Jarosław Kaczyński – postać znana, tragikomiczna

8 godzin temu

Jedyna dobra wiadomość dla polityków i wyborców PiS jest taka, iż dziś odbyła się premiera ostatniego odcinka tragikomedii pod tytułem „Solidarność w PiS”. Prezes Jarosław Kaczyński wyszedł na konferencję “rozłamową” i w pierwszych słowach wyraził… radość. Wprawdzie euforia odnosiła się licznej grupy dziennikarzy, jaka się na konferencji pojawiała, ale to i tak znamienna dwuznaczność, która doskonale podsumowuje zarówno intencje prezesa, jak i cały spektakl, a on tylko teoretycznie się zakończył. W praktyce i codzienności jeszcze długo będziemy obserwować wielką fetę na stypie i wzajemnych „wyrazów sympatii” ze strony pozostających “maślarzy” oraz wyrzuconych “harcerzy” też z pewnością nie zabraknie.

Zgodzić się trzeba, iż od dłuższego czasu coś wisiało w powietrzu i chemia pomiędzy frakcjami dawno zniknęła, o ile w ogóle istniała. Gdy poziom kwasów we wzajemnych relacjach osiąga punkt krytyczny, rozstrzygnięcie może być tylko jedno i jest nim rozstanie. Przenosząc aktywność polityczną na ludzkie sprawy, na pierwszym planie pojawia się analogia do rozwodu i jak wiadomo rozwieść się można na dwa sposoby. Pierwszy to porozumienie stron, bez wskazania winy, co w konsekwencji ułatwia podziała ruchomości i nieruchomości. Takie rozwody są „lubiane” przez sądy i w odbiorze społecznym akceptowane, skoro już do nich doszło. Drugi sposób sieje powszechne spustoszenie i zgorszenie, bo oparty jest na nienawiści, konflikcie, bitwie o każdą krzywdę, krzesło i choćby widelec. Jarosław Kaczyński i całe PiS wybrało ten drugi sposób, co poniosło za sobą cały szereg konsekwencji.

Publicystyka napakowana jest odniesieniami do klasyki komedii i absurdalnego humoru, najczęściej eksploatowani są: Stanisław Bareja, Monty Python i Sławomir Mrożek. Przy całym szacunku dla tych wybitnych twórców, chyba żaden z nich nie byłby w stanie napisać takiego scenariusza, w którym prezes PiS Jarosław Kaczyński podpisuje „lojalkę”, iż będzie wierny partii PiS. A gdyby choćby wpadli na tę szaloną myśl, pewnie nie przewidzieliby, iż otoczenie prezesa zrobi z tego skeczu generalny przekaz i symbol poważnego podejścia do polityki. Komediowy talent polityków PiS jest praktycznie nieograniczony i przerasta klasyków tego gatunku, ale istnieją pewne różnice. Politycy PiS nie tyle są autorami, co bohaterami skeczów produkowanych spontanicznie, bez żadnej kalkulacji odnoszącej się do realizacji politycznych celów.

PiS zredukowane do poziomu „tłustych kotów” swoimi wygłupami sympatii i wiernych odbiorców, czytaj wyborców, na pewno nie zyska. Zresztą to, co jest silą artystów nie może być siłą polityków. Artyści mogą sobie pozwolić na wiele, nie muszą zachowywać grupowej dyscypliny, a i samodyscypliną rzadko się wykazują. Gdy partia i członkowie partii zafundują sobie taki komfort i fanaberię, kończą jak PiS. Bez dyscypliny i podporządkowania się nadrzędnemu celowi, żadna partia nie odniesie sukcesu. PiS od początku swojego istnienia zawsze miał jasno zdefiniowany cel i było nim zdobycie lub utrzymanie władzy. Kilkukrotnie to się powiodło, właśnie dzięki dyscyplinie i determinacji, ale teraz wszystko się zmieniło, dlatego o kolejnych sukcesach nie warto wspominać.

Przede wszystkim zmienił się cel lidera PiS i jest nim utrzymanie władzy, ale tej partyjnej. Jarosław Kaczyński na drodze do tego celu uświęci każdy środek, łącznie z pogrzebaniem nadziei na odebranie władzy Donaldowi Tuskowi. Ba! Choćby PiS miał zostać pogrzebany, to prezes stanowiska nie odda. W tym miejscu kończy się komedia i zaczyna tragedia, taka antyczna, w której syn współżyje z matką, brat zabija brata, a władcy tracą rozum dla białogłowy i pogrążają imperia. Od komedii do tragedii wiedzie tak krótka droga, jak od miłości do nienawiści i Jarosław Kaczyński przebiegł tę trasę w sprinterskim tempie, pomimo kontuzji kolana.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału