Jimmy Choo sygnuje limitowaną edycję elektrycznego sedana IM L6

5 godzin temu
Zdjęcie: Jimmy Choo sygnuje limitowaną edycję elektrycznego sedana IM L6


IM Motors, producent samochodów osobowych, z siedzibą w Szanghaju, działający od 2020 roku, a należący do chińskiego joint venture między firmami SAIC Motor, Alibaba Group i Zhangjiang Hi-Tech, wykorzystuje modę do wyróżnienia nowej generacji swojego elektrycznego sedana L6.

Logo IM Motors

Oprócz trzech standardowych wersji do sprzedaży trafiła limitowana edycja Prof. Jimmy Choo Bespoke Limited Edition, opracowana we współpracy z projektantem Jimmym Choo. Samochód zachowuje techniczną bazę L6, ale otrzymał materiały i detale zaprojektowane tak, by odróżniać go od zwykłych odmian.

Jimmy Choo Yeang Keat (ur. 15 listopada 1948) to malezyjski projektant mody mieszkający w Wielkiej Brytanii. Jest współzałożycielem firmy Jimmy Choo Ltd, która zasłynęła z manualnie robionych butów damskich. Jimmy Choo pierwsze buty, pod okiem swojego ojca, szewca, uszył mając 11 lat. W świecie mody zajmuje miejsce na równi z Manolo Blahnikiem.

Premiera IM L6 wpisuje się w coraz wyraźniejszy nurt chińskiej motoryzacji: producenci nie rywalizują już wyłącznie zasięgiem, ładowaniem i ekranami w kabinie. Coraz częściej próbują nadać samochodom wyrazistą tożsamość wzorniczą, kierowaną do odbiorców traktujących auto jako element stylu życia.

Dwie odsłony tej samej premiery

18 sierpnia przedstawiono szczegóły współpracy IM Motors i Jimmy’ego Choo oraz poinformowano, iż do sprzedaży początkowo trafi limitowana liczba 1000 samochodóws sygnowanych przez projektanta. W przekazanym materiale prasowym podano wówczas przedział cenowy od 229 900 do 279 900 juanów (od ok. 127 tys. do 155 tys. PLN).

Dziesięć dni później, 28 sierpnia, IM Motors rozpoczęło sprzedaż nowej generacji L6. CnEVPost informował wtedy, iż pierwsza pula tysiąca aut została wyczerpana i rozpoczęła się druga runda sprzedaży. Na tym etapie dostępne były dwa warianty edycji Jimmy Choo, wycenione na 219 900 oraz 237 900 juanów.

Trzy standardowe odmiany — Max, Pro Max i Ultra — rozpoczęto sprzedawać tego samego dnia w cenach:

  • Max 199 900 juanów,
  • Pro Max 217 900 juanów,
  • Ultra 259 900 juanów.

Ceny te były nizsze o 20 tys. juanów względem przedsprzedaży, rozpoczętej również 18 sierpnia. Kupujący w przedsprzedaży zagwarantowali sobie otrzymanie samochodów w pierwszej kolejności.

Kryształowe detale zamiast mechanicznych “cudeniek”

Najbardziej rozpoznawalnym elementem edycji sygnowanej przez Jimmy’ego Choo są zmiany estetyczne. Obejmują one elementy wykończone kryształami, niebieskie zaciski hamulcowe oraz perłowo-niebieską skórę w kabinie. Wnętrze uzupełniają zdobienia z masy perłowej i indywidualne sygnatury. Według CnEVPost samochód otrzymał również specjalne kolory nadwozia, niebieskie wnętrze i haftowane oznaczenia.

Współpraca pomiędzy spółką motoryzacyjną a światowej sławy prjektantem obuwia, odzieży i akcesoriów ma przenieść do samochodu skojarzenia z rzemiosłem i produktami luksusowymi, nie zmieniając podstawowych założeń modelu L6. Takie podejście pozwala firmie rozszerzać ofertę bez budowania nowego auta od podstaw, a jednocześnie dać klientom bardziej wyrazistą opcję personalizacji.

