Jest zapowiedź strajku ostrzegawczego. "Sklepy staną na dwie godziny"

2 tygodni temu

Mediacyjne fiasko, konflikt przybiera na sile

- Przedstawiliśmy swoje postulaty i chcieliśmy usłyszeć stanowisko, którego dotychczas nie usłyszeliśmy, chociaż w konflikt weszliśmy już dawno temu. Do 30 grudnia powinni nam odpowiedzieć na spór zbiorowy, na postulaty i rokowania, ale tego nie zrobili i z tego się wziął jednostronny protokół rozbieżności — wyjaśnia w rozmowie z KCI Wojciech Jendrusiak, przewodniczący międzyzakładowej organizacji OPZZ Konfederacja Pracy.

W miniony wtorek, 7 kwietnia, odbyły się długo wyczekiwane mediacje między związkowcami a zarządem Dino Polska. Nie potrwały one jednak zbyt długo, bo zaledwie dwie godziny.

Ze strony spółki zjawiło się pięć osób: dwóch dyrektorów personalnych, behapowiec i dwóch prawników, natomiast związki wyznaczyły trzech reprezentantów.

- Przedstawiciele Dino byli nieprzygotowani. Kiedy były zadawane pytania dotyczące warunków pracy, kontroli nieprawidłowości, postulatów w sprawie wynagrodzeń pracowników, milczeli. Przyjechali na mediacje, a chcieli, żeby do umowy z mediatorem wpisać, iż to spotkanie nie jest spotkaniem mediacyjnym i nie odbywa się w ramach procedur rozwiązywania sporów zbiorowych. To jest absurd — mówi Wojciech Jendrusiak — Chcieliśmy, żeby przedstawili nam dokumenty, regulaminy wynagradzania, regulaminy pracy, dokumenty dotyczące zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Dwie osoby — prawnicy — mówiły, reszta milczała — dodaje działacz OPZZ.

Kontrole, skandale i zwolenia

Podczas wtorkowym mediacji przedstawiciele spółki nie odnieśli się również do bieżących problemów w firmie, które są w tej chwili przedmiotem kontroli Państwowej Inspekcji Pracy.

A przypomnijmy, iż od początku roku w sklepach Dino przeprowadzono już kilkaset kontroli, w trakcie których wykazano szereg nieprawidłowości. W niektórych punktach było tak zimno, iż inspektorzy nakazali ich tymczasowe zamknięcie. Warunki stwarzały bowiem zagrożenie dla zdrowia pracowników.

Szerokim echem odbiła się sprawa zwolnionej z rażącym naruszeniem prawa z marketu w Sochaczewie Katarzyny Kiwerskiej. Kobieta straciła pracę, gdyż wpuściła na interwencję posła Adriana Zandberga, który potwierdził niehumanitarne warunki pracy. Spółka Dino Polska nie chciała dopuścić jej do wczorajszych negocjacji.

Mówią "dość" i szykują się do strajku

Wszystko to sprawia, iż związkowcy rozpoczynają przygotowania do kolejnych, bardziej stanowczych działań — strajku ostrzegawczego.

- Na dniach będziemy sprawdzać nastoje panujący wśród pracowników. Strajk wydaje się konieczny, ponieważ nie widzimy żadnego przełomu, sytuacja nie rokuje rozwiązaniem sporu zbiorowego i podpisaniem porozumienia. Zamiast prowadzić dialog, zarząd Dino zaostrza konflikt - ocenia sytuację Wojciech Jendrusiak.

Kolejne spotkanie mediacyjne wyznaczono na 27 kwietnia, ale już w najbliższy poniedziałek, 13 kwietnia, związki określą termin strajku. Jak słyszymy, "sklepy staną na dwie godziny".

- Ten strajk byłby dwugodzinny, a handel w sklepach Dino całkowicie wstrzymany. Będziemy też prowadzić w tym czasie kampanię informacyjną - zapowiada przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy.

O dokładnym terminie i formie strajku będziemy informować na łamach naszego portalu.

Niestety, do tej pory nie otrzymalismy odpowiedzi na żadne pytanie skierowane do biura prasowego Dino Polska.

Idź do oryginalnego materiału