Po raz pierwszy od wielu lat marszałek Sejmu i prezydium zdecydowali się na zastosowanie najwyższego wymiaru kary wobec posła Jarosława Kaczyńskiego. Prezes Prawa i Sprawiedliwości straci połowę swojego uposażenia przez najbliższe trzy miesiące. To konsekwencja skandalicznego zachowania, do którego doszło 2 kwietnia na sali plenarnej Sejmu, kiedy to posłowie PiS — z Kaczyńskim i Iwoną Arendt na czele — dopuścili się ostentacyjnego naruszenia regulaminu oraz powagi izby.
Krzyczeli „morderca” w stronę Romana Giertycha
W czasie sejmowej debaty doszło do haniebnego incydentu — 51 posłów PiS zaczęło krzyczeć „morderca” w stronę Romana Giertycha, posła KO i byłego ministra edukacji. Nie było to tylko zwykłe zakłócenie obrad – to był celowy, skoordynowany atak słowny, który miał na celu znieważenie innego posła i destabilizację prac parlamentu.
Zgorzelski: „To było naruszenie powagi Sejmu”
Wicemarszałek Piotr Zgorzelski jednoznacznie ocenił zachowanie posłów PiS jako niedopuszczalne:
„51 posłów PiS swoim zachowaniem na sali obrad 2 kwietnia naruszyło powagę Sejmu, krzycząc bezpodstawnie ‘morderca’ w stronę posła Romana Giertycha. W związku z tym prezydium Sejmu zastosowało najwyższy wymiar kary wobec Jarosława Kaczyńskiego i Iwony Arendt, czyli posłów, którzy sprowokowali zajście, czyli jedna druga uposażenia przez trzy miesiące oraz surową karę wobec 49 posłów — czyli jedna druga uposażenia przez dwa miesiące” – poinformował Zgorzelski.
Kaczyński ukarany po raz pierwszy
To pierwszy przypadek w historii III RP, kiedy prezes partii rządzącej przez osiem lat zostaje ukarany w tak dotkliwy sposób. Kara finansowa nie tylko uderza w kieszeń Kaczyńskiego, ale też symbolicznie kończy okres bezkarności, jaki towarzyszył jego politycznej obecności przez ostatnie lata.
Próba wywołania chaosu — tym razem się nie udała
Atak na Giertycha to nie tylko przykład językowej agresji w życiu publicznym, ale również próba wywołania chaosu i odwrócenia uwagi od realnych problemów, z jakimi walczy dziś PiS – m.in. śledztw w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, Fundacji KGHM czy zawłaszczania spółek skarbu państwa.
Tym razem jednak Sejm zareagował stanowczo. Kara dla Kaczyńskiego to jasny sygnał, iż czasy, w których można było krzyczeć, obrażać i zachowywać się jak w lokalnym kole partyjnym, dobiegły końca.