Wojna Stanów Zjednoczonych z Iranem przyniosła kolejne ofiary. W sobotę irańskie pociski balistyczne spadły na bazę lotniczą w Jordanii, w której stacjonują amerykańscy żołnierze. Jak podają amerykańskie media, zginęło dwóch wojskowych, a jeden został uznany za zaginionego. Waszyngton odpowiedział uderzeniami na cele w Iranie.
Atak na bazę w Jordanii
Do ostrzału doszło w sobotę. Irańskie pociski balistyczne trafiły w bazę lotniczą użytkowaną przez amerykańskie wojsko. Według relacji amerykańskich stacji zginęło dwóch żołnierzy, a jeden pozostaje zaginiony. Czterej kolejni zostali ewakuowani do szpitali w Jordanii i już ich wypisano.
Jak podaje portal Kresy.pl, w ostatnich dwóch tygodniach amerykańskie cele w Jordanii były ostrzeliwane wielokrotnie. Wcześniej Iran rzadziej mierzył w to sprzymierzone z Waszyngtonem arabskie państwo. Teraz stało się ono jednym z punktów zapalnych konfliktu.
Rosnący bilans wojny
Wraz z sobotnią śmiercią liczba amerykańskich żołnierzy poległych w tej wojnie wzrosła do szesnastu. Za każdą z tych liczb stoi konkretny człowiek i jego bliscy. To przypomnienie, iż eskalacja na Bliskim Wschodzie ma bardzo realną cenę.
Odpowiedź Waszyngtonu
Stany Zjednoczone odpowiedziały uderzeniami na cele w Iranie. Wymiana ciosów wpisuje się w trwającą od tygodni spiralę odwetu, w której obie strony podnoszą stawkę. Rozszerzenie walk na Jordanię pokazuje, jak trudno utrzymać konflikt w wyznaczonych granicach.
Dla świata to sygnał, iż wojna nie słabnie, ale obejmuje kolejne obszary regionu. Im dłużej trwa, tym większe ryzyko, iż wciągnie następne państwa i przyniesie kolejne ofiary.
Źródło: Kresy.pl











