Internet stworzył, internet pogrzebie ruch MAGA?

4 godzin temu

Za oceanem toczy się brutalna wojna domowa w łonie ruchu MAGA, grożąc zadeptaniem ostatnich iskier raczkującej kontrrewolucji. Konflikt ten objawia się szczególnie za sprawą prawicowych influencerów, kształtujących opinię publiczną w niespotykanej dotychczas skali.

Na całym świecie walka o „rząd dusz” na dobre przeniosła się już do sieci. Rewolucja technologiczna skutecznie rozbiła monopol koncesjonowanych mediów, dotychczas trzymających pieczę nad kanałami dystrybucji informacji. Swoją szansę otrzymały wreszcie prawicowe siły, do niedawna całkowicie wykluczone z demo-liberalnego dyskursu publicznego. Nie będzie przesadą stwierdzenie, iż to właśnie internet dwukrotnie wyniósł do władzy Donalda Trumpa, a po przejęciu Twittera przez Elona Muska, pozostaje gwarantem amerykańskiej dominacji w światowej przestrzeni informacyjnej.

Armie influencerów codziennie ścierają się w wielkiej wojnie idei, kształtując postawy światopoglądowe i wpływając na decyzje wyborcze milionów użytkowników. „Gadające głowy” z internetu zastąpiły lewicowe wydawnictwa, NGO’sy i instytucje, detronizując samozwańczych moderatorów debaty publicznej. Nic dziwnego, iż ci ostatni wpadli w panikę – strasząc narastającą falą „nacjonalizmów” i dezinformacji. Na gwałt wzywają do przyjęcia rozwiązań umożliwiających centralne zarządzanie przestrzenią wirtualną.

Jeszcze do niedawna wydawało się, iż stoimy u progu globalnego renesansu polityki zdrowego rozsądku; przywrócenia porządku i wolności słowa w świecie zdominowanym przez chaos, płynność i cyfrową dyktaturę. Do pewnego stopnia rzeczywiście się to udało; światowej opinii wreszcie zerwano knebel poprawności politycznej (patrz COVID-19). Niestety, karnawał wolnościowej solidarności skończył się bardzo szybko, a pierwszy cios wyprowadził z zaskoczenia potężny sojusznik.

Ameryka First?

Prawicowa bańka w amerykańskich social-mediach jest jak pudełko czekoladek. Każdy znajdzie coś dla siebie. Swoje miejsce mają tu libertariańscy spadkobiercy Rothbarda i Friedmana, transhumanistyczni technokraci, neo-koni przekonani o przywróceniu roli „światowego policjanta”, protekcjonistyczni narodowi konserwatyści, bohaterowie wojen kulturowych, katoliccy tradycjonaliści, prawosławni konwertyci czy ewangelicy z Pasa Biblijnego. W ostatnim dziesięcioleciu udało się zjednoczyć ten konglomerat myśli, postaw i idei pod jednym sztandarem „America First”, przełamując dyktat globalistycznej lewicy w USA i na całym świecie.

Jednak w pewnym momencie, niczym za sprawą złego czaru, amerykańscy prawicowcy dosłownie skoczyli sobie do gardeł. Wojna rozpoczęła się, gdy część środowiska wyraziła zdecydowany sprzeciw wobec wspomagania izraelskiego ludobójstwa w Strefie Gazy. W kontrze, niezwykle potężne środowiska żydowskie w USA postawiły na twardą rozprawę z internetową „opozycją”. Bronią w tej walce okazała się nie tylko propaganda, ale przede wszystkim groźby, szantaż i przekupstwo stosowane wobec tych, którzy nie chcieli – jak przyznała była dziennikarka NBC News Magyn Kelly – „ugiąć kolan przed dyktatem tych ludzi”.

Oliwy do ognia dolała sprawa śmierci Charliego Kirka, zastrzelonego 10 sierpnia 2025 na uniwersytecie w Utah. Nie jest tajemnicą, iż bodaj najpopularniejszy (obok byłej gwiazdy Fox News –Tuckera Carslona) amerykański influencer zaledwie kilka tygodni przed swoją śmiercią świadomie i otwarcie opuścił obóz syjonistyczny. W internecie zaroiło się od teorii sugerujących, iż za zabójstwem niespełna 34-letniej „gwiazdy” social mediów, przymierzanej do roli przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, stał w jakiś sposób Izrael. Od tamtej pory pomiędzy „judeo-realistami” a „judeo-entuzjastami” wyrósł nieprzekraczalny mur, co w połączeniu ze skandalicznym tuszowaniem sprawy Epsteina, diametralnie podważyło zaufanie do administracji Donalda Trumpa.

Operacje psychologiczne (psy-ops)

Obserwując polską rzeczywistość medialno-polityczną, można odnieść wrażenie, iż przez lata toczyła się jakaś zakulisowa gra obliczona w pozbawienie prawicy możliwości wpływu na los kraju. Kiedy tylko na horyzoncie pojawiała się jakaś dobrze rokująca inicjatywa, była gwałtownie kompromitowana niewytłumaczalnymi postawami liderów i katastrofalnymi decyzjami. Naciski z zagranicy, ostracyzm, krecia robota wewnątrz organizacji – wyglądało jakby post-okrągłostołowe siły neutralizowały każde zagrożenie godzące w magdalenkowy status quo. Gdy szklany sufit przebiła w końcu Konfederacja, gra na rozczłonkowanie i skłócenie prawej strony sceny politycznej tylko się zaostrzyła.

Naiwnością byłoby sądzić, iż do podobnych operacji nie dochodzi również w Ameryce. Przykładowo, za „wtykę federalnych” został przez kilku znanych influencerów uznany niejaki Nick Fuentes. Niezwykle popularny wśród młodych mężczyzn skandalista, zasłynął z osobliwej recepty za naprawę Ameryki: „Żydzi mają w*********, kobiety muszą się zamknąć, a czarni trafić do więzienia”. Na sucho uchodzą mu zachwyty nad Stalinem i Hitlerem, poniżanie kobiet, jawny antysemityzm i ostentacyjne poparcie dla narodowego socjalizmu. Zaledwie dwudziestokilkuletni ex-student stosunków międzynarodowych w bardzo krótkim czasie zdołał zbudować wokół siebie cały ruch społeczny. Jednym z jego najgłośniejszych sukcesów było spektakularne zwycięstwo w debacie z dawną gwiazdą BBC, Piersem Morganem.

Warto pamiętać, iż podobne idee już raz pogrążyły administrację Trumpa. Podczas pierwszej kadencji niezwykłą popularnością cieszył się ruch „alt-right” (alternatywnej prawicy), czerpiący całymi garściami z idei narodowego socjalizmu, darwinizmu społecznego i białej supremacji – i to tej prawdziwej, z Ku Klux Klanem i plantacjami niewolników, a nie w postaci chochoła wymyślonego przez wokeistowską lewicę. Kręgosłup przetrąciły ruchowi liczne aresztowania oraz masakra w Charlottesville w 2017 r., kiedy alt-rightowiec rozjechał samochodem grupę manifestantów. Symbolem tego środowiska pozostawała „smutna żaba Pepe” – rodzaj internetowego mema, do którego odnoszą się dzisiaj zwolennicy Fuentesa (Groypers).

Prywatne krucjaty Candace Owens

Nie zawsze jednak porażka musi być rezultatem czynników zewnętrznych. Znacznie częściej inicjatywy upadają na skutek osobistych upadków swoich liderów. Choć media społecznościowe stanowią potężny oręż, przypominają bardziej obosieczne ostrze bez rękojeści niż precyzyjny karabin snajperski. Jak powiedział Fryderyk Nietzsche: „Uważaj gdy walczysz z demonami (…) gdy długo spoglądasz w otchłań, ona również patrzy na ciebie”. Ciemna otchłań mediów społecznościowych zaczęła powoli otwierać się pod stopami amerykańskich influencerów. Opuszczający w końcu „piwnicę”, kuszeni lajkami, niesieni przez algorytmy – niektórzy uzyskali większy wpływ na rzeczywistość niż potężne molochy medialne, dla których wcześniej pracowali.

