Egipski parlamentarzysta Mustafa Bakri twierdzi, iż faktyczną przyczyną izraelskiej agresji w Strefie Gazy jest chęć wyeliminowania Hamasu, który jest zagrożeniem dla wielkiego projektu infrastrukturalnego. Zdaniem polityka Izrael chce w ten sposób przygotować się do realizacji zapowiadanego od lat Kanału Ben Guriona. Plany te potwierdzają w ostatnich dniach źródła powiązane z libańskim Hezbollahem i są komentowane przez przedstawicieli władz Jordanii.
520 bomb atomowych miało spaść na Izrael
Kanał Ben Guriona jest koncepcją zakładającą stworzenie alternatywnej dla Kanału Sueskiego drogi morskiej z Morza Czerwonego na Morze Śródziemne. Ma on biec ze skrawka lądu, na którym Izrael ma dostęp do Zatoki Akaba, położonej po wschodniej stronie Półwyspu Synaj.
Nowa przeprawa miałaby być dłuższa o 100 kilometrów od Kanu Sueskiego i przebiegać w górskim terenie. Pierwsze, tajne plany projektu zostały przedstawione przez władze amerykańskie w 1963 roku (ujawniono je w latach 90.). Były reakcją na nacjonalizację Kanału Sueskiego przez władze Egiptu kilka lat wcześniej. Przewidywały one wykonanie kanału przez izraelską część pustyni Negaw dzięki 520 eksplozji bomb atomowych(!).
Kanał Sueski potrzebuje alternatywy
Temat wrócił w 2021 roku po awarii statku Ever Given, który na tydzień zablokował możliwość korzystania z Kanału Sueskiego. Izraelskie władze zapowiedziały wtedy, iż są gotowe do realizacji alternatywnego Kanału Ben Guriona (od nazwiska pierwszego premiera tego państwa). Zgodnie z przedstawionymi założeniami, będzie on szerszy i głębszy od Kanału Sueskiego, dzięki czemu pozwoli na obsługę większych statków. Czas realizacji projektu przewidziano na 5 lat. Szacowane koszty były bardzo rozbieżne i wahały się między 16 a 55 miliardami dolarów. Natomiast przychody płynące z obsługi kanału szacuje się na kwotę ok. 6 miliardów dolarów rocznie (Kanał Sueski zarobił przez ostatnie 12 miesięcy 9,4 miliarda dolarów).

2 lat temu