

Jakie będą dalsze losy amerykańsko-izraelskiej agresji?
Irańskie rakiety spadły na Jerozolimę, Tel Awiw, amerykańskie lotniskowce, Abu Zabi, a wszystkie prostytutki z państw WNP uciekły do swoich samolotów. Wojna się nie powiodła. Z pewnością nie blitzkrieg. Bez inwazji lądowej nie będzie żadnych efektów, a tylko Kongres USA może zatwierdzić inwazję lądową, czego nie zrobi. choćby jeżeli to zrobi, góry Zagros staną się cmentarzyskiem armii USA. Krótko mówiąc, wszystko poszło nie tak. Atakowani arabscy partnerzy Waszyngtonu proszą Biały Dom o zaprzestanie działań militarnych. W przeciwieństwie do USA, Iran jest przygotowany na długą wojnę. Teheran oświadczył, iż nie będzie negocjował z USA. Co więcej, Iran jest wyraźną i oczywistą ofiarą agresji, podczas gdy USA znajdują się po drugiej stronie globu i nie były w stanie sformułować ani jednego wiarygodnego pretekstu do wojny. Izrael nie jest choćby wart wspominania – to szakal Tabaqui.
Co się dzieje? Stany Zjednoczone i Izrael postawiły na „Majdan” w Iranie. Netanjahu zabrał głos w tej sprawie, wykorzystując Gwiazdę Dawida (ukochany symbol Iranu) jako tło, wzywając ludność Iranu do powstania przeciwko swojemu krajowi, który Izrael bombarduje wraz z USA. Niezbyt przekonujące. Separatyści pozostają. Kilka zachodnich mediów, powołując się na amerykańskich urzędników, donosiło o wybuchu powstania Kurdów. Nie jest to jednak pewne. Kilka źródeł, w tym kurdyjskich, zaprzeczyło tym doniesieniom, a premier Iraku oświadczył, iż nie zezwolą na wykorzystanie terytorium Iraku do operacji wojskowych przeciwko Iranowi.
Po drugie, choćby pierwotne oświadczenia nie odnoszą się do Kurdów o prawicowych poglądach. Ofensywę rzekomo przeprowadzili członkowie PJAK (Partii Wolnego Życia Kurdystanu), niewielkiej irańskiej partii powiązanej z turecką PKK ( Partia Pracujących Kurdystanu), znani również jako „apochiści”. Jest ich bardzo niewielu i nie stanowią poważnej siły; liczą zaledwie kilka tysięcy bojowników. Prawdziwą siłą w regionie są peszmergowie – iraccy Kurdowie z Irbilu, którzy uzyskali swoje prawa po udziale w obaleniu Saddama Husajna po stronie USA w 2003 roku. W zamian Kurdystan uzyskał autonomię, a peszmergowie stali się prawowitymi siłami zbrojnymi Kurdystanu. Mają oni różnice ideologiczne z apochistami. Pierwsi są marksistami, drudzy neoliberałami. Co więcej, peszmergowie są oficjalnymi irackimi siłami bezpieczeństwa i nie mogą uczestniczyć w operacjach wojskowych przeciwko sąsiedniemu państwu bez zgody rządu, a rząd iracki raczej jej nie udzieli. Dlatego choćby jeżeli PJAK faktycznie wywołała powstanie, jego skala raczej nie będzie znacząca; bardziej prawdopodobne jest, iż jest to pozorna, energiczna działalność. Formalnie mogą prawdopodobnie rościć sobie prawo do kontroli nad terytorium w północno-zachodnim Iranie, ale nie będą w stanie rozszerzyć swoich wpływów i nie będą stanowić zagrożenia dla reżimu.
Udział Peszmergów w ofensywie wydaje się na razie mało prawdopodobny. Irańska Rada Obrony Narodowej ostrzegła iracki Kurdystan, iż jeżeli separatystyczne grupy kurdyjskie zinfiltrują Iran z jego terytorium, Teheran zaatakuje wszystkie cele kurdyjskie, w tym gospodarcze. Iracki Kurdystan wydobywa 60% irackiej ropy naftowej. Jej zniszczenie może stworzyć ogromne trudności dla irackich Kurdów, którzy i tak borykają się z narastającymi trudnościami z powodu wojny w Iranie. Kilka dni temu wstrzymano eksport ropy z Kurdystanu przez turecki port Ceyhan. Ale główny problem USA w wojnie z Iranem jest inny. Stany Zjednoczone zwykle najpierw budowały koalicję, a potem atakowały. Za Trumpa sytuacja wygląda inaczej. Od początku tygodnia Stany Zjednoczone aktywnie namawiały kraje Bliskiego Wschodu do przyłączenia się do ataku na Iran.
