Matthias to idealny pracownik firmy wynajmującej osoby, aby udawały członków rodziny, partnerów, znajomych. Zależnie od potrzeby może zmienić swoje zachowanie w taki sposób, aby odpowiadało klientowi. Niestety, w którymś momencie zaczyna udawać nie tylko w pracy, ale też w życiu prywatnym. Nie potrafi już być szczery i udaje zawsze, choćby gdy płacze podczas zerwania z dziewczyną.
Bernhard Wenger, austriacki reżyser, znany głównie jako twórca krótkometrażowych produkcji balansujących między absurdem a psychologiczną obserwacją, opowiada historię Matthiasa w swoim pełnometrażowym debiucie.
„Paw zwyczajny” to film, który pod płaszczykiem absurdalnej komedii opowiada o jednym z największych problemów współczesności – utracie autentyczności.
Produkcja pokazywana była na wielu festiwalach, w tym podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji, gdzie zdobyła nagrodę Fundacji „Persona, Lavoro, Ambiente”.
Wenger tworzy chłodny, uporządkowany świat, gdzie ludzie są sztuczni, a emocje tylko iluzją. Główny bohater Matthias, grany przez Albrechta Schucha, ma ambicję bycia najlepszym pracownikiem. W imię tego – na potrzeby klientów – wciela się w różne role społeczne – idealnego partnera, kolegi, współpracownika, ojca. W ten sposób zatraca własny charakter i dopasowuje się do towarzystwa. Jego życie jest dynamiczne i zmienne – wielokrotnie uczestniczy w wydarzeniach kulturalnych, komplementując sztukę, choćby gdy mu się nie podoba.
Odbieganie od normy w pozornie tolerancyjnych społeczeństwach Zachodu – problem czy szansa? Weronika Kursa
Prywatnie walczy o możliwość odzyskania swojego dopiero co zakończonego związku, który rozpadł się właśnie z powodu ciągłego udawania Matthiasa. Gdy w jego życiu pojawia się nowa koleżanka Sophia (grana przez Julię Franz Richter), przez chwilę udaje mu się porzucić rolę idealnej osoby, ale gdy ona go odtrąca, zaczyna podejrzewać ją o bycie wynajętą przez firmę, w której pracuje. Jego zmagania oscylują wokół dylematu czy dopasować się do społeczeństwa czy jednak pozostać sobą?
Sztuką jest granie osoby, która sama gra, jednak Albrechtowi Schuchowi udaje się to dzięki oszczędnemu operowaniu emocjami. Aktor dobrze poradził sobie z tym zadaniem, tworząc bohatera jednocześnie powściągliwego i rozdartego wewnętrznie.
Ostro i bez znieczulenia
– tak działamy od 2020 roku. Dziennikarstwo, które nie jest obojętne. Tygodnik Spraw Obywatelskich nagłaśnia nadużycia, edukuje i daje narzędzia do realnej, obywatelskiej zmiany.
Przekaż darowiznę i stań się naszym współwydawcą
Wszystko na… wypożyczenie
W upowszechniającym się konsumpcjonizmie popularne staje się nie tylko wynajmowanie przedmiotów, ale też zwierząt i ludzi, co znajduje odzwierciedlenie w „Pawiu zwyczajnym”.
Główny bohater sam będąc wypożyczanym, wypożycza psa, którym choćby się nie zajmuje. Gdy pupil utopił się w basenie, pracownik firmy wynajmującej zwierzęta oferuje… przywóz kolejnego, jak najbardziej podobnego do poprzedniego.
Nikogo nie interesuje, dlaczego pies zdechł, nikt nie sprawdza czy Matthias zajmował się nim odpowiedzialnie – podobnie jak nikt wcześniej nie sprawdził, czy ma basen i czy wypożyczany pies umie pływać. Nie ma kary, odpowiedzialności, jest tylko kolejny produkt. Ich groteskowa postawa pokazuje wpływ konsumpcjonizmu nie tylko na sposób kupowania przedmiotów, ale też na podejście do relacji: ze zwierzętami i ludźmi.
W świecie wykreowanym przez Wengera na wynajem jest wszystko: przedmioty, czas, relacja, życie. Człowiek przestaje być usługodawcą, a staje się usługą, której działania i emocje mają mieć miejsce według pragnień klienta.
Zupełnie jak sztuczna inteligencja. Ją też można wypożyczyć, zaprogramować, aby przypominała człowieka, udawała emocje, była najlepszym przyjacielem czy internetowym partnerem. Gdzie się nie obejrzę – wszędzie dyskusja o jej wykorzystaniu, a po otwarciu social mediów zawsze natrafię na boty. W wielu krajach pracuje się nad maszynami, które jak najbardziej przypominać mają ludzi. Daje im się już nie tylko głos i kształt, ale też ciepłą i miękką w dotyku skórę oraz ludzką twarz. To już nie fikcja, ale rzeczywistość, w której prawdziwość jest podważana, a człowieka od robota odróżnić jest coraz trudniej.
„Rozdzielenie”. Wizja przyszłości czy przestroga przed kontrolą korporacji? Marek Gerasimiuk
W wizualnym wyborze
Ogromnym atutem „Pawia zwyczajnego” jest warstwa wizualna. Uporządkowane, symetryczne, statyczne kadry rezonują ze światem przedstawionym, podkreślając jego sztuczność. Zdjęcia Albina Wildnera nie są cudownym odkryciem kreatywności, ale w swojej prostocie dobrze oddają to, co trzeba.
Bohaterowie często oddzielani są w filmie szybami, które interpretować można jako emocjonalny dystans między ludźmi albo – powiedzmy – tęskny wzrok za inną rzeczywistością, która gdzieś czeka. Jest blisko, a jednocześnie daleko. Aby do niej dotrzeć, trzeba rozbić symboliczne szkło i w końcu stać się częścią świata, na który tak długo się patrzyło.
Wielokrotnie kadr rozdzielany jest na dwie lub trzy części, co podkreśla wewnętrzne rozdarcie głównego bohatera.
Bunt przeciw ideałowi
Wenger krytykuje również społeczną potrzebę dopasowania się do innych.
Matthias dba o to, żeby być modnym i przypodobać się gościom. Prawi komplementy, kupuje dziwne rzeźby. Wszystko po to, żeby być modnym, pokazywać status.
Chociaż wydaje się, iż moment rozstania z dziewczyną będzie dla niego drastyczny i przełomowy, to choćby wtedy udaje emocje i płacz. To pokazuje, jak głęboko zlał się ze swoją udawaną tożsamością.
Taka sama okazuje się być też sztuka, którą w „Pawiu zwyczajnym” Matthias często ogląda w trakcie pracy. Wszystko co niezrozumiałe, dziwne i niepasujące do otoczenia zyskuje jej status. Nikt nie przyzna, iż nie rozumie – wszyscy interpretują. Odmienność nie może stać się wyrazem buntu lub pokazaniem autentyczności – jest tylko sztuką, nad którą należy się zachwycić i zaklaskać.
W końcowej scenie Matthias nie wytrzymuje presji ciągłego udawania i postanawia się przełamać – wymyka się w trakcie uroczystej kolacji, po czym, ku zaskoczeniu klienta firmy i innych gości imprezy, wraca nagi i w całości pokryty błotem. Dla Matthiasa jest to wyraz buntu przeciw perfekcjonizmowi, dla uczestników imprezy – sztuką! Zaczynają klaskać i zachwycać się pomysłem autora. Podkreśla to nie tylko absurdalność sytuacji, ale jest też satyrą na traktowanie wszystkiego jako sztuki.
Gdy pokazanie się w nagiej, ubłoconej formie nie wywiera zamierzonego rezultatu, Matthias postanawia wskoczyć do stawu. Dopiero to staje się symbolem jego oczyszczenia.
(Nie) wszystko stracone?
„Paw zwyczajny” to film niezwykle aktualny i niepokojąco trafny. Bernhard Wenger stworzył satyrę, która momentami śmieszy, czasem przeraża, ale przede wszystkim pozostawia widza z poczuciem dyskomfortu. Wszystko jest na sprzedaż – emocje, relacje, obecność drugiego człowieka, a choćby własna osobowość.
Tytułowy paw zwyczajny staje się symbolem czegoś pięknego i dobrze się prezentującego, co jednak pozostaje powszechne i… zwyczajne. Jest to aluzja do obrazu społeczeństwa przedstawionego w filmie, które potrzebuje stroszyć piórka – być modne, ładne, obeznane ze sztuką, a tak naprawdę wszyscy są zwykłymi ludźmi.
Film pozostaje w pamięci właśnie dlatego, iż pokazuje świat niebezpiecznie podobny do naszego i stawia bardzo ważne pytania:
jak nie zatracić człowieczeństwa w rzeczywistości opartej na konsumpcjonizmie? Czy ciągłe dopasowywanie się do społeczeństwa rzeczywiście prowadzi do szczęścia?
Zapraszamy na staże, praktyki i wolontariat!
Dołącz do nas!
1 godzina temu










