Jest zielone światło. Największy taki ośrodek w Polsce oficjalnie ma zgodę na powstanie

1 godzina temu

Po miesiącach oczekiwania pojawiła się decyzja, która otwiera drogę do realizacji tego przedsięwzięcia. Prace nad infrastrukturą już trwają, a ich zakończenie ma potrwać co najmniej rok. Po wszystkim ta przestrzeń ma być unikatem w skali Polski. Inwestycja od początku budziła jednak emocje i była przedmiotem sporu na szczeblu lokalnym.

https://kutno.net.pl/wydarzenia/mieszkancy-woj-lodzkiego-moga-dostac-takie-powiadomienia-prad-zostanie-wylaczony-dowiedza-sie-wczesniej/C1RxEX44zax6dIkw0GED

Dotychczasowy obiekt powoli staje się za mały

Stowarzyszenie „Pomagam Bocianom” od kilku lat prowadzi swoją działalność w Pasiece pod Żychlinem. Dzięki stowarzyszeniu udzielono pomocy wielu zwierzętom. Niektóre z nich przebywają tam czasowo w trakcie leczenia i rehabilitacji, potem wracają na wolność.

Inne z uwagi na urazy uniemożliwiające im egzystowanie w naturze pozostaną pod opieką stowarzyszenia do końca życia.

Ośrodek prowadzony w Pasiece mocno się rozwija i powoli staje się za mały. Dowodem na to jest tegoroczny sezon. Łącznie trafiło tam ponad 70 ptaków. Zaobrączkowano i wypuszczono ponad 50 bocianów. Pod opiekę stowarzyszenia w różnych nagłych sytuacjach trafiają też osobniki innych gatunków np. jastrzębi, czy błotniaków.

Nowa lokalizacja w gminie Oporów

Stąd też postanowiono poszukać innej lokalizacji. Znaleziono taką w gminie Oporów w miejscowości Świechów-Parcel.

Według planów stowarzyszenia, w ośrodku znalazłyby się m.in.: budynek pełniący funkcję punktu przyjęć ptaków, zamknięta woliera, wiata umożliwiająca schronienie się ptakom przed niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi, naziemne gniazda dla ptaków, które nie mogą latać, aby mogły tworzyć pary i składać jaja, wyższe gniazda dla ptaków, które są leczone i będą latać, czy oczko wodne.

Póki co działalność stowarzyszenia jest prowadzona pod Żychlinem (fot. archwium KCI)

- Zgodnie z raportem Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, potrzeby biologiczne zostają zapewnione w odpowiedni sposób w naszym ośrodku, a przenosząc ośrodek pod wskazane miejsce tylko i wyłącznie poprawimy stan utrzymania zwierząt, ponieważ to miejsce będące odseparowane od sąsiednich zabudowań, hałasu, nadmiernego ruchu ulicznego, oraz wielu innych negatywnych czynników wpłynie jak najbardziej pozytywnie na ptaki przebywające w ośrodku - pisał Artur Paul ze wspomnianego stowarzyszenia w jednym z pism kierowanych do władz gminy Oporów.

Jest decyzja Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska

Decyzję o tym, czy taki ośrodek może powstać, podejmuje Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Swoją opinię wyraża też rada gminy. Trzeba podkreślić, iż nie jest ona wiążąca.

Taką niewiążąca i negatywną opinię Rada Gminy wydała w 2025 roku. Na wszystko dużo przychylniejszym okiem spojrzał Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, który na początku sierpnia wydał decyzję zezwalającą Stowarzyszeniu Pomagam Bocianom na utworzenie i prowadzenie ośrodka rehabilitacji zwierząt w Świechowie Parcel.

Co to oznacza? Nic już nie stoi na przeszkodzie, by inicjatywa doszła do skutku.

- Jak wiemy jakiś czas temu przystępując do całego procesu wystąpiłem do Gminy i Rady Gminy o podjęcie uchwały opiniującej utworzenie takiego ośrodka. Jak doskonale pamiętamy wypełniłem tam szereg dokumentacji, mimo to Rada Gminy nie wyraziła na to zgody. Nazwijmy to, iż byli temu niechętni. GDOŚ zasięgnął również opinii innych instytucji z którymi współpracujemy. Prześledził protokoły pokontrolne Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, nie miał żadnych zastrzeżeń – powiedział nam Artur Paul krótko po otrzymaniu pozytywnej decyzji od GDOŚ.

Prace już trwają. Potrzeba co najmniej roku

Decyzja jest wydana bezterminowo. Stowarzyszenie dostało więc zielone światło do działań i prowadzenia prac nad ośrodkiem.

- Możemy działać, możemy inwestować, a nie czekać w zawieszeniu, czy decyzja będzie pozytywna, czy nie. Prace nad infrastrukturą realizowane są i ich zakres jest szeroki. Wszystko potrwa co najmniej rok – mówi nam A. Paul.

To będzie największy taki ośrodek w Polsce

Ośrodek obszarowo będzie robił wrażenie i pod tym względem będzie największy w Polsce. Bociany będą miały zapewnione naturalny staw, czy łąkę.