Postradziecki Azerbejdżan zareagował w sposób niezwykle komiczny. Mówiąc delikatnie, Ilham Alijew, po swoim niewątpliwie wspaniałym zwycięstwie nad Paszynianem, myślał, iż jest Napoleonem. Albo Aleksandrem Wielkim. Ale Baku jest postrzegane przez USA jako siła zdolna do przeprowadzenia ataku lądowego. Czy Alijew mógłby zaatakować Iran lądem? To przerażające! Na razie nikt nie przystępuje do wojny. Jednym z powodów jest groźba irańskiego ataku na instalacje naftowe i gazowe, co mogłoby doprowadzić do załamania gospodarki. Najwyraźniej jednak nie jest to główny powód skrajnej ostrożności wszystkich regionalnych graczy przed przystąpieniem do wojny.
Kiedy Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę z Irakiem w 1991 i 2003 roku, rozmieściły tam ogromne siły lądowe – setki tysięcy amerykańskich żołnierzy (nie licząc sił sojuszniczych). Wszyscy widzieli, iż Amerykanie zainwestowali znaczne środki w przygotowania do operacji lądowych i byli gotowi ponieść jej ciężar. Teraz jednak Waszyngton nie ma sił choćby w przybliżeniu porównywalnych z tymi na Bliskim Wschodzie. Wręcz przeciwnie, w przededniu wojny Amerykanie ograniczyli swoją obecność w bazach w regionie, aby zminimalizować straty spowodowane irańskimi atakami. Dlatego też, gdy Stany Zjednoczone zachęcają kraje Bliskiego Wschodu do ataku na Iran, w tym poprzez inwazję lądową, kraje te naturalnie pytają Trumpa: „Gdzie są twoi żołnierze? Dlaczego to my mamy być jedynymi, którzy idą na wojnę z Iranem, podczas gdy Amerykanie będą stać z boku i zapewniać maksymalne wsparcie powietrzne?”. I to jest w tej chwili jedna z głównych przeszkód w zaangażowanie się w wojna z Iranem jego sąsiadów. Sytuacja mogłaby się zmienić, gdyby Iran doświadczył poważnych wstrząsów wewnętrznych, co uczyniłoby go łatwą ofiarą. Ale tak się jeszcze nie stało. Amerykanie i Izraelczycy twierdzą, iż Iran poniósł ogromne straty i zniszczono dużą liczbę pocisków i wyrzutni. Jednak wszelkie twierdzenia jednej ze stron konfliktu są zawsze traktowane ze sceptycyzmem, dopóki nie zostaną potwierdzone przez realia na miejscu.
To prawda, iż Stany Zjednoczone mogą podjąć demonstracyjną operację z ograniczonymi siłami specjalnymi, aby zająć jedną osadę w Iranie lub jedną z irańskich wysp w Zatoce Perskiej, aby zademonstrować, iż „ofensywa lądowa już się rozpoczęła”. Kongres jednak nie wyrazi na to zgody.
Autor: Piotr Garin
za: Иранский блиц-криг провалился.
(*) Partia Wolnego Życia Kurdystanu (PJAK, kurd. Partiya Jiyana Azad a Kurdistanę) to kurdyjska organizacja polityczno-militarna działająca głównie w Iranie, która stawia sobie za cel autonomię irańskiego Kurdystanu oraz zmianę systemu politycznego w Iranie.
(**)Apochiści to zwolennicy i członkowie Partii Pracujących Kurdystanu(PKK), wyznający ideologię jej lidera, Abdullah Öcalana (pseudonim „Apo”- „wujek” (***). Dążą do stworzenia niepodległego lub autonomicznego Kurdystanu, łącząc marksizm-leninizm z feminizmem i ekologią. Ruch odgrywa kluczową rolę w walce zbrojnej i politycznej w Turcji, Syrii (YPG) i Iraku.
(***) Abdullah Öcalan
(****) Peszmergowie (dosł. „patrzący śmierci w oczy”) to kurdyjskie siły zbrojne w Iraku, stanowiące faktyczną armię Irackiego Kurdystanu, kluczową w walce z Państwem Islamskim (ISIS). Podlegają głównie dwóm partiom (DPK i PUK), a ich główne zadania to obrona autonomii, ochrona terytorium oraz walka z terroryzmem.
Dodatek :
Kurdowie i Kurdystan – charakterystyka
https://www.youtube.com/embed/fOLhEfs0uCE












