Debata ma dwa główne nurty. Pierwszy wskazuje, iż Europa zbyt mocno ogranicza innowacyjność swoimi regulacjami i przez to traci dystans do Stanów. Drugi natomiast podkreśla znaczenie ochrony praw obywateli i europejskich wartości, które mogą być zagrożone na zmonopolizowanym, cyfrowym rynku. Dodatkową trudnością w rozstrzygnięciu, który kierunek obrać, jest to, iż nowe technologie, zwłaszcza sztuczna inteligencja, mają ogromny wpływ na nieskończoną ilość obszarów życia – nie tylko na gospodarkę, ale też na bezpieczeństwo, zdrowie psychiczne, rynek pracy czy kulturę. Nie jest to więc prosty dylemat i można go sprowadzić do pytania, jak dalece i w jaki sposób prawo wpływa na rozwój rynku.
Europa w stawce innowacji
Według najnowszego European Innovation Scoreboard 2025, innowacyjność w UE rośnie, chociaż tempo tego wzrostu między państwami członkowskimi się różni, a w ostatnim roku odnotowano niewielką korektę w dół o 0,4 punktu procentowego. Najbardziej innowacyjne są Szwecja, Dania i Niemcy, ale wiele państw UE pozostaje daleko w tyle. Warto też zauważyć, iż rozwój innowacji w UE w dekadzie 2012–2022 sięgnął około 8 proc. – podczas gdy USA zanotowały wzrost rzędu 10 proc., a Izrael – 11 proc. Chiny rozwijają innowacje znacznie szybciej, niemal trzykrotnie szybciej niż Europa, co rodzi ogromne wyzwanie dla europejskiej gospodarki cyfrowej. Poza Chinami i Stanami liderami pozostają Korea Południowa i Kanada. Unię wyprzedza także Australia.
Z kolei według Global Innovation Index 2025 (raportu przygotowywanego według nieco innych kryteriów – przyp. red.), liderem, zresztą już kolejny rok z rzędu, pozostaje Szwajcaria. Tuż za nią znalazła się Szwecja, a Stany, do których najczęściej porównujemy UE w obszarze gospodarki, zajęły dopiero trzecią pozycję. Jednak, mimo iż znalazły się na ostatnim miejscu na podium, plasują się na pozycji lidera w wielu kluczowych wskaźnikach, nie tylko dzięki inwestycjom w badania i rozwój, ale także dzięki lepiej rozwiniętemu ekosystemowi startupowemu i elastycznemu podejściu do innowacji.
W przeciwieństwie do Stanów, w których firmy mogą swobodnie eksperymentować, a rynek (z udziałem państwowych subsydiów) wyłania najlepsze rozwiązania, Europa jest postrzegana jako borykająca się z regulacyjną fragmentacją i większą kontrolą, co może skutkować mniejszą dynamiką wprowadzania europejskich technologii oraz ograniczać skalowanie działalności innowacyjnych firm. Być może jednak – biorąc pod uwagę, iż na czele stawki najbardziej innowacyjnych państw znajdują się dość mocno regulowane gospodarki Szwecji, Kanady czy Szwajcarii – problem leży zupełnie gdzieś indziej.
Za dużo regulacji?
Największym zarzutem wobec europejskiego podejścia do regulacji technologii jest to, iż korporacje i startupy muszą spełniać zbyt wiele wymagań co do przejrzystości algorytmów, ochrony danych osobowych oraz standardów etycznych. Akty prawne, takie jak AI Act, Digital Markets Act czy Digital Services Act (DSA) nakładają obowiązki, które nierzadko wydłużają proces wprowadzania produktów na rynek i zwiększają koszty operacyjne. Z drugiej strony – to nie jest kwestia wprowadzenia nowego modelu auta, telewizora czy konia na biegunach, ale złożonych systemów radykalnie zmieniających gospodarki i społeczeństwa.
