
Media liczyły na wyborczy pojedynek między dawnym a obecnym burmistrzem Toronto.
Były burmistrz Toronto John Tory nie wystartuje w nadchodzących wyborach samorządowych. Polityk potwierdził, iż mimo rozważania powrotu do polityki ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu.
Tory ogłosił swoją decyzję w mediach społecznościowych. Napisał, iż nie brakuje mu energii ani chęci do pracy publicznej, jednak nie chce narażać swojej rodziny i bliskich na kolejne ataki dotyczące jego życia prywatnego. Jak podkreślił, podobne reakcje pojawiły się jeszcze zanim oficjalnie ogłosił ewentualny start.
W rozmowie z CityNews przyznał, iż poważnie rozważał kandydowanie. – W pewnym momencie powiedziałem sobie: „Dobrze, zrobię to”. Ale kiedy pomyślałem o konsekwencjach dla osób mi bliskich, zrozumiałem, iż nie mogę iść dalej – powiedział były burmistrz.
John Tory po raz pierwszy został wybrany na burmistrza Toronto w 2014 roku, a następnie ponownie zwyciężył w wyborach w 2018 i 2022 roku. Z urzędu zrezygnował w lutym 2023 roku po tym, jak ujawnił, iż miał romans z pracownicą miejskiego ratusza w czasie pandemii COVID-19.
Polityk przyznał wówczas, iż ponosi odpowiedzialność za swoje działania. Podkreślał jednak, iż relacje osobiste w miejscu pracy nie są czymś wyjątkowym, choć w jego przypadku sytuacja ta wymagała ustąpienia ze stanowiska.
Sondaże sugerowały, iż w przypadku jego startu w wyborach mogłaby dojść do zaciętej rywalizacji między nim a obecną burmistrz Toronto, Olivią Chow. Sama Chow nie ogłosiła jeszcze, czy będzie ubiegać się o reelekcję. Po decyzji Tory’ego podziękowała mu za wieloletnią służbę publiczną, podkreślając, iż „kochał to miasto”.
Jak dotąd jedynym kandydatem, który oficjalnie zapowiedział start w wyborach, jest radny Brad Bradford. Wybory samorządowe w Toronto odbędą się 26 października 2026 roku.
Tory zapowiedział, iż na razie nie planuje popierać żadnego z kandydatów, choć nie wyklucza, iż w przyszłości zdecyduje się na taki krok.














