JKM: O dwóch zabobonach

myslpolska.info 1 godzina temu

Powszechnym przesądem panującym w Świecie Białego Człowieka jest dziś wiara w D***krację (przypominam, iż myśl o tym, iż L*d ma rządzić, jest dla mnie tak obrzydliwa, iż ją wykropkowuję).

W Polsce powszechniejszą wiarą polityczną jest tylko przekonanie, iż Rosja jest potworem, który trzeba zniszczyć. W innych krajach przekonanie o dobroczynnym wpływie d***kracji jest jedna najważniejszym kanonem nauki o polityce. D***kracja sprzyja też rozwojowi nauki i sztuki – tu d***kraci uwielbiają podawać przykład Aten…

Nikt chyba (poza mną…) nie zauważa, iż praktycznie WSZYSCY wielcy myśliciele, matematycy, logicy itp. pochodzili spoza Aten:

Archimedes z Syrakuz

Arystarch z Samos

Arystoteles ze Stagiry

Chryzyp z Soloi

Demokryt z Abdery

Diokles z Karystos

Empedokles z Akragas

Epikur z Samos

Eratostenes z Cyreny

Euklides (geometra) z Aleksandrii

Euklides (filozof) z Megary

Filon z Megary

Heron z Aleksandrii

Hipokrates z Kos

Hypatia z Aleksandrii

Parmenides z Elei

Pitagoras z Samos (później Tarent)

Tales z Miletu

Zenon (dialektyk) z Elei

Zenon (matematyk) z Sydonu

Z Aten pochodzili nieliczni, np. Platon (który nienawidził d***kracji ateńskiej i wychwalał Spartę).

Są tacy dziwacy, jak p. prof. Herman Hoppe, który napisał książeczkę „Demokracja – Bóg, który zawiódł” czy niżej podpisany – ale jesteśmy wyjątkami. Każdy, komu nie podoba się obecny ustrój (jaki by on nie był) twierdzi, iż przyczyną zła jest niedostatek d***kracji. Po czym pisze traktaty domagające się głosowania większościowego zamiast proporcjonalnego – albo odwrotnie.

Drugi m w kolejności jest przekonanie, iż należy Walczyć o Pokój. Pokój, czyli brak wojny, jest istotnie miłym okresem w dziejach – jednak cała historia Białego Człowieka to historia wojen, a na piedestałach wszędzie stoją jacyś generałowie, admirałowie (generalissimusi są chwilowo niemodni!), pułkownicy – a czasem zwykli cywile, ale bardzo wojowniczy – jak no. Wilhelm Tell. Potępienie wojny jako takiej to zaprzeczenie całej historii europejskiej – i nie tylko. Jednak od czasów Związku Sowieckiego, który dwa razy dziennie przypominał o Walce o Pokój , to przekonanie jest bardzo silne. Nie tak silne jak wiara w D***krację – ale zawżdyć. Jest tak silne, iż JE Włodzimierz Putin nie prowadzi z Ukrainą wojny – On prowadzi Operację Specjalną i w gruncie rzeczy Walczy o Pokój. Co zresztą nie jest bez podstaw, bo Ukraina w NATO oznaczałaby Bardzo Wielką Wojnę – a tak, to mamy tylko Małą Operację Specjalną…

Jedna ze znanych (nie tylko psychologom) cech ludzkiego umysłu jest tendencja do uzgadniania swoich przekonań. Ludzie wierzą w rzeczy ze sobą sprzeczne – ale wieża też, iż one sprzeczne nie są. Kto narusza tę wiarę, narusza spokój ludzkiego umysłu.

Z czego wynika zgodne z Prawdą stwierdzenie, iż D***kracja prowadzi do Pokoju.

Jest to w sposób oczywisty sprzeczne z rzeczywistością. Kolebka nowoczesnej d***kracji, czyli Stany Zjednoczone, mimo oddalenia od Europy prowadziły nieustanne wojny, a to z Anglią, a to z Hiszpanią (która pomogła Stanom w walce o Niepodległość), a to z Meksykiem… W dzisiejszych czasach przerzuciły się na Operacje Specjalne – a to na Granadzie, a to w Iranie… Wynika to stąd, iż wedle amerykańskiej d***kratycznej Konstytucji prezydent może prowadzić działania wojenne przez 60 dni bez pytania Kongresu o zgodę – a potem to już tylko Operacje Specjalne. Ponieważ ciężko jest najpierw zacząć wojnę, a po dwóch miesiącach twierdzić, iż jest to Operacja Specjalna, to USA zaczynają od Operacyj Specjalnych, które potem płynnie przechodzą we wojny. Ciekawe, kiedy JE Włodzimierz Putin ogłosi, iż Chwalebna Operacja Specjalna przerodziła się w Nie Mniej Chwalebną Wojnę? Najprawdopodobniej wtedy, gdy stwierdzi, iż jednak trzeba będzie wprowadzić pobór do wojska… Bo na razie to prowadzi tę woj… pardon: Operację Specjalną – nie wstając z krzesła.

Ja nie mam zamiaru wytykać D***kracjom, iż prowadzą wojny – republiki i monarchie również prowadzą wojny, i obliczanie, która forma rządów jest bardziej wojownicza jest bez sensu. Tym bardziej, iż prowadzenie wojen jest czymś naturalnym, a czasem koniecznym – bo wojna to jest tylko polityka prowadzona innymi środkami, jak już zauważył był śp. Karol von Clausewitz.

Co do rozwoju nauki i sztuki: kiedyś w świecie prym w tej dziedzinie bezsprzecznie wiodła monarchia francuska – i można pokazać, jak w miarę postępów d***kracji upadała w tym kraju zarówno sztuka, jak i nauka. Co prawda: przenosiły się głównie do Stanów Zjednoczonych, które akurat zwiększały poziom d***kracji…

Ciekawe, kiedy – za piłkarzami – zaczną przenosić się do monarchij arabskich?

Janusz Korwin-Mikke

Myśl Polska, nr 21-22 (24-31.05.2026)

Idź do oryginalnego materiału