Zrobiłam to, przed czym uciekała znakomita większość moich starszych o parę lat kolegów – poszłam do wojska. Wyglądało to inaczej niż u tych, których w latach dziewięćdziesiątych „dopadała” WKU. I to nie tylko dlatego, iż byłam „w wojsku” przez jeden dzień, na ochotnika i w jednostce, którą sama wybrałam, mogłam wyjść w dowolnej chwili, a na koniec nie składałam żadnej przysięgi.
- Strona główna
- Polityka krajowa
- Jak na jeden dzień poszłam do wojska
Powiązane
"Sam decyduje o kalendarzu". Nawrocki odpowiada na zarzuty
1 godzina temu
Kanał rozmów Niemcy-Rosja-USA: Tego chce liderka AfD
1 godzina temu

1 rok temu







