Wojska Izraela mają pozostać w Libanie "na czas nieokreślony" - przekazał izraelski minister obrony. Deklaracja potencjalnie zagraża porozumieniu USA z Iranem, które ogłoszono kilka godzin wcześniej. Z Jerozolimy dochodzą także inne niepokojące głosy, które uderzają w Donalda Trumpa.
Izrael nie chce wycofać się z Libanu. "Umowa Trumpa nas nie obowiązuje"

Pakistan poinformował w niedzielę o porozumieniu Stanów Zjednoczonych z Iranem, co potwierdziły następnie obie strony sporu. Choć nie ujawniono szczegółów umowy, warunki mają uwzględniać także zaprzestanie ataków Izraela na Liban.
Izrael nie chce oddać terytorium Libanu. Oświadczenie ministra obrony
Przeszkodą do podpisania dokumentu mogą być jednak ambicje militarne Izraela, który nie zamierza zrezygnować z ataków na bazy Hezbollahu, czyli de facto libańskie terytorium. Jerozolima wskazuje, iż ma prawo do obrony przed terroryzmem i grozi odwetem w przypadku potencjalnych ataków ze strony Iranu, który utrzymuje bliskie relacje z Libanem.
ZOBACZ: Porozumienie pokojowe na Bliskim Wschodzie. Donald Trump potwierdza
W pierwszym komentarzu do ogłoszonego porozumienia izraelski minister obrony Israel Kac oświadczył, iż kontrolowane przez niego wojska nie wycofają się z ziem zajętych w Libanie. Jak nadmienił, wspomniana umowa pokojowa nie została formalnie zawarta, więc jej postanowienia nie są wiążące. Podpisanie dokumentu przewidziano na piątek 19 czerwca.
Kac powiedział, iż Izrael utrzyma kontrolę nad terytorium "na czas nieokreślony". To samo ma się tyczyć zajętych obszarów w Syrii i Strefie Gazy. Łącznie - jak podaje agencja Associated Press - obszary te zajmują tysiąc kilometrów kwadratowych.
Niespójne stanowiska Waszyngtonu i Jerozolimy. "Umowa nas nie obowiązuje"
Ostrzejszy komentarz do sprawy porozumienia przekazał izraelski minister bezpieczeństwa wewnętrznego Itamar Ben-Gwir, znany z retoryki krytykowanej nieraz także przez innych członków rządu. "Umowa Trumpa nas nie obowiązuje. Izrael nie jest podporządkowany Stanom Zjednoczonym, a my jesteśmy niepodległym i suwerennym państwem!" - napisał na platformie X.
ZOBACZ: Kruche porozumienie z Iranem? Trump ma plan awaryjny: Strażnik Bliskiego Wschodu
Ben-Gwir argumentował swoje stanowisko koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa Izraelczykom. W jego ocenie Izrael tracił za każdym razem, gdy ulegał presji innych krajów. "To znalazło potwierdzenie w umowach z Oslo, potwierdziło się w umowie z Libanem w 2006 roku, i potwierdziło w okresie powściągliwości w Gazie, który eksplodował nam w twarz" - zobrazował.
Mimo deklaracji przyjaźni z USA, minister - jak wyznał - ma każdorazowo podczas rozmów za kulisami przekonywać premiera Izraela Binjamina Netanjahu, iż "w historycznych momentach trzeba podejmować historyczne decyzje".

1 godzina temu









