Różne metody, różne programy i różne sposoby dochodzenia do końcowej kwoty. Tymczasem od opinii biegłego może zależeć, ile pieniędzy otrzyma osoba poszkodowana w wypadku. Paulina Matysiak ponownie interweniuje w sprawie odszkodowań komunikacyjnych. Tym razem pyta Ministerstwo Sprawiedliwości o standardy sporządzania opinii biegłych, jawność ich powiązań z ubezpieczycielami oraz realną kontrolę jakości ich pracy.
To kolejny etap działań posłanki dotyczących sytuacji osób dochodzących odszkodowań po wypadkach i kolizjach. Matysiak zajmuje się tym problemem od dłuższego czasu – wcześniej zwracała uwagę m.in. na przewlekłość likwidacji szkód, nieprzejrzyste zasady wycen i nierówną pozycję poszkodowanego w sporze z zakładem ubezpieczeń.
Teraz sprawa przenosi się na kolejny poziom: do sądu i do opinii biegłych, które niejednokrotnie przesądzają o wyniku sporu.
Od ubezpieczyciela do sądu
Już w lipcu 2026 roku na stronie posłanki opisywany był problem biegłych, którzy wcześniej zawodowo współpracowali z zakładami ubezpieczeń, a następnie sporządzają opinie w sądowych sprawach dotyczących odszkodowań.
Po wcześniejszym wystąpieniu Matysiak Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało, iż nie gromadzi danych ani o potencjalnych konfliktach interesów biegłych, ani o przypadkach ich wyłączenia z postępowań. Resort uznał jednocześnie obowiązujące zasady bezstronności za wystarczające i nie zapowiedział wprowadzenia jednolitych standardów sporządzania opinii.
Na tym jednak sprawa się nie kończy.
Do biura poselskiego trafiły kolejne materiały dotyczące postępowań w sprawach szkód komunikacyjnych. Pokazują one, iż biegli mogą w różny sposób podchodzić do jednego z najważniejszych elementów wyceny – określania rynkowego ubytku wartości pojazdu.
Program to nie wyrok. Ale skąd wiadomo, dlaczego biegły wybrał właśnie tę metodę?
W części analizowanych spraw system Info-Ekspert traktowany jest jako narzędzie pomocnicze. Wynik wyliczony przez program wymaga w takim podejściu dalszej, indywidualnej oceny i odniesienia do rzeczywistych warunków rynkowych.
W innych opiniach podstawą wyliczenia staje się Instrukcja określania rynkowego ubytku wartości pojazdów nr 1/2009, a inne sposoby kalkulacji są odrzucane jako nieodpowiednie dla polskiego rynku.
Sama różnica metod nie oznacza jeszcze, iż któraś z opinii jest nierzetelna. Każda sprawa może wymagać indywidualnego podejścia. Problem pojawia się gdzie indziej: czy osoba czytająca opinię jest w stanie zrozumieć, dlaczego biegły wybrał właśnie tę metodę, z jakich danych skorzystał i jakie ograniczenia ma zastosowane przez niego narzędzie?
Jeżeli od końcowego wyliczenia zależą tysiące złotych odszkodowania, odpowiedź nie powinna sprowadzać się do wyniku wygenerowanego przez program.
Tok wyliczeń musi być możliwy do sprawdzenia
W nowej interpelacji do Ministerstwa Sprawiedliwości posłanka zwraca uwagę właśnie na brak minimalnych, przejrzystych wymagań dotyczących sposobu uzasadniania opinii.
Chodzi między innymi o wskazanie źródeł danych, wyjaśnienie wyboru konkretnej metody, przedstawienie ograniczeń użytego programu czy instrukcji oraz skonfrontowanie matematycznego wyniku z realną sytuacją na rynku.
To szczególnie istotne dlatego, iż opinia biegłego może mieć najważniejsze znaczenie dla rozstrzygnięcia sądu i wysokości przyznanego odszkodowania. Sąd i strony postępowania powinny więc mieć możliwość odtworzenia toku rozumowania eksperta, a nie jedynie poznania końcowej kwoty.
Kto wcześniej płacił biegłemu?
Drugim problemem pozostaje konflikt interesów.
Matysiak już wcześniej pytała resort sprawiedliwości o ekspertów, którzy w tej chwili lub w przeszłości byli związani zawodowo z firmami ubezpieczeniowymi. Ministerstwo odpowiedziało wówczas, iż nie prowadzi statystyk dotyczących takich przypadków ani wyłączeń biegłych.
Teraz posłanka stawia pytanie jeszcze bardziej konkretnie: czy przygotowywana ustawa będzie wymagała od biegłego ujawnienia obecnych i wcześniejszych powiązań zawodowych z zakładami ubezpieczeń?
I – co równie ważne – czy taka informacja będzie dostępna dla sądu oraz stron jeszcze przed powołaniem eksperta.
Ogólne prawo do żądania wyłączenia biegłego może bowiem kilka znaczyć, jeżeli uczestnik postępowania nie ma informacji pozwalających w ogóle zauważyć potencjalny konflikt interesów.
Najpierw ubezpieczyciele, teraz biegli
Nowa interpelacja jest kolejnym elementem szerszych działań Matysiak dotyczących rynku odszkodowań komunikacyjnych.
W marcu 2025 roku posłanka zwracała uwagę na przewlekłość postępowań likwidacyjnych, zaniżanie odszkodowań i brak przejrzystości wycen. Później przedstawiła kolejne propozycje zmian, w tym wzmocnienie uprawnień Rzecznika Finansowego, zwiększenie jawności działań zakładów ubezpieczeń oraz większą rolę niezależnych rzeczoznawców. Ministerstwo Finansów nie zdecydowało się na wdrożenie większości proponowanych rozwiązań.
W 2026 roku uwaga posłanki skierowała się także na to, co dzieje się już po przeniesieniu sporu z ubezpieczycielem do sądu.
Bo choćby najlepiej napisane przepisy dotyczące likwidacji szkód nie wystarczą, jeżeli na kolejnym etapie postępowania strony nie będą miały pewności, według jakich zasad powstaje ekspercka opinia.
Reforma już się szykuje. Co dokładnie zmieni?
Moment zadania pytań nie jest przypadkowy. Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad ustawą o biegłych sądowych i instytucjach opiniujących. Projekt UD265 przewiduje m.in. system certyfikacji oraz utworzenie krajowego rejestru biegłych. W kwietniu 2026 roku resort informował o skierowaniu projektu do konsultacji.
Matysiak chce więc wiedzieć, czy przygotowywana reforma rozwiąże również problemy, które pojawiają się w konkretnych sprawach obywateli.
Posłanka pyta Ministerstwo Sprawiedliwości m.in. o obowiązek ujawniania powiązań biegłych z ubezpieczycielami, minimalne standardy dotyczące metodologii i źródeł danych, obowiązek uzasadnienia wyboru metody, system gromadzenia informacji o skargach i zakwestionowanych opiniach oraz wskazanie organu odpowiedzialnego za ocenę jakości pracy ekspertów.
Chce również wiedzieć, czy biegli będą podlegali obowiązkowym szkoleniom lub okresowej weryfikacji kompetencji prowadzonej przez niezależne podmioty – bez udziału zakładów ubezpieczeń i instytucji przez nie finansowanych.
Osiem pytań i jeden podstawowy cel: opinia ma dać się zweryfikować
Sedno interpelacji sprowadza się do prostej zasady: skoro opinia eksperta może zdecydować o wyniku sprawy i wysokości odszkodowania, jej podstawy powinny być przejrzyste.
Nie chodzi o narzucenie biegłym jednego programu czy jednego wzoru dla wszystkich przypadków. Chodzi o możliwość sprawdzenia, jak ekspert doszedł do swojego wniosku, na czym go oparł i czy istnieją okoliczności mogące budzić wątpliwości co do jego bezstronności.
Teraz ruch należy do Ministerstwa Sprawiedliwości. Posłanka oczekuje nie tylko odpowiedzi na osiem szczegółowych pytań, ale również konkretnej informacji, kiedy przygotowywane przepisy dotyczące biegłych sądowych przejdą do kolejnego etapu prac legislacyjnych.

1 godzina temu