- To będzie największy tego typu naturalny ośrodek. Nie usytuowany tak jak w niektórych miejscach w obszarach miejskich, tylko w typowym dla bocianów środowisku. Teren ma prawie sześć hektarów, tych bocianów będziemy mogli tam przyjąć naprawdę dużo. To daje ogromne możliwości. Łąka ma około hektara. Na takim terenie w wolnym wybiegu można przysposabiać sporo ptaków do wypuszczenia – podkreśla nasz rozmówca.

Oczywistym jest, iż na sześciu hektarach nie znajdą się same woliery i wybiegi. Część terenu będzie wykorzystywana do takich celów jak przetrzymywanie żywności, izolacji bocianów po zabiegach, rehabilitacji, czy leczenia.

https://kutno.net.pl/wydarzenia/od-174-lat-pielgrzymuja-w-to-samo-miejsce-jaka-historia-kryje-sie-za-to-tradycja/xM1DigZ067NYznWlWtTU

Przedstawiciel stowarzyszenia podkreśla również, iż nie spotykał się z sytuacjami w których ktoś narzekałby na obecność bocianów mimo, iż czasami jest ich dość dużo. Tak jak w tym sezonie.

A. Paul podkreśla, iż teraz ośrodek już formalnie może działać w gminie Oporów (fot. archwium KCI)

- Nie ma ludzi skarżących się, żeby bociany im coś zrobiły. One sobie po prostu latają, siadają na latarniach, na komin do kogoś polecą, chodzą po polach. To naturalne zachowania tych ptaków, nic więcej – mówi.

Wcześniej pojawił się sprzeciw radnych

Jak wspomnieliśmy w 2025 roku utworzenie takiego ośrodka w gminie Oporów wywołało niemało emocji po sprzeciwie wyrażonym przed Radę Gminy.

Wtedy A. Paul mówił nam, iż jego stowarzyszenie w przeszłości musiało poprosić o wydanie opinii radnych z gminy Żychlin ws. działalności ośrodka w Pasiece. Podkreślał, iż bez problemu wydano pozytywną opinię. Dlaczego więc tutaj pojawił się problem?

Artur Paul uważał, iż taka decyzja została podjęta, ponieważ otwarcie sprzeciwił się utworzeniu biogazowni w gminie Oporów. Według niego negatywna decyzja w sprawie Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt była „odwetem” za jego stanowisko.

Paul obawia się, iż planowana biogazownia, zwabiając gryzonie i generując zapachy, mogłaby zagrozić jego inicjatywie, powodując urazy ptaków i utrudniając ich powrót do natury.

- Z problemem biogazowni i dzikiego ptactwa spotykam się przy ulicy Wodnej w Kutnie. Mam również masę innych zgłoszeń z innych miejsc w Polsce. W tym zakresie biogazownie są utrapieniem, ale również w wielu innych kwestiach – mówił w rozmowie z nami Artur Paul.

Artur Paul odpowiadał na zarzuty

Mężczyzna nie zgadzał się z uzasadnieniem negatywnej opinii rady. Dlaczego? Jak wyjaśniał, głosowanie radnych poprzedziła wymiana pism między stowarzyszeniem, a przewodniczącym rady gminy Oporów.

- Uzasadniono, iż nie uwzględniłem jednoznacznie w piśmie jakie gatunki zwierząt będą w tym ośrodku. Przy czym odpowiadając na pisemne pytania czarno na białym opisywałem, czym się zajmujemy, z jakiego pozwolenia działamy w Pasiece, iż ośrodek w gminie Oporów będzie prowadził taką samą działalność, jak w gminie Żychlin. Że tamten ośrodek wygaszamy i przenosimy go do Świechowa, iż zajmujemy się bocianem białym i bocianem czarnym, iż oczywiście pomogliśmy również innym gatunkom zwierząt, bo mamy takie możliwości, ale później te osobniki wysyłaliśmy do innych, wyspecjalizowanych ośrodków - wyliczał nasz rozmówca krótko po negatywnej decyzji Rady Gminy.

Jak przypominał uzasadniono również, iż ośrodek ma działać na zabytkowym terenie i może negatywnie na niego wpłynąć.

- Czyli rozumiem, iż przykładowo na Piotrkowskiej w Łodzi należy zamknąć wszystkie restauracje i puby, bo będą źle wpływać na zabytki. Rozumiem, iż zamek w Oporowie też zamykamy, nie organizujemy tam imprez, bo jest tam zabytkowy park. Przez lata gmina wiedziała, iż w Świechowie jest zabytek, są pomniki przyrody. Zarosło to krzakami, ludzie to dewastowali. Oczywiście - wiedząc, iż jest to teren zabytkowy, działam zgodnie z wytycznymi konserwatora. Tym bardziej, iż wskazaliśmy przyległą łąkę do terenu zabytkowego jako miejsce rehabilitacji zwierząt. Łąka nie jest terenem zabytkowym. Dodatkowo w tym roku jako ośrodek przechodziliśmy kontrolę RDOŚ-u. Dołączyliśmy ten raport do dokumentów skierowanych do gminy Oporów. W raporcie nie było żadnych uchybień co do prowadzenia ośrodka – wyliczał Artur Paul.

