Już nie skorzystasz w ten sposób z telefonu w komunikacji miejskiej. Kara wynosi aż 200 zł

1 miesiąc temu
Kraków zaostrza zasady w komunikacji miejskiej. Od 1 stycznia 2026 r. pasażerowie, którzy w nieodpowiedni sposób korzystają z telefonu komórkowego, muszą liczyć się z opłatą dodatkową. W skajnych przypadkach mogą choćby zostać poproszeni o opuszczenie pojazdu. To efekt zmiany przepisów porządkowych, która ma na celu ograniczyć hałas i poprawić komfort codziennych podróży.
Krakowscy radni postanowili na dobre rozprawić się z dokuczliwym hałasem w komunikacji. Od 1 stycznia 2026 r. za używanie telefonu w trybie głośnomówiącym albo odtwarzanie muzyki bez słuchawek grozi 200 zł tzw. opłaty dodatkowej oraz - w skrajnych przypadkach - wyproszenie z pojazdu. To konsekwencja nowelizacji przepisów porządkowych, które mają przywrócić pasażerom elementarny komfort podróży.


REKLAMA


Zobacz wideo Robert Makłowicz czyta nazwy przystanków w Krakowie


MPK Kraków. Od petycji do uchwały. Dlaczego miasto zmieniło zasady?
Impuls wyszedł od mieszkańca, który zwrócił uwagę na anachroniczność regulaminu z 2008 r. Zakazywał on jedynie korzystania z "radioodbiorników", czyli pojęcia kompletnie nieadekwatnego w epoce telefonów i przenośnych głośników. Sprawą zajęła się Komisja Skarg, Wniosków i Petycji, a projekt doprecyzowania przepisów powstał we współpracy z prezydentem Aleksandrem Miszalskim oraz Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym w Krakowie. Rada Miasta przyjęła nowelizację 17 grudnia 2025 r., wyznaczając jej wejście w życie na 1 stycznia 2026 r.


Nowe brzmienie przepisów wprost obejmuje telefony komórkowe i inne urządzenia elektroniczne używane z głośnikiem lub zestawem głośnomówiącym. Cel jest prosty: ograniczyć uciążliwy hałas, który - jak podkreślają radni - stał się jednym z najczęstszych powodów skarg pasażerów.


Przepisy, kary i egzekwowanie. Co wolno, a co będzie kosztować 200 zł?
To nie jest zakaz korzystania z telefonów w ogóle. Pasażerowie mogą rozmawiać i słuchać muzyki, o ile używają słuchawek albo utrzymują głośność na poziomie nienaruszającym spokoju innych. Niedozwolone będzie:


prowadzenie rozmów w trybie głośnomówiącym,
odtwarzanie muzyki, filmów czy treści z aplikacji bez słuchawek,
korzystanie z przenośnych głośników multimedialnych.


Za naruszenie przepisów grozi tzw. opłata dodatkowa.
Jej wysokość wynosi 200 zł i wynika z uchwały Rady Miasta Krakowa Nr XXI/231/11 w sprawie ustalenia cen i opłat za usługi przewozowe oraz przepisów taryfowych obowiązujących w Komunikacji Miejskiej w Krakowie
- przekazał Sebastian Kowal, rzecznik ZTP w Krakowie, w rozmowie z "Gazetą Krakowską". Kontrolerzy mogą nałożyć taką opłatę wyłącznie wtedy, gdy sami stwierdzą wykroczenie podczas kontroli. Zgłoszenia "po fakcie" ani nagrania z telefonu nie będą podstawą do nałożenia kary. jeżeli pasażer zignoruje polecenie wyłączenia urządzenia, kierowca lub motorniczy ma prawo nakazać opuszczenie pojazdu bez zwrotu ceny biletu.


Jak przekonuje rzecznik Zarządu Transportu Publicznego, nowe przepisy mają przede wszystkim charakter porządkowy, a nie represyjny. Chodzi o wyznaczenie jasnej granicy i danie obsłudze realnych możliwości reagowania, szczególnie w godzinach szczytu.


Zakaz głośnej muzyki w komunikacji miejskiej. Kraków nie jest wyjątkiem
Podobne dylematy ma wiele miast. W Warszawie w 2017 r. w autobusach pojawiły się piktogramy przekreślonego telefonu, ale bez realnego egzekwowania gwałtownie z nich zrezygnowano. Białystok poszedł znacznie dalej i wpisał do regulaminu bezwzględny zakaz głośnego korzystania z urządzeń audiowizualnych i prowadzenia rozmów, z możliwością usunięcia z pojazdu. Z kolei we Wrocławiu zabronione jest używanie nagłośnienia bez zgody przewoźnika czy bardzo hałaśliwe zachowanie.
Za granicą stawia się zarówno na normy kulturowe, jak i formalne reguły. W Tokio operatorzy od lat apelują o przełączenie telefonu w tryb cichy i powstrzymywanie się od rozmów, m.in. ze względów zdrowotnych. W Berlinie przewoźnik BVG emituje komunikaty przypominające, by "zachować muzykę i rozmowy dla siebie". W Wielkiej Brytanii pojawił się choćby pomysł ogólnokrajowego zakazu "sodcastingu" (publicznego odtwarzania muzyki) w autobusach i pociągach, z wysokimi karami do 1000 funtów. Takie inicjatywy ukazują skalę społecznej irytacji cyfrowym hałasem.
Źródła: "Gazeta Krakowska", portalsamorzadowy.pl, "Kurier Krakowski", transport-publiczny.pl


Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.


Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Idź do oryginalnego materiału