Jeden bilet na wszystko? Tak, ale po Europie. Polska porzuciła ten pomysł

1 godzina temu

“Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet” – śpiewała już pod koniec lat 70. Maryla Rodowicz. W 2026 roku nie można po prostu beztrosko wsiąść do pociągu, jeżeli to połączenie międzynarodowe, obsługiwane przez kilku przewoźników. Komisja Europejska chce to zmienić. Zaproponowała wspólny bilet na połączenia między krajami i inne ułatwienia dla pasażerów. W ministerstwie infrastruktury pytamy też, co dzieje się z polskim rozwiązaniem – Ogólnopolskim Biletem Zintegrowanym, który był jedną z obietnic wyborczych partii tworzących dzisiejszą koalicję rządową.

Propozycja Komisji Europejskiej ma poprawić mobilność Europejczyków, lepiej chronić konsumentów, a także wspierać realizację celów klimatycznych – bo przejazd pociągiem emituje choćby 80 proc. mniej gazów cieplarnianych niż lot samolotem.

– Dzięki narzędziom cyfrowym i zintegrowanym usługom komunikacyjnym Europejczycy będą mogli jednym kliknięciem planować, porównywać i rezerwować trasy multimodalne obejmujące różne kraje – zapowiedział Apostolos Tzitzikostas, komisarz ds. zrównoważonego transportu i turystyki. Obiecał też zwiększenie ochrony praw pasażerów i przejrzystości przy zakupie biletów.

  • Czytaj także: 16 godzin pociągiem po Europie. Sprawdzamy, czy to w ogóle ma sens

Z Warszawy do Brukseli na jednym bilecie

W tej chwili kupowanie biletów na trasach wymagających skorzystania z kilku różnych przewoźników bywa skomplikowane. Nie zawsze da się to zrobić w ramach jednej platformy, zasady pomiędzy poszczególnymi krajami i przewoźnikami są różne. Jeszcze większe wyzwania pojawiają się, gdy na jednym odcinku pociąg jest odwołany albo opóźniony.

Ogłoszone w połowie maja pomysły dotyczą trzech głównych aspektów międzynarodowych podróży kolejowych:

  • Umożliwienie rezerwacji biletów łączonych obejmujących ofertę wielu przewoźników kolejowych. Zgodnie z propozycją KE, pasażerowie będą mogli wyszukiwać, porównywać i kupować połączenia różnych przewoźników kolejowych w ramach jednego biletu, który będzie można nabyć w ramach jednej transakcji na wybranej platformie.
  • Wprowadzenie nowych gwarancji praw pasażerów kolejowych. Możliwość zmiany trasy, zwrotu kosztów i odszkodowań ma być dostępna także dla pasażerów posiadających bilet łączony obejmujący ofertę różnych przewoźników kolejowych.
  • Wprowadzenie nowych obowiązków dla platform sprzedaży biletów i operatorów. Mają one zapewnić sprawiedliwy dostęp do sprzedaży biletów, neutralność w pokazywaniu ofert, czy możliwość sortowania według emisji gazów cieplarnianych.

Zatem w praktyce – po wprowadzeniu zmian – będziemy mogli kupić na przykład jeden bilet z Warszawy do Brukseli obejmujący dwóch lub trzech przewoźników. A jeżeli jeden z pociągów się spóźni, to zachowamy prawa pasażerskie obejmujące całą podróż i na przykład będziemy mogli jechać kolejnym pociągiem bez zakupu dodatkowego biletu.

Na wejście tych rozwiązań w życie musimy jednak jeszcze poczekać. Teraz Komisja przedłoży proponowane rozporządzenia Radzie Unii Europejskiej i Parlamentowi Europejskiemu do rozpatrzenia w ramach zwykłej procedury ustawodawczej. Dopiero gdy wszystkie instytucje wyrażą zgodę, prawo zostanie przyjęte.

One journey. One ticket. Full rights.

Travelling by train across Europe can still be complicated, especially across borders and multiple providers.

We want to change that.

Our new package will make it easier pic.twitter.com/8e1ProT4Om

— European Commission (@EU_Commission) May 14, 2026

Jeden bilet – nie tak łatwo?

Jak podaje Reuters, sceptyczna wobec propozycji jest Wspólnota Kolei Europejskich (CER), grupa lobbingowa reprezentująca europejskich operatorów kolejowych. Zdaniem jej dyrektora Alberto Mazzoli Unia powinna skupić się na uproszczeniach w budowaniu infrastruktury, a nie sprzedaży biletów. – jeżeli nie ma się infrastruktury, sprzedaż biletów przynosi bardzo ograniczone korzyści – stwierdził.

Także organizacja Transport & Environment wyraziła wątpliwości wobec szczegółów propozycji – jednak jej zdaniem problemem jest to, iż pomysły KE nie idą dostatecznie daleko. T&E z zadowoleniem przyjmuje propozycje zwiększenia praw pasażerów, które dadzą większy komfort i bezpieczeństwo podróży. Georgia Whitaker, kierowniczka ds. kampanii kolejowej w T&E, nazwała to “ogromnym krokiem naprzód”.

Ale według nich zaproponowane przez Komisję przepisy nie realizują w pełni obietnicy dotyczącej zakupu jednego biletu na podróże realizowane przez wielu przewoźników. Zgodnie z nimi firmy będą musiały pozwalać na sprzedaż swoich biletów przez innych operatorów, a także niezależne platformy do rezerwacji połączeń (w tym konkurencji wewnątrz krajów).

Eurostar – jeden z europejskich przewoźników na stacji w Antwerpii (Belgia). Fot. SmogLab

Zdaniem T&E przepisy muszą iść dalej – duzi przewoźnicy kolejowi powinni mieć obowiązek nie tylko udostępniania swoich biletów innym firmom, ale też sprzedawania na swoich platformach wszystkich możliwych połączeń na trasach z dużym ruchem lotniczym lub samochodowym. To oznaczałoby, iż nasze przykładowe połączenie Warszawa-Bruksela kupimy także na stronie PKP, a nie tylko na zewnętrznej platformie.

– Teraz to Parlament Europejski i Rada UE muszą zadbać o to, by większość tych tras była łatwo dostępna dla pasażerów, którzy chcą zarezerwować przejazd pociągiem – powiedziała Georgia Whitaker z T&E, wskazując na możliwe zmiany podczas dalszych prac nad propozycjami.

  • Czytaj także: Wielkie pieniądze na szybką kolej w UE. Warszawa–Wiedeń w 4 godziny

Rząd porzuca pomysł na Ogólnopolski Bilet Zintegrowany, czyli jeden bilet na wszystko

Komisja Europejska chciałaby wprowadzenia prostego w zakupie biletu europejskiego, tymczasem polski rząd nie radzi sobie z wprowadzeniem takiego rozwiązania na poziomie kraju.

W marcu 2024 roku, na początku kadencji, minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiadał, iż “około 2027 roku będziemy mieli wspólny bilet” na różne środki komunikacji w ramach miast i aglomeracji.

Niespełna rok później projekt zyskał nazwę “Ogólnopolski Bilet Zintegrowany”, powołano zespół ds. realizacji. Do ministerstwa infrastruktury wystąpiliśmy o sprawozdania z jego pracy. Chcieliśmy też dowiedzieć się, jak idą prace nad biletem.

Jak wynika z otrzymanych przez Smoglab.pl sprawozdań – zespół przyjął podejście dwuetapowe. Najpierw wdrożone miało zostać rozwiązanie przejściowe (taryfa dla zintegrowanych biletów okresowych), a równolegle opracowane miało zostać studium wykonalności systemu OBZ. Pierwsze rozwiązania dla pasażerów miały być wprowadzone “jeszcze przed rokiem 2027”.

Z czasem nastąpiła jednak… kolejna zmiana podejścia.

W odpowiedzi na nasze pytania w kwietniu Ministerstwo Infrastruktury stwierdziło, iż “mając na uwadze ograniczony czas wydatkowania środków publicznych na ten cel oraz racjonalne gospodarowanie tymi środkami, na tym etapie podjęto decyzję o odstąpieniu od zlecenia opracowania studium wykonalności”.

Co zamiast tego? Teraz resort chce skupić się na zmianach regulacyjnych, które dadzą “solidne podstawy prawne dla dalszych działań organizacyjnych i technicznych w obszarze integracji systemów taryfowych”. Mają one objąć “uporządkowanie i całościowe ujęcie zagadnień związanych z ulgami ustawowymi”, bo “analizy potwierdziły”, iż to chaos w systemie ulg jest “jednym z głównych wyzwań dla wdrożenia pełnej integracji różnych gałęzi transportu”.

Do tych wniosków resort doszedł po miesiącach pracy zespołu, chociaż… już w 2024 roku minister Klimczak wskazywał, iż różne ulgi stanowią wyzwanie w integracji biletów i wymagają ujednolicenia.

Chociaż – jak pisze w “Krytyce Politycznej” Karol Trammer, redaktor naczelny pisma „Z biegiem szyn” – ogólnokrajowy bilet miesięczny to obietnica wyborcza m.in. Lewicy (obiecywała go też Polska 2050 – red.), a wspólna taryfa mogłaby pomóc w bolączkach transportowych aglomeracji, to w najbliższych latach “biletu zintegrowanego nie ma i nie będzie”.

Idź do oryginalnego materiału