Mogą pomagać także innym zwierzętom

Stowarzyszenie zapewniało, iż posiadając zaplecze weterynaryjne jest w stanie na prośbę gminy udzielić doraźnej pomocy innym gatunkom zwierząt. „Pomagam Bocianom” współpracuje z wieloma innymi ośrodkami rehabilitacji dzikich zwierząt, dlatego inne gatunki, niż bociany, przekazywane by były do dalszej specjalistycznej placówki.

- Nie będę zapewniał, iż będę zajmował się tylko bocianami, bo o ile przykładowo zostanie potrącona sarna, no to mimo, iż nie mamy wielkiego doświadczenia z takimi zwierzętami, to udzielimy pierwszej pomocy. Będziemy nieść pomoc każdemu zwierzęciu, o ile tylko będziemy mieli taką możliwość, bo o ile będzie to jakiś drapieżnik, albo inne niebezpieczne zwierzę, to przepraszam, ale nie podejmę się – zaznaczał niecały rok temu nasz rozmówca.
Największa przestrzeń tego typu w Polsce

Obiekt, który ma powstać w gminie Oporów, ma być największą tego typu przestrzenią w Polsce niosącą pomoc bocianom. Artur Paul dodawał, iż należy to rozumieć jako największą powierzchnię, na której ptaki korzystając z naturalności terenu mogą przechodzić okres rehabilitacji w ośrodku.

- Działalność takiego ośrodka wpłynęłaby dobrze na wizerunek gminy Oporów, mówiłoby się o tym w pozytywnym świetle. Gmina pokazałaby się z dobrej strony, sporo mówi się o naszych działaniach, media nas pokazują. Moje stanowisko jest takie - nie zamierzam składać do gminy drugi raz żadnych dokumentów w tej sprawie – deklarował Artur Paul.

Jak tłumaczono obawy radnych?

Wójt Gminy Oporów w rozmowie z nami mówił, iż radnym przedstawił dwie uchwały - jedną z pozytywną opinią, drugą z negatywną.

Wójt wyjaśniał, dlaczego rada gminy mogła podjąć taką, a nie inną decyzję (fot. archiwum KCI)

W trakcie prac w komisji radni zdecydowali, iż podejmą uchwałę negatywną. Robert Pawlikowski podkreślał, iż reprezentuje władzę wykonawczą, a nie uchwałodawczą, dlatego w tej sprawie stał nieco z boku. Powiedział jednak, skąd mogła wynikać taka, a nie inna opinia radnych.

- Wnioskujący nie przedstawił konkretnej informacji, jakie zwierzęta znajdą się w ośrodku. Napisał, iż mowa o „dzikich zwierzętach". Przewodniczący rady dwukrotnie wysłał pismo do wnioskującego z prośbą o uzupełnienie i wyjaśnienie o jakie zwierzęta chodzi, ile ich będzie itd. W odpowiedzi wnioskujący napisał, iż prowadzi już działalność, ale wskazywał na działalność prowadzoną na terenie innej gminy. To nie jest tożsame z zadanymi pytaniami, ponieważ wnioskujący odpowiadał, jaką działalność prowadzi tam, a nie jaką zamierza prowadzić tutaj. W trakcie obrad sesji wnioskujący mówił, iż chodzi o - to też słowo klucz -„głównie" ochronę bociana białego i bociana czarnego. Gdyby wnioskujący zawarł tę informację w piśmie, to być może uspokoiłby nastroje. Pamiętajmy, iż rada się podzieliła i nie podjęła negatywnej uchwały jednogłośnie, głosy rozłożyły się mniej więcej po połowie – mówił nam Robert Pawlikowski.

Wójt gminy przypominał, iż pan Artur publicznie mówił, iż planowany ośrodek ma być największym w Polsce, dlatego częściowo rozumie obawy radnych reprezentujących mieszkańców.

- Do końca nie było wiadomo o jakie zwierzęta chodzi i o jakiej ilości tych zwierząt mowa. Bociany, czy choćby domowe zwierzęta, nie stanowią jakiejkolwiek uciążliwości, jeżeli nie jest ich zbyt dużo. Mamy tego przykłady na wsi - przykładowo duże hodowle trzody mogą być uciążliwe, chociaż to przecież jest wieś - podkreślał wójt gminy Oporów.

Robert Pawlikowski nie zgadzał się również ze stwierdzeniem, iż negatywna opinia radnych w sprawie utworzenia i prowadzenia ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt była „odwetem" za opinię pana Artura w sprawie biogazowni, która miałaby powstać w centrum gminy Oporów.

Jak zauważał wówczas wójt, biogazowni jest niechętna duża część społeczności gminy, wśród nich znajdują się radni.

https://kutno.net.pl/wydarzenia/duza-impreza-pod-kutnem-tak-swietowano-w-jednej-z-gmin/gV2J0BLRvF6ggnWEDs5n
Idź do oryginalnego materiału