Problem być może jednak nie tkwi w samych regulacjach, ale w sposobie ich wdrażania. Rozpatrując gorsze wyniki UE niż jej globalnych konkurentów, trzeba też brać pod uwagę, iż w przeciwieństwie do Chin czy Stanów to ścisła, ale jednocześnie luźna sieć państw z ich różnymi wyzwaniami, politykami i społeczeństwami.
Wyraźne różnice w implementacji prawa pomiędzy państwami członkowskimi (na przykład Polska nie wdrożyła jeszcze ani DSA, ani AI Act) mnożą komplikacje dla firm działających międzynarodowo, przez co Europa – jako suma różnych praktyk swoich państw członkowskich – traci na elastyczności i atrakcyjności inwestycyjnej. W efekcie inwestorzy i firmy skłaniają się ku innym rynkom, zwłaszcza amerykańskiemu, gdzie regulacje są bardziej umiarkowane i dostosowane do dynamicznego rozwoju technologii, szczególnie w kontekście wykorzystywania danych osobowych – a przede wszystkim nie są fragmentaryczne.
Analizy wskazują, iż restrykcyjne regulacje hamują tempo wdrożeń i innowacji, obniżają konkurencyjność europejskich przedsiębiorstw oraz utrudniają rozwój ekosystemu startupowego, co jest najważniejsze dla budowy przewagi technologicznej w długim terminie. Najgłośniejszym przykładem takiej analizy jest powstały w 2024 roku tzw. raport Draghiego (od nazwiska byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego i premiera Włoch, Mario Draghiego – przyp. red.), w którym wezwano do zmniejszenia presji regulacyjnej w UE.
Regulacje jako szansa
Z drugiej strony, odpowiednio zaprojektowane i gwałtownie wdrażane regulacje mogą być motorem innowacji, a nie ich hamulcem. Spójrzmy na nie jako okazję do stworzenia przejrzystego i konkurencyjnego systemu. Tworzą jasne ramy działania, budują zaufanie wśród konsumentów oraz stymulują rozwój nowych, bezpiecznych i etycznych technologii, ograniczając ich negatywny wpływ na społeczeństwo.
Standardy ochrony danych (np. RODO) wprowadzone przez UE stały się wzorem na całym świecie i podniosły świadomość znaczenia ochrony prywatności i bezpieczeństwa cyfrowego. Wzrost zaufania do technologii sprzyja ich większemu i szybszemu wykorzystaniu na rynku.
Regulacje wymuszają rozwój algorytmów przejrzystych, zrozumiałych i kontrolowalnych, a to może przełożyć się na otwarcie nowych obszarów badań nad bezpiecznymi narzędziami informatycznymi. To przewaga konkurencyjna, szczególnie w dobie rosnących oczekiwań i jednocześnie obaw społecznych wobec technologii.
W krajach o stabilnych i przewidywalnych ramach prawnych zwykle można odnotować wyższy poziom inwestycji długoterminowych, także w obszarze technologii. Firmy po prostu chętniej inwestują, jeżeli znają zasady gry i mogą liczyć na jednolite standardy.
W tym kontekście należy brać pod uwagę tzw. synergy innovation effect – wspólne normy techniczne ułatwiają tworzenie interoperacyjnych rozwiązań w całej Unii, co sprzyja skalowaniu innowacji i obniża koszty wejścia na rynek.
Nie bez znaczenia pozostaje również kontekst geopolityczny oraz monopol gigantów technologicznych z USA czy Chin. Europejskie podejście opiera się na idei suwerenności cyfrowej – Unia dąży do tego, by nie być zależna od graczy zza oceanu czy z Azji w kluczowych dziedzinach, zwłaszcza jeżeli chodzi o bezpieczeństwo danych lub strategiczne technologie, w tym te podwójnego zastosowania (czyli takie, które mogą być zastosowane zarówno do celów cywilnych, jak i wojskowych – przyp. red.).
Jest dobrze – może być lepiej
Statystyki pokazują, iż choć UE nie jest liderem pod względem szybkości innowacji, to ma potencjał zyskania przewagi tam, gdