Czasem naprawdę kilka trzeba. Wystarczy jeden prosty pomysł, rzucony bez wielkich zapowiedzi, bez strategii, bez urzędowych pieczątek. I nagle dzieje się coś, co najlepiej pokazuje siłę miasta i jego mieszkańców.
Tak było tym razem w Świnoujście.
W południe pojawiła się luźna myśl o statuetkach wiatraczka w przestrzeni miasta. Bez planów. Bez harmonogramów. Bez zespołów roboczych. A już po południu skrzynka mailowa wyglądała jak po solidnym sztormie. Pełna wiadomości, wizji, propozycji i gotowych koncepcji.
Mieszkańcy zrobili to, co często trwa miesiącami
To, co w urzędach potrafi ciągnąć się tygodniami lub miesiącami, mieszkańcy ogarnęli w kilka godzin. Bez komisji. Bez prezentacji w PowerPoincie. Bez debat nad tym, kto powinien to koordynować.
Pojawiły się konkretne pomysły. Przemyślane. Osadzone w tożsamości miasta. I co najważniejsze, różnorodne.
Wiatraczek, który opowiada historie miasta
Jedna rzecz wybrzmiała wyjątkowo mocno. Wiatraczek w Świnoujściu nie musi być jeden i taki sam. Nie musi być powielaną figurką bez charakteru.
Może być po prostu wiatraczkiem. Skromnym, symbolicznym, stojącym tam, gdzie morze spotyka miasto.
Może być żeglarzem, bo morze w Świnoujściu jest codziennością, a nie atrakcją z folderu.
Może być marynarzem, bo port bez marynarza traci duszę.
Może być latarnikiem, bo ktoś musi czuwać nad bezpieczeństwem i historią.
Może być piłkarzem, bo tu też biega się za marzeniami.
Może być uczestnikiem parkrunu, bo w Świnoujściu choćby wiatraczek potrafi wstać wcześnie i ruszyć w trasę.
Każdy inny.
Każdy z charakterem.
Każdy opowiadający historię konkretnego miejsca.
Najważniejsze w tym wszystkim
Najpiękniejsze jest jednak coś innego. Te pomysły nie przyszły z urzędu. Nie spłynęły z góry. Nie były elementem kampanii ani strategii promocyjnej.
One przyszły od ludzi.
Od mieszkańców, którzy znają miasto. Którzy w nim żyją, pracują, spacerują, biegają i patrzą, jak się zmienia. Od ludzi, którzy potrafią myśleć o Świnoujściu nie tylko przez pryzmat problemów, ale też potencjału.
Dlatego warto powiedzieć to głośno i bez cienia ironii.
Mieszkańcy Świnoujścia jesteście niesamowici.
A jeżeli tak dalej pójdzie, to wiatraczek doczeka się tylu wcieleń, iż niejeden superbohater mógłby mu pozazdrościć. I bardzo dobrze. Bo miasto żyje wtedy, gdy żyją jego pomysły.
Dlaczego to ma sens także promocyjnie
Takie symbole nie są sztuczne. Nie są narzucone. Są autentyczne. A właśnie autentyczność najlepiej działa dziś w promocji miast, turystyce i komunikacji z mieszkańcami.
Wiatraczek jako bohater miasta mógłby stać się naturalnym przewodnikiem po Świnoujściu. Tworzyć szlak. Opowiadać historie. Zachęcać do odkrywania mniej oczywistych miejsc. Budować emocjonalną więź z miastem.
I wszystko zaczęło się od jednego pomysłu.

2 godzin temu





![Wspomnienie Joanny Srebro w Pałacyku Strzeleckim [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/01/wspomnienie-joanny-srebro-fot.-artur-gawle0001.jpg)






