
Lata 80 ubiegłego wieku to taka „wiosna ludów” Europy Wschodniej. Zaczęło się w Polsce – my socjalizm żeśmy budowali. Rosjanie, którzy wtedy ZSRR się nazywali i pozostali nasi sąsiedzi „wyżej” – w ich rozumieniu od nas stali, bo tam rządzący komunistami się nazywali. Nasi przedwojenni socjaliści swego Józefa Piłsudskiego źle zabalsamowali i w zamkniętej trumnie, w piwnicy wieży zegarowej na Wawelu pochowali. Rosjanie swego dyktatora – Lenina, jak żywego w mauzoleum pokazywali i bajki o tym, iż można nie robić, a zarobić sprzedawali. Innym problemem naszych populistów jest to, iż oni w 1939 roku pouciekali, jak nas Niemcy i Rosjanie zaatakowali. Po II wojnie światowej krajem rządzili ci, co Polskę wyzwalali. W 1943 roku pod Lenino zaczynali i Niemców aż do Berlina pognali. Nie sami – „ruskim” pomagali. Przyznaję, iż trochę się w tym pomaganiu zagalopowali.
Ale Polskę ze zniszczeń wojennych odbudowali.
Ci, co swego Piłsudskiego źle zabalsamowali, pod koniec lat 80 trochę się pozbierali. W Radiu Wolna Europa, takiej dzisiejszej „Republice” opowiadali, jak robić żeby zarobić i się nie narobić – strajki organizowali i w ten sposób „potęgę” Polski międzywojennej przywracali. To się udawało; program energetyki jądrowej się zlikwidowało. Nasze wejście do Unii Europejskiej demolowanie Polski zatrzymało i z przerwami do dziś wytrwało. 
W Rosji nieco inaczej to wyglądało. Tam Lenina do dziś się nie pochowało. Mało tego, obecnemu dyktatorowi Putinowi Cerkiew Moskiewską do współpracy pozyskać się udało – „Ruscy” próbowali tego również w Polsce –
ale u nas coś nie zagrało. Ostatnio Arcybiskupem Metropolitą w Archidiecezji Krakowskiej kardynała Grzegorza Rysia się wybrało. To naszym zwolennikom Putina bardzo, ale to bardzo się nie spodobało. W czasach dyktatury Piłsudskiego do Berezy Kartuskiej popierających coś takiego by się wysłało – ale wtedy, jak uczy historia też by nie grało.
Rosjanie zawalili 35 lat temu. Po zamachu Janajewa
na zło postawili i do dziś z tej drogi nie zawrócili. Ukraińcy wtedy, inaczej jak Pribałtyki – przy Rosji zostali. Dopiero, jak Ruscy Krym im zaanektowali, to się zorientowali, iż źle wybrali. 
Dla mnie jest ważne, żeby Ukraińcy na drodze do Unii Europejskiej zostali. Bo wtedy część Kresów, które ludzie Piłsudskiego bez walki Moskwie oddali, dla naszego wolnego świata byśmy odzyskali.












