- Nikt nie pomoże krajowi, który nie ma woli bronić się sam - przekazała na konferencji prasowej Sanae Takaichi. "Japońska Thatcher", po historycznym zwycięstwie w wyborach parlamentarnych ogłosiła m.in. plany zmiany "pacyfistycznej konstytucji" oraz szybkie spotkanie z Donaldem Trumpem.
"Japońska Thatcher" z historycznym zwycięstwem. Czas na zmianę konstytucji

Premier Japonii Sanae Takaichi oświadczyła w poniedziałek, iż historyczne zwycięstwo jej koalicji w wyborach parlamentarnych daje mandat do głębokich reform.
- Otrzymaliśmy od obywateli silny sygnał, by za wszelką cenę dokonać zwrotu w polityce. Nie ma czasu w upajanie się zwycięstwem - powiedziała podczas konferencji prasowej w Tokio pierwsza w historii kraju szefowa rządu.
Podkreśliła również, iż to ustawa zasadnicza "opowiada o idealnym kształcie państwa", dlatego jej rząd podejmie wyzwanie nowelizacji konstytucji.
Japonia. Sanae Takaichi chce zmienić "pacyfistyczną konstytucję"
Takaichi, już w poprzednich latach opowiadała się za zmianami w japońskiej konstytucji, w tym jej "pacyfistycznego" artykułu 9., w celu wzmocnienia Japońskich Sił Samoobrony.
- Nikt nie pomoże krajowi, który nie ma woli bronić się sam - oświadczyła 64-letnia polityk, często określana mianem "japońskiej Margaret Thatcher". Zapowiedziała powołanie nowej agencji wywiadowczej oraz szybką wizytę w USA i spotkanie z prezydentem Donaldem Trumpem.
ZOBACZ: Trump grzmi o "skradzionych" wyborach. Jego zmiany dotknęłyby miliony osób
W sferze gospodarczej premier nawiązała do spuścizny swojego mentora, zmarłego w wyniku zamachu byłego premiera Shinzo Abego, deklarując odejście od oszczędności na rzecz stymulowania wzrostu.
Takaichi zapowiedziała zerwanie z "nadmiernym rygoryzmem" budżetowym, co ma ożywić rynek. Konkretną ulgą dla obywateli ma być planowane dwuletnie zawieszenie podatku konsumpcyjnego na artykuły spożywcze.
Wybory w Japonii. Wstrząs w opozycji: Liderzy rezygnują
Wynik wyborów wywołał wstrząs w opozycji. Rezygnację ogłosili współprzewodniczący Sojuszu Reform Centrowych: Yoshihiko Noda i Tetsuo Saito.
Blok ten, powstał w połowie stycznia z połączenia Konstytucyjnej Partii Demokratycznej Japonii (KPDJ) i Komeito - wieloletniego koalicjanta PLD. Poniósł jednak dotkliwą klęskę, zdobywając zaledwie 49 mandatów - mniej niż jedną trzecią stanu posiadania partii składowych przed fuzją.
ZOBACZ: "Japońska Thatcher" zagrała va banque. Spłynęły wyniki wyborów
Partia Liberalno-Demokratyczna (PLD) zarządzana przez Takaichi, wraz z koalicyjną Japońską Partią Innowacji (JPI) uzyskała w niedzielę łącznie 352 z 465 miejsc w Izbie Reprezentantów, niższej w parlamencie. Większość dwóch trzecich (310 miejsc) pozwala na odrzucanie weta izby wyższej, a także otwiera drogę do zmian ustrojowych.
Sojusz zamierza wybrać nowe władze przed 18 lutego, kiedy - według japońskich mediów - podczas sesji parlamentu Takaichi ma zostać ponownie powołana na stanowisko szefowej rządu.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


2 godzin temu










