunek do zwierząt jest już opowiedzeniem się po jednej lub drugiej stronie ideologicznego sporu, po prostu, bez względu na to, czy się to komuś podoba czy nie.

Karol Nawrocki miał odwagę nie zaangażować się w WOŚP; o ile wiem, nie krytykował tej inicjatywy, po prostu ją przemilczał. I brawo, szkoda jednak, iż nie był w stanie zachować milczenia w sprawie tego nieszczęsnego schroniska, bo mniej lub bardziej świadomie wpisał się w ten sposób w doskwierające nam w tej chwili głębokie nieuporządkowanie moralne, które nobilituje zwierzęta, a ludzi traktuje przedmiotowo.

I tak, głęboko rozczarowana zwracam uwagę na ten problem, bo uważam, iż nie można pobłażać nawet, a raczej zwłaszcza ludziom, z którymi wiążemy jakieś nadzieje. W krajach Zachodu prawica niczym nie różni się już od lewicy, na sztandarach ma tak samo "prawo do aborcji", jak i lewicowcy, a wiarę katolicką dawno odesłała do lamusa. Nie możemy dopuścić do tego u nas, bo nie zostanie nam już nic.

Na krytykę PO/KO czasu szkoda, już dawno ustalono m.in. na tych łamach, iż to dranie i zdrajcy, którym należy się uczciwy sąd i sprawiedliwa kara, i nie ma sensu tego powtarzać, bo nic nowego z tego nie wyniknie. Z postępowaniem Karola Nawrockiego jakieś nadzieje można wiązać, jednak polityka bardzo często demoralizuje, wystawiając człowieka czynnie w niej uczestniczącego na pokusy grania pod poparcie wyborców, a nie według zasad moralnych. Dlatego też o tych zasadach musimy przypominać, jeżeli Polska ma się kiedyś odrodzić, powstać, odzyskać na nowo prawdziwą niepodległość.

Bo opierać się możemy tylko na Bogu i Jego zasadach - bez tego Polska zginie i już nie powróci.

Karolina Stefanowska
Idź do oryginalnego materiału