Mówią, iż cudów nie ma... Tak myślą wierzący w światopogląd naukowy. Było tak w Polsce pod okupacją, zwłaszcza tą najdziwniejszą, bo sowiecką, ale w wykonaniu Polaków i „pełniących obowiązki Polaków”. Dziś, gwoli prawdy, okupacji nie ma, chyba ta inna, bo przecież okupują stanowiska rządowe i sejm także ludzie często z tamtejszym rodowodem. Niektórzy z nich, mimo woli prawdopodobnie usiłują nas rozweselić. Ale choćby szczere chęci idą na marne. Może dlatego, iż choćby dostarczający nam rozrywki, to dyletanci. Bo dobry kabaret, to tylko najlepsi aktorzy. Czy znany duet Szczerba-Joński, do takich zaliczyć się da? Te biegi wzdłuż siatki granicznej z reklamówkami, te tyrady w PE. to licha amatorszczyzna. Podobno Szczerba dobrał sobie socjusza w osobie niejakiego Jaskulskiego. Trochę rozweselania daje telewizyjny Kabaret z Gwiazdami, ale kiedy widzi się widownię dosłownie pękającą ze śmiechu przy skeczach, powiedzmy oględnie, dość banalnych, to wiadomo iż oklaski są za wynagrodzeniem. Bawić może tylko coś autentycznego.
I chyba się coś takiego pojawiło. Cudak w rektoracie Akademii Wymiaru sprawiedliwości zasiedlający swe karło rektorskie, po zdemontowaniu ściany gabinetu. I to w reżyserii pana Żurka. Występy tego ostatniego mogłyby uchodzić w kabarecie gwiazd Tuska za udane, gdyby to co czyni miało choćby pozór prawdomówności. Toć, pono choćby policjanci nie dali temu wiary. Cudak też nieźle zagrał w tym kabarecie. Zamknął w improwizowanym areszcie posłankę Marię Kurowską i chwalił się wspaniałym menu jej serwowanym, podczas gdy ona twierdziła, iż cały czas była na czczo. Sprawa AWS nabierała coraz bardziej charakteru, jak się początkowo wydawało, udanego qui pro quo. Na Niezależnej.pl przeczytałem „Podający się za rektora dr hab. Cudak, mimo iż po swoim telefonie do Michała Sopińskiego z toalety został zwolniony z pracy, zaczął sam "zwalniać ludzi" informując ich o decyzjach za pośrednictwem Facebooka”. To, iż Facebook był w robocie, to nic dziwnego. bo obecne rządy upodobały sobie właśnie podobne narzędzia do komunikowania swych decyzji. adekwatnie przy takim sposobie rządzenia, po co publikować wyroki Trybunału Konstytucyjnego? Czyż nie lepsza poczta pantoflowa? Ta trwająca 11 dni komedia zaczynała już nudzić dłużyzną. Dawny, pozbawiony pracy rektor Sopiński starał się usprawiedliwić swą sytuację wyjaśnieniem: "Odebrałem bezprawną decyzję Ministra Sprawiedliwości po 11 dniach od siłowego przejęcia Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Oto standardy państwa prawa pod rządami koalicji 13 grudnia”. W końcu więc okazało się, iż cała energia pana Cudaka była prawnie nieskuteczna, co w „demokracji walczącej” wcale nie oznacza jego przegranej. I to jest właśnie istota Kabaretu, jakim dziś stała się władza. Jednych on śmieszy innych przeraża.
Tych ostatnich jest więcej, kiedy na wokandę wchodzi sprawa Sławomira Nowaka. Wydawało się, iż znany z wątpliwych sukcesów budowniczy dróg i autostrad w Polsce i na Ukrainie jest zgubiony, a okazało się, iż raczej jego oskarżycielowi prokuratorowi Janowi Drelewskiemu grozi zguba. Ten ostatni napisał. iż bierze odpowiedzialność za każde napisane słowo i za każdą decyzję, którą podejmował. W dodatku śledztwo przeciwko Nowakowi prowadził międzynarodowy zespół Just-in-Time. A tymczasem to Drelewski stał się oskarżonym, a Nowak ofiarą. Nie jest wykluczone, iż wątek ukraiński w dochodzeniu przeciw niemu też zostanie zawieszony. W tej sytuacji powieszony, nie zawieszony, może być tylko prokurator, który Nowaka oskarżał. Przecież taki obrót sprawy, to wymarzony scenariusz... Och, gdyby żył nieodżałowany Bareja!!? Niestety, egzekutorzy „prawa Neumana” mogą rzecz spaprać. Ktoś tę kuriozalną sprawę – wchodzi tu także umorzenie tzw. wątku polskiego w postępowaniu przeciwko Nowakowi – podsumował w sposób genialny: „Trudno uwierzyć, aby skończyło się zarzutami, ale ta sprawa niewątpliwie posłuży do grillowania Drelewskiego. prawdopodobnie będzie się toczyć latami i będzie można mu wyciągać: „uważaj, masz postępowanie na karku”. Drelewski oczywiście broni się, wnosząc prywatny akt oskarżenia, ale stoi na przegranej pozycji, bo Nowaka broni system, w którym nie prawo decyduje, a interes sitwy. Genialne zagranie. Oto prokurator z oskarżyciela staje się oskarżonym, a reszta prokuratorów powinna zrozumieć, iż mają żądać czego Tusk zapragnie, a nie szperać w kwitach ludzi interesu – nieważne jakiego – którzy dość zarobili, by takiego prokuratora posłać do budki z lodami.
To żaden scenariusz dla sztuki. która miałaby nas rozweselić, to nasza rzeczywistość, siermiężna, cuchnąca szambem, ale stale popierana przez co najmniej 1/3 wyborców. Umyślnie unikam tu słowa: Polaków. I to właśnie sprawia, iż widzom tego kabaretu nie powinno być do śmiechu. My nimi jesteśmy. I póki my żyjemy Polska żyć będzie. Nie inaczej.
Zaczęliśmy o cudach. Kończąc, powiedzmy sobie szczerze. Największym cudem jest, to, iż jeszcze istniejemy i możemy uważać Polskę za kraj niepodległy. Na jak długo? Kto to wie? Ale przy rządach w wykonaniu Tuska i jego kulejącej ekipy, a zwłaszcza przy coraz większym przyzwoleniu na bezprawie, może się skończyć, jak się kiedyś skończyło.