L6 przez cały czas ma rywalizować techniką

Niezależnie od modowej odmiany, nowy IM L6 pozostaje sedanem z segmentu elektrycznych samochodów za 200–300 tys. juanów. A to w Chinach dzisiaj oznacza półkę premium. Marka chce konkurować m.in. z Teslą Model 3, Xiaomi SU7 oraz Xpengiem P7.

L6 mierzy 4924 mm długości, a jego rozstaw osi wynosi 2950 mm. Jest dostępny z napędem na tylne koła albo z napędem na obie osie.

Wersje Max i Pro Max mają silniki o mocy odpowiednio 245 i 300 kW. Korzystają z baterii 76 i 93 kWh, a deklarowany zasięg w cyklu CLTC wynosi 725 km albo 850 km. Topowa odmiana Ultra rozwija 500 kW łącznej mocy i 800 Nm momentu obrotowego; według producenta rozpędza się od 0 do 100 km/h w 2,74 sekundy. Jej bateria ma 103 kWh, a deklarowany zasięg to 840 km w cyklu CLTC.

W całej gamie zastosowano 800-woltową architekturę NEO. IM Motors podaje, iż system może ładować się z maksymalną mocą 396 kW i uzupełnić do 580 km deklarowanego zasięgu w ciągu 15 minut. Samochód otrzymał także układ hamowania brake-by-wire Continental MK C2 i układ skrętu czterech kół. System wspomagania kierowcy rozwijany wspólnie z Momeną wykorzystuje tak zwany model świata i obsługuje funkcję nawigacji wspierającej prowadzenie bez korzystania z map wysokiej rozdzielczości.

W kabinie standardowo znalazły się ekran centralny o przekątnej 26,3 cala, ekran rozrywkowy dla pasażera o przekątnej 15,5 cala, audio Bang&Olufsen oraz chłodzono-ogrzewana lodówka o pojemności 5,7 litra. Deklaracje zasięgu odnoszą się do chińskiego cyklu CLTC i nie są bezpośrednio porównywalne z europejskim pomiarem WLTP.

Moda jako język marek

W USA i Europie kooperacja firm motoryzacyjnych z markami odzieżowymi lub projektantami ma długą tradycję.

W chińskiej branży motoryzacyjnej przez długi czas promując auta posługiwano się pragmatycznym konkretem: wygoda, funkcje cyfrowe i parametry technologiczne. Moda stopniowo zyskuje jednak coraz więcej miejsca w działaniach marketingowych producentów samochodów.

IM Motors nie rezygnuje przy tym z cenowego i technicznego wymiaru konkurencji. Marka wzbogaca go o język designu. Limitowana edycja L6 pokazuje, iż na chińskim rynku motoryzacyjnym coraz większą rolę może odgrywać nie tylko specyfikacja, ale również sposób, w jaki samochód pozwala kierowcy podkreślić własny styl.

I gdybyście Państwo nie zauważyli w tym jednym przypadku mamy do czynienia z co najmniej 3 fenomenami:

  1. Chińska marka buduje twórczą koalicję z azjatyckim projektantem świetnie rozpoznawalnym w Chinach, kojarzącym się z produktami luksusowymi z najwyższej półki.
  2. Projektant sygnuje swoim nazwiskiem w istocie auto seryjne, zmieniane są detale, w tym na przykład kolor (wyjątkowy, łatwo rozpoznawalny). Nikt nie zakłada, iż samochody te za 30 lat będą ozdobami kolekcji aut w muzeach motoryzacji w różnych zakątkach świata. To zmiana rozumienia “produkt luskusowy”. Coraz częściej to ptzedmioty wyjątkowe, ale ich urok jest ulotny i krótkotrwały. Za rok, dwa, inne produkty będą pożądane przez zamożniejszych nabywców.
  3. No i wreszcie cena. Auto w Chinach będzie uznawane za drogie, ale to nie są ogromne pieniądze. To też zmiana na rynku dóbr luksusowych. Firmy działające w tej niszy już zrozumiały, iż czasem lepiej sprzedać 2 tysiące sztuk produktu w danym modelu, niż sztuk 2. Takie czasy. Producenci zegarków i win mogą nam o tym opowiedzieć bardzo wiele. Zapytajcie przy pierwszej sposobniości.

Źródła

Leszek B. Ślazyk

e-mail: [email protected]

© www.chiny24.com

Idź do oryginalnego materiału