Szesnaście umów, brak konkursów i dokumentów o tym, kto ją wybrał i za ile. 224 tys. zł na koncie. Instytut podległy Zbigniewowi Ziobrze przez siedem lat płacił Monice Hornie-Cieślak za pisanie prawa, choć tym powinno zajmować się ministerstwo. Pierwszą umowę dał jej Marcin Romanowski, poszukiwany dziś listem gończym. Kiedy obecna koalicja wybierała nową Rzecznik Praw Dziecka, Horna-Cieślak pominęła informację o tej współpracy.