Jednak kiedy wyświetlenia i zasięgi traktowane są jak dowód w sprawie, a reakcja publiczności – jako wyznacznik linii redakcyjnej, istnieje realna pokusa przedłożenia wymiernych korzyści (mówimy często o milionach dolarów) ponad dojście do prawdy. Zwłaszcza o ile sami jesteśmy sobie „sterem, żeglarzem i okrętem”, a lata pracy w mediach wykształciły w nas teflonowy charakter. Wydaje się, iż w podobną pułapkę wpadła dzisiaj była gwiazda Daily Wire, niezwykle przebojowa publicystka Candace Owens.

Miłośniczka tradycyjnej liturgii i konwertytka z ewangelikalizmu, została zwolniona za swoją postawę wobec polityki Izraela. Jej zawołanie „Chrystus Królem!” oraz niezgoda na tłumaczenie żydowskich zbrodni zostały uznane przez redakcję za „antysemickie”. Owens rozpoczęła karierę solową z wysokiego C. W jednym z pierwszych filmów podjęła temat biologicznej płci Brigitte Macron, opierając się w większości na tym, co już dawno ustalili francuscy dziennikarze śledczy. Afera przyniosła potężny wzrost zainteresowania kanałem, który dzisiaj subskrybuje już 5,8 mln użytkowników. Potem nastąpił jeszcze większy przełom – sprawę zabójstwa Charliego Kirka, jej wieloletniego przyjaciela, uznała za osobistą krucjatę w walce o prawdę.

Rzeczywiście, dzięki wcześniejszym kontaktom w Turning Point USA (organizacji Kirka, przejętej przez żonę Erikę), Owens ujawniła niepokojące okoliczności zamachu. Treść udostępnionych wiadomości ukazała naciski potężnego lobby żydowskiego i samego Benjamina Netanjahu, próby „wrogiego przejęcia” organizacji przez pro-syjonistyczny zarząd, a także niejasny udział w całej sprawie małżonki ofiary.

Wiarygodność Owens podważają jednak dziwaczne wypowiedzi, oscylujące na pograniczu paleo-astronautyki, wiary w proroczą funkcję snów (Charlie miał nawiedzić ją po śmierci) czy przekonania, iż jej przyjaciel był „podróżnikiem w czasie” oraz dzieckiem-absolwentem specjalnego programu CIA, tzw. szkoły X-Menów. Nieprzemyślane, albo obliczone z myślą o zasięgach wypowiedzi sprawiają, iż jedna z najbardziej wyrazistych publicystek sama często kompromituje swoją własną pracę.

Requiem dla MAGA

Donald Trump doszedł do władzy niesiony siłą nowoczesnych mediów. Gniew ludu, doprowadzonego przez rządy globalistów do granic wytrzymałości, okazał się tak straszliwy, iż druzgocące zwycięstwo Trumpa uznano za świt nowej epoki w dziejach zachodniego świata.

Jednak fatalny styl komunikacyjny obecnej administracji, pasmo niezrozumiałych decyzji podważających ideę „America First”, zaostrzenie retoryki zarówno w polityce wewnętrznej jak i zagranicznej, wreszcie ujawnione skandale sprawiają, iż wewnątrz Partii Republikańskiej rośnie sceptycyzm wobec obecnego przywództwa. 79-letni prezydent cieszy się najmniejszym poparciem od rozpoczęcia kadencji (według Pew Research Center – zaledwie 27 proc.), co nie napawa optymizmem w perspektywie wyborów do Senatu, czyli próbą generalną przed głosowaniem prezydenckim w 2028 r.

W takiej sytuacji Republikanie potrzebują kolejnej mobilizacji amerykańskich konserwatystów, prawicowców i patriotów. Jednak niezbędna do tego jest zaś armia influencerów, w tej chwili skłócona i podzielona jak nigdy. Najważniejsze pytanie brzmi, czy po doświadczeniach ostatnich lat – na które składają się zarówno zakulisowe rozgrywki, jak i osobiste rozczarowania – wiara w idee MAGA ma jeszcze dla nich jakikolwiek sens?

Piotr Relich

Idź do oryginalnego materiału