Izrael: Blinken znów wyjeżdża z pustymi rękami

2 lat temu
Zdjęcie: https://www.euractiv.pl/section/bezpieczenstwo-i-obrona/news/izrael-blinken-znow-wyjezdza-z-pustymi-rekami/


Siódma od czasu ataku Hamasu wizyta amerykańskiego sekretarza stanu USA w Izraelu nie przyniosła przełomu. Choć Antony Blinken widzi „przestrzeń do porozumienia”, premier Izraela Benjamin Netanjahu o przedstawionej przez Hamas propozycji rozejmu mówił w kategorii „urojenia”.

Amerykański sekretarz stanu, który od czasu wybuchu wojny w Strefie Gazy regularnie odwiedza region, zapewnia, iż Stanom Zjednoczonym zależy na rozwiązaniu konfliktu w taki sposób, by Izrael i Palestyna mogły pokojowo współistnieć.

Choć tzw. rozwiązanie dwupaństwowe wskazywany jest jako to optymalne przez niemal cały Zachód, na ten moment jest ono po prostu nieosiągalne. Najważniejsze dyskusje, które Antony Blinken prowadził teraz z władzami Izraela, dotyczyły planu rozejmu przedstawionego przez Hamas oraz możliwości zarządzenia przerwy humanitarnej – i tutaj również nie było przełomu.

Netanjahu odrzuca propozycję Hamasu

Podczas swojej podróży, którą rozpoczął w zeszłą niedzielę (4 lutego), Blinken spotkał się m.in. z przywódcami Arabii Saudyjskiej, Kataru oraz Egiptu. W środę (7 lutego) rozmawiał z przedstawicielami Palestyny i Izraela, w tym prezydentem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem oraz premierem Izraela Benjaminem Netanjahu.

Wcześniej Hamas przedstawił plan rozejmu, zakładający trzy 45-dniowe etapy, podczas których dochodziłoby do stopniowego uwalniania jeńców i wycofywania się wojsk Izraela ze Strefy Gazy. Kraje zaangażowane w mediację między obiema stronami konfliktu oceniały go pozytywnie, jednak Netanjahu zupełnie go odrzucił, zapowiadając dalsze prowadzenie wojny.

– Powiedziałem dziś Blinkenowi, iż po zniszczeniu Hamasu zapewnimy, iż Gaza na zawsze będzie bezpiecznym obszarem. Historia dowiodła, iż tylko jedna siła może to osiągnąć – Izrael, Siły Obronne Izraela i nasze siły bezpieczeństwa – mówił na konferencji prasowej. Podkreślił przy tym, iż Izrael będzie działał w Strefie Gazy, „kiedy tylko będzie to konieczne” – po to, aby „terror nie powrócił”.

Z nieoficjalnych deklaracji i doniesień mediów wynika również, iż władze w Jerozolimie będą dążyć do stworzenia strefy buforowej przy Strefie Gazy. Chodzi o wytyczenie jednokilometrowego pasa wzdłuż granicy, na którym nie mogłyby znajdować się żadne budynki mieszkalne, co miałoby przyczynić się do wzrostu bezpieczeństwa. Palestyńczycy postrzegają jednak taki ruch jako zabranie jej części i tak niewielkiego już terytorium.

„Przestrzeń do porozumienia”

Podczas swojej konferencji prasowej Blinken podkreślał, iż mimo ustępstw, na które Izrael zdecydował się m.in w wyniku jego poprzednich wizyt, codzienne „żniwo” zbierane przez izraelskie siły zbrojne pozostaje zbyt wysokie.

– Przytłaczająca większość ludzi w Gazie nie miała nic wspólnego z atakami z 7 października (..) A rodziny, których przetrwanie zależy od dostaw pomocy z Izraela, są takie same jak nasze rodziny – mówił.

Przyznając, iż podczas ataku Hamasu Izraelczycy zostali „odczłowieczeni w najbardziej przerażający sposób”, Blinken zaznaczył, iż „nie może to być licencja na odczłowieczanie innych”.

Jak zauważa agencja AP, fakt, iż Netanjahu wprost odrzucił plan, który dla Stanów Zjednoczonych był dobrym wstępem do rozmów, jeszcze bardziej pogarsza napięte już relacje między oboma historycznie bliskimi sobie krajami. Mimo rozczarowującej reakcji Jerozolimy Blinken przekonywał wczoraj, iż sam fakt, iż Hamas jest gotowy na ustępstwa „stwarza przestrzeń do osiągnięcia porozumienia”.

– Zawsze chodzi o negocjacje. To nie jest przełączanie włącznika światła. To nie jest „tak” lub „nie”, tylko „tam” i „z powrotem” – mówił.

Idź do oryginalnego materiału