Od lat wiemy o wielkim zaangażowaniu zarówno wielkich farm trolli, jak i udających ludzi programów komputerowych, dokonujących wpisów pod materiałami zamieszczanymi w Internecie – często o skali ogromnej, wręcz lawinowej.
Kilka lat temu wyszedł na jaw proceder posłów, radnych, burmistrzów z jednej z partii politycznych, którzy do masowego zamieszczania wpisów wykorzystywali (j przez cały czas wykorzystują) codzienną pracę dziesiątek urzędników ratusza jednego z większych polskich miast. niedługo zresztą okazało się, iż nie jednego, ale – bardzo wielu. Od tego czasu proceder ten jedynie przybrał na sile. Efektem jest złudzenie wielkiego poparcia dla jednego z ugrupowań politycznych i masowy sprzeciw wobec innego – konkretnie: Prawa i Sprawiedliwości.
Czy ta działalność przynosi istotny skutek? Niestety tak. Znawcy mediów nie mają wątpliwości, jaka jest recepcja dużej ilości wpisów zamieszczanych pod newsem, felietonem a przede wszystkim – krótkimi filmikami. Odbiorcy zapoznają się z nimi co najmniej równie chętnie, jak z „głównym materiałem”. I często to właśnie te wpisy mają zasadniczy wpływ na kształtowanie stosunku do danego tematu, do danego ugrupowania czy polityka. Niejednokrotnie – jest to wpływ decydujący. Szczególnie wtedy, kiedy tych wpisów jest dużo. Wiedzą o tym ludzie służb, oczywiście nie tylko polskich, podobnie jak rządzący i dysponujący największymi możliwościami. To dlatego pod materiałami jednych polityków – mnożą się akty uwielbienia. A pod np. krótkimi filmami innych – aż kipi od zarzutów, szyderstw i wszelkiego rodzaju ataków.
Fakt, iż tak niedawno wybory do Sejmu dwukrotnie dawały władzę niepodległościowcom a prezydenckie po raz trzeci z rzędu do godności pierwszej osoby w państwie wyniosły kandydata polskich państwowców świadczy o tym, iż polscy patrioci to w Polsce – większość. Dlaczego więc pod materiałami jakże aktywnego w Internecie Mateusza Morawieckiego często przeważają wpisy plugawe, nikczemne, kłamliwe, napastliwe? Kiedy bliżej im się przyjrzeć oczywiście okaże się, iż zdecydowana ich większość to dzieło tzw. „botów” oraz ciągle się powtarzających „zawodowych wpisywaczy”. Nie każdy jednak użytkownik Internetu wpisom tym dokładnie się przygląda, dla większości – wrażenie jest takie, jakie jest. Czyli – dla obrońców narodowego interesu Polski i Polaków – niekorzystne.
To prawda, iż trudno walczyć z armiami zatrudnionych internetowych agresorów, z elektronicznymi automatami zaprogramowanymi do permanentnego infekowania materiałów internetowych np. Mateusza Morawieckiego. Czy fakty te jednak zwalniają nas z obowiązku sprzeciwiania się temu, co naprawdę nieustannie szkodzi naszej ojczyźnie?
Apeluję więc – nie bądźmy bierni! Reagujmy, stawajmy po stronie tych, którzy Polsce służą najlepiej. Nie wiąże się to przecież z żadnym ryzykiem, kosztuje też jakże mało. Nie oddawajmy bez walki internetowej przestrzeni przeciwnikom podmiotowości Polski, przeciwnikom polski silnej i dynamicznie się rozwijającej. Nie dezerterujmy z tego jakże bezpiecznego pola walki – z przestrzeni mającej dziś przecież największą moc informującą i formującą. Wszak kochamy naszą ojczyznę, popieramy prawdziwych i zarazem wybitnych liderów polskiej zbiorowości. Niech te nasze poparcie ma swój wyraz choćby w wyrażaniu swej opinii komentarzami, wyrazami poparcia, znakami solidarności. Niech będą one choćby najkrótsze, najprostsze ale – niech będą! Jednego dnia znajdziemy na to parę godzin, innego kilkanaście minut, czasem zdołamy wpisać jeden w ciągu dnia. Więcej czy mniej, ale – róbmy to nieustannie.
Z czasów podziemia pamiętam pewne konspiracyjne spotkanie z ukrywającym się wówczas Kornelem Morawieckim. Czas był wtedy ciężki, nadzieje słabły, szeregi walczących z reżimem coraz bardziej się przerzedzały. Też uczestniczący w tym spotkaniu Darek Kędra, kierujący wówczas sporą siecią podziemnej poligrafii powiedział wtedy, iż tygodniowo drukują one trzydzieści tysięcy gazetek, ale nie jest pewien, czy za miesiąc dadzą radę powielać dwieście. Na co Kornel z niewzruszonym spokojem odpowiedział: „No to będzie się drukowało dwieście”.
O ileż łatwiej i bezpieczniej, o ileż prościej i wygodniej jest nam działać dzisiaj, niż w latach osiemdziesiątych! Działać będąc aktywnym po prostu na stronach internetowych. Wyrażajmy na nich swoje poglądy, choćby najbardziej lakonicznie – popierajmy tych, którzy Polsce służą najlepiej. Niech pod filmikami zamieszczanymi przez Mateusza Morawieckiego zaroi się od komentarzy tych, którzy Polskę mają w sercu. Nie ma tańszego i prostszego sposobu wspierania ludzi całe swe życie poświęcających Polsce. Takie wspieranie – to najoczywistszy obowiązek każdego polskiego patrioty, każdego polskiego państwowca.
Artur Adamski

5 dni temu










