Jedno lepsze od drugiego [FELIETON OGÓRKA]

2 godzin temu

Kiedy właśnie w tym kręgu rozgorzała dyskusja, czy tzw. pierwsza dama (co choćby bardziej zrozumiałe, i to określenie może już obrażać), czyli żona prezydenta po prostu, ma się odzywać, czy nie. Jak pamiętamy, poprzednia obrała wyniosłe i głuche milczenie, co – mimo iż rzekomo wynikało z jej niezależności – umacniało stereotyp kobiety, której rolą jest przy mężu siedzieć w kącie. Kiedy tylko żona nowego prezydenta udzieliła pierwszego telewizyjnego wywiadu, feministyczna aktywistka Wysokich Obcasów skwitowała to upomnieniem, aby zamilkła. Czy milczą, czy nie milczą te – pardon – pierwsze damy nie zadowalają innych kobiet.

Bój o sprawy kobiet, w ramach którego każe się im zamknąć, to dość karkołomna postawa, choć wcale nie rzadka. Bojowniczki te wyznaczają od dawna wzór prawidłowej kobiety, która może być uznana za jedną z nich, i wykluczają z grona kobiet takie, które na to, by jedną z nich być, nie zasługują. Stały się jakby kierowniczkami kobiet przyjmującymi do tej płci; mam wrażenie, iż gdyby wśród toksycznie przemocowych (jak wiadomo) mężczyzn pojawiły się takie postacie, już dawno pozostali spuściliby im tzw. wpierdol.

Idź do oryginalnego materiału