Jan Miszczak: Opętani wetami

1 dzień temu
Jan Miszczak (Fot. Archiwum)

W Polsce narasta sprzeciw przeciwko zawetowaniu przez prezydenta Karola Nawrockiego programu SAFE. Powód jest jednak dość nietypowy, gdyż towarzyszy mu nie tylko oburzenie zdecydowanej większości rozsądnie myślących rodaków, ale też i skrajne niezrozumienie, jak w obecnej sytuacji, gdy tuż obok nas, a także w wielu innych częściach świata toczą się groźne wojny można rezygnować z ogromnej kasy z UE na wzmocnienie polskiej armii i naszego bezpieczeństwa. Dziwi się nam też Europa.

Słychać już choćby głosy, iż Nawrocki zamiast być prezydentem RP powinien pozostać bokserem. W tej dyscyplinie sportu mógłby choćby osiągać sukcesy, gdyż jest gruboskórny i dlatego ma dużą odporność na ciosy. Ta cecha pomaga mu też znosić słowne ciosy licznych krytyków, co skutecznie wpaja mu jego obecny trener Kaczyński. Stąd też nie robią na nim wrażenia słowa premiera Donalda Tuska, który nazwał jego działania „politycznym szaleństwem”. Na nic zdały się też mocno krytyczne opinie naszych generałów. Wygląda choćby na to, iż Nawrocki swe żałosne weto skierował przeciwko polskiemu wojsku, a tym samym całemu narodowi, pozbawiając nas możliwości tak potrzebnego wzmocnienia bezpieczeństwa. „Powiedzieć, iż jest mi przykro, to nic nie powiedzieć. Jestem po prostu wkurzony, wkurzony jako żołnierz i obywatel” – to wymowne słowa płk. Krzysztofa Przepiórki, b. dowódcy GROMU. W podobnym tonie mówili też inni wojskowi.

Skandaliczne weto Nawrockiego, a w gruncie rzeczy decyzja Kaczyńskiego, bo prezydent był jedynie uległym wykonawcą patologicznego pomysłu prezesa oraz niebezpiecznych wypowiedzi jego wiernych poddanych, wręcz opętanych wetami Nawrockiego, wyraźnie świadczą o dążeniu tych dywersantów do wyprowadzenia Polski z UE, co jest już wyrazem braku instynktu samozachowawczego. Ale czort z nimi! Ważne, iż polexit byłby dla naszych dzieci i wnuków tragiczną katastrofą. Nawrocki zaś także nie lubi UE i marzy mu się system prezydencki. Nie wspominam tu o tzw. „Polskim SAFE 0 proc.”, bo nie lubię fikcji.

I oto w tej pełnej napięcia sytuacji tenże Nawrocki, jakby nigdy nic, wybrał się do Zabrza na mecz Górnika z Rakowem. A tam spotkało go coś, co wreszcie powinno dać mu do myślenia, bo gdy tylko pojawił się na stadionie, to z trybun rozległy się donośne gwizdy. Nawrocki musiał być zaskoczony, gdyż niewątpliwie liczył na wsparcie i oklaski. Ale to przecież gwizdali kibice, podczas gdy on wywodzi się ze środowiska kibolskiego, a to jest duża różnica. Nie wspomnę już choćby o jego pracy w sopockim Grand Hotelu, do którego sprowadzał gościom prostytutki, czy o wyłudzeniu mieszkania od starego schorowanego człowieka.

Przypomnę natomiast niedawny protest tysięcy osób przed pałacem prezydenckim przeciwko zawetowaniu SAFE. Pojawiły się tam takie hasła, jak np. „Zdrajca”, „O jedno weto za daleko”, „Weto Sreto”, czy też „PiS – Partia Interesów Sowieckich”. Zresztą coraz częściej pojawiają się też opinie, które wręcz obrażają głowę państwa i jakoś nikt nie domaga się ukarania winnych, choć Kodeks karny wyraźnie powiada, iż za publiczne znieważanie prezydenta RP można trafić zza kraty choćby na trzy lata. Czyżby za prezydenta tak, a za Nawrockiego nie?

Na koniec zapytałem prywatnie jednego ze znajomych politologów, jak on nazwałby prezydenta Nawrockiego. I usłyszałem, iż jest to „……………….………………………!” Wykropkowałem tę anonimową odpowiedź, bo nie chcę narażać człowieka na kryminał.

Idź do oryginalnego materiału