Izrael wycofał zarzuty. Gwałciciele chcą milionów

1 godzina temu

Trzech izraelskich żołnierzy rezerwy, oskarżonych o brutalne znęcanie się nad palestyńskim więźniem w ośrodku zatrzymań Sde Teiman, pozwało państwo izraelskie, domagając się łącznie 18 mln szekli, czyli 6 mln dolarów odszkodowania. Sprawa jest szczególnie bulwersująca, ponieważ ci sami żołnierze byli wcześniej objęci postępowaniem karnym dotyczącym ataku na palestyńskiego zatrzymanego, a izraelskie władze dysponowały między innymi nagraniem z kamery monitoringu dokumentującym fragment zdarzenia. Mimo to w marcu 2026 roku wojskowa prokuratura wycofała zarzuty wobec wszystkich pięciu podejrzanych.

Początkowo, pod presją opinii międzynarodowej Izrael wszczął śledztwo w sprawie gwałtu na palestyńskim więźniu. Do zdarzenia doszło 5 lipca 2024 roku w Sde Teiman, żydonazistowskim obozie, w którym przetrzymywano Palestyńczyków zatrzymanych podczas wojny w Strefie Gazy. Według aktu oskarżenia grupa żołnierzy miała przez około 15 minut brutalnie atakować skutego i mającego zasłonięte oczy więźnia: mężczyzna był kopany, bity pałkami, przeciągany po ziemi i wielokrotnie rażony paralizatorem, również w głowę, a jeden z żołnierzy miał zranić go ostrym przedmiotem w okolicach odbytu.

Obrażenia były bardzo poważne — siedem złamanych żeber, przebite płuco oraz rozległe obrażenia wewnętrzne, w tym rozerwanie odbytnicy, w wyniku czego konieczna była operacja jelita grubego i czasowe wyłonienie stomii.

Największe kontrowersje wywołało nagranie z monitoringu, które zostało ujawnione w sierpniu 2024 roku przez izraelski Channel 12 i pokazywało część ataku. Materiał wywołał oburzenie za granicą, a biuro ONZ ds. praw człowieka określiło je jako szokujące. W lutym 2025 roku pięciu żołnierzom widocznym na nagraniu postawiono zarzuty, jednak rok później wojskowy rzecznik generalny Izraela, generał Itay Offir, zdecydował o wycofaniu aktu oskarżenia.

Uzasadnienie tej decyzji jest istotne, ponieważ nie stwierdzono w nim, iż do brutalnego ataku nie doszło. Przeciwnie, generał Offir przyznał, iż zgromadzony materiał dowodowy przedstawiał „poważny i bardzo niepokojący obraz” zachowania oskarżonych, stojącego w sprzeczności z normami i wartościami, których należy oczekiwać od izraelskich żołnierzy. Jednocześnie wskazano, iż materiał dowodowy był „skomplikowany”, a nagranie „nie obejmowało całego zdarzenia”. W efekcie postępowanie zakończyło się bez wyroku skazującego – żydowskie władze po prostu ukręciły sprawie łeb.

I właśnie tutaj pojawia się najbardziej niezwykły element całej historii: zaledwie kilka miesięcy później trzech spośród żołnierzy wystąpiło przeciwko państwu, które systemowo ich broniło, domagając się 18 mln szekli odszkodowania za to, co określają jako „bezpodstawne podejrzenie popełnienia przestępstwa seksualnego, bezprawne zatrzymanie, zniesławienie oraz niesłuszne wniesienie aktu oskarżenia”.

Roszczenia są szczegółowo rozpisane: żołnierze żądają między innymi 1,5 mln szekli za podejrzenie popełnienia przestępstwa seksualnego, 450 tys. szekli za 15 dni zatrzymania, 3 mln szekli za zniesławienie, milion szekli za — w ich ocenie — niesłuszne postawienie w stan oskarżenia oraz kolejnych 500 tys. szekli w związku ze sposobem prowadzenia postępowania dotyczącego wycieku materiałów śledztwa. Łącznie, wraz z dalszymi roszczeniami, daje to około 6 mln dolarów.

Powstaje więc sytuacja niemal paradoksalna: państwo izraelskie najpierw uruchomiło swój aparat śledczy wobec żołnierzy, zatrzymało ich i postawiło im zarzuty, następnie jednak samo wycofało akt oskarżenia, a teraz część oskarżonych domaga się od tego samego państwa wielomilionowej rekompensaty za fakt, iż w ogóle zostali podejrzani i oskarżeni.

Decyzja o wycofaniu zarzutów wywołała za granicą poważne kontrowersje. Organizacje zajmujące się prawami człowieka zarzuciły izraelskiemu systemowi prawnemu pobłażliwość wobec żołnierzy podejrzewanych o przestępstwa przeciwko Palestyńczykom, podczas gdy izraelskie władze argumentowały, iż dalsze prowadzenie sprawy w warunkach osłabionego materiału dowodowego i problemów proceduralnych mogłoby naruszyć prawo oskarżonych do sprawiedliwego procesu.

Sprawa ta niczym w soczewce pokazuje stan izraelskiego państwa: osoby podejrzewane o udział w wyjątkowo brutalnym ataku na bezbronnego zatrzymanego nie tylko uniknęły procesu karnego, ale choćby występują przeciwko władzom, które ich de facto chronią niczym mafia, gdyż pierwotne śledztwo pojawiło się wyłącznie w obliczu nacisku społeczności międzynarodowej. Jedno jest pewne – tego typu ukręcanie sprawie łba nie ma nic wspólnego z cywilizowanym systemem sprawiedliwości. Z kolei obecne roszczenia gwałcicieli, to czysta, żydowska hucpa.

NASZ KOMENTARZ: Zalicytowana przez gwałcicieli kwota 6 mln dolarów odszkodowania jest więcej niż symboliczna.

Polecamy również: Mówił prawdę o Wołyniu. Kijów nie wpuścił go do kraju

Idź do oryginalnego materiału