Jan Hoffman po wygranej I turze przez Łukasza Gibałę: Kamień spadł mi z serca

1 godzina temu

Tuż po godzinie 21:00 w krakowskim sztabie Łukasza Gibały wybuchła fala emocji. Lider Krakowa Dla Mieszkańców wygrał pierwszą turę wyborów i pozostaje faworytem wyścigu prezydenckiego. Na miejscu obecny był lider komitetu referendalnego oraz do niedawny kontrkandydat Gibały – Jan Hoffman, który finalnie zdecydował się poparcie mu przekazać. Jak mówi dla KRK NEWS, nie żałuje tej decyzji.

Jan Hoffmann podczas wieczoru wyborczego zaznaczał, iż sukces Łukasza Gibały to nadzieja na lepszy Kraków. – Absolutnie i kategorycznie nie żałuję swojej decyzji – mówił na gorąco Jan Hoffman, przekrzykując wiwatujący tłum. – Żałowałbym, gdyby te wyniki były inne. Gdyby się okazało, iż cały ten trud i poświęcenie zdały się na nic.

Wycofanie się z wyścigu na ostatniej prostej było jednym z najbardziej zaskakujących kroków w tegorocznej kampanii w Krakowie. Hoffman tłumaczy jednak, iż decyzja, choć personalnie trudna, była chłodną kalkulacją opartą na twardych danych z sondaży.

– Podjąłem bardzo świadomą i moim zdaniem odpowiedzialną decyzję. Zostawiłem gdzieś tam swoje ego na dole i stwierdziłem: nie. Mieliśmy sondaże, widzieliśmy, iż to zaczyna się wyrównywać – mówił dla KRK NEWS inicjator referendum. – Po to tyle pracy poszło w odwołanie poprzednich władz, żeby nie skończyło się tak jak w tym powiedzeniu: iż dużo się musiało zmienić, żeby nie zmieniło się nic. Trzeba ambicje na kołek odłożyć na momencik i wesprzeć istotną siłę referendalną, która może zagwarantować realną zmianę.

Hoffman przyznał, iż obawiał się powtórki wyników sprzed dwóch lat, kiedy pomimo niekorzystnych sondaży triumfował Aleksander Miszalski.

– Jak zobaczyłem ten wynik, kiedy zobaczyłem, iż pan Łukasz Gibała ma taką znaczną przewagę nad panią senator, to po prostu spadł mi kamień z serca – nie krył emocji. – Proszę mi wierzyć, bałem się dzisiaj cały dzień tego, iż skończy się tak, jak dwa lata temu. Wtedy też sondaże dawały szansę Łukaszowi, a na końcu przyszła szara rzeczywistość, wynik Aleksandra Miszalskiego i wiemy, jaką katastrofą dla Krakowa się to potem skończyło. Nie chcemy tej katastrofy powtarzać. Głęboko wierzę, iż czas na zmiany w krakowskiej polityce, a to może zagwarantować tylko Łukasz Gibała – zaznaczał.

Zapytany o to, jak będą wyglądały najbliższe dwa tygodnie oraz czy wzorem Gibały zamierza przekonywać niezdecydowanych na ulicach, odpowiada bez wahania. – Bardzo możliwe. Strategię wsparcia będziemy opracowywać teraz, znając już pełniejszą sytuację, ale w moim dawnym sztabie wszyscy są już zwarci i gotowi. Nie po to dwa razy prosiliśmy mieszkańców Krakowa – najpierw o podpis pod referendum, potem o poparcie – żeby teraz na ostatniej prostej to stracić – podkreślił.

Na koniec Hoffman skierował apel do wszystkich wyborców, niezależnie od tego, na kogo oddali swój głos w pierwszej turze.

– Proszę wszystkich, którzy chcą zmiany: bez względu na to, na kogo głosowaliście w pierwszej turze, spotkajmy się jeszcze raz przy urnach. Sprawmy, żeby ten cały trud, który włożyliśmy w ostatnich miesiącach w naprawę Krakowa, miał sens. Zmiana nadchodzi i głęboko wierzę, iż będzie to zmiana na lepsze.

Druga tura wyborów prezydenckich w Krakowie odbędzie się 11 października.

Idź do oryginalnego materiału