Jawność płac zmienia rekrutację. Unijne przepisy wystawiają polskie firmy na próbę

dzienniknarodowy.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Jawność płac zmienia rekrutację. Unijne przepisy wystawiają polskie firmy na próbę


Unijna dyrektywa o przejrzystości wynagrodzeń wymaga od państw członkowskich nowych zasad informowania kandydatów i pracowników o płacach. Cel równego wynagrodzenia jest słuszny, ale ciężar wdrożenia spada na przedsiębiorstwa, które potrzebują jasnego polskiego prawa, a nie regulacyjnego chaosu.

Wynagrodzenie przestaje być tajemnicą rekrutacji

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2023/970 ma wzmacniać zasadę równego wynagrodzenia kobiet i mężczyzn za taką samą pracę lub pracę o takiej samej wartości. Państwa członkowskie otrzymały czas na jej wdrożenie do 7 czerwca 2026 roku. Nowe reguły obejmują dostęp kandydatów do informacji o początkowym wynagrodzeniu albo jego przedziale oraz ograniczenie pytań o wcześniejsze zarobki.

Kierunek ma mocne uzasadnienie. Kandydat powinien wiedzieć, na jakich warunkach rozmawia o pracy, zamiast przechodzić wieloetapową rekrutację bez podstawowej informacji o płacy. Przejrzystość może ograniczać dowolność i premiować firmy, które uczciwie wyceniają stanowiska. Problem zaczyna się wtedy, gdy europejska zasada trafia na niejasne przepisy krajowe i zróżnicowaną praktykę tysięcy przedsiębiorstw.

Więcej obowiązków dla pracodawców

Dyrektywa daje pracownikom prawo do informacji o kryteriach ustalania wynagrodzeń i rozwoju płac. Przewiduje też raportowanie luki płacowej przez większych pracodawców, przy czym częstotliwość i termin zależą od wielkości firmy. Najdalej idące obowiązki sprawozdawcze dotyczą podmiotów zatrudniających co najmniej 100 osób.

To oznacza konieczność uporządkowania siatek płac, opisów stanowisk, kryteriów awansu i danych kadrowych. Duża korporacja może zlecić to rozbudowanemu działowi HR oraz kancelarii. Średnia polska firma ma znacznie mniejszy bufor organizacyjny i finansowy. o ile ustawodawca przygotuje przepisy późno albo nieprecyzyjnie, koszt błędów poniosą pracodawcy i pracownicy.

Brukselski cel, polska odpowiedzialność

Równa płaca za pracę tej samej wartości nie jest lewicowym wymysłem, ale elementarną zasadą uczciwości. Nie wynika z niej jednak, iż każdy mechanizm biurokratyczny jest dobry. Wspólnotowa dyrektywa pozostawia państwom przestrzeń wdrożenia, a Warszawa odpowiada za to, czy nowe prawo będzie czytelne, proporcjonalne i możliwe do stosowania.

Polska nie może przyjmować roli biernego wykonawcy, który w ostatniej chwili przepisuje unijne formuły, a później przerzuca ryzyko na przedsiębiorców. Potrzebne były zawczasu konsultacje z firmami różnej wielkości, związkami zawodowymi i ekspertami prawa pracy. Suwerenność gospodarcza wyraża się również w jakości krajowej legislacji: państwo ma chronić pracownika bez duszenia przedsiębiorczości.

Stawką są miejsca pracy i zaufanie

Dobrze wdrożona przejrzystość może skrócić rekrutację, ograniczyć konflikty i zwiększyć zaufanie w zakładzie pracy. Źle wdrożona stworzy stos dokumentów, spory o porównywalność stanowisk oraz kolejne koszty obsługi prawnej. Najmniejsze firmy mogą reagować ostrożniejszym zatrudnianiem, jeżeli nie będą wiedziały, jakie ryzyko wiąże się z nowymi obowiązkami.

Polski rynek pracy potrzebuje uczciwych reguł, ale także wolności zawierania umów i przestrzeni dla rozwoju przedsiębiorstw. Państwo powinno jasno wyjaśnić zakres praw kandydatów, obowiązki pracodawców i tryb dochodzenia roszczeń. Bruksela wyznaczyła ramę. Za polski porządek prawny odpowiadają polskie władze i to je trzeba rozliczać z tego, czy ochrona pracownika nie zamieni się w kosztowną improwizację.

Idź do oryginalnego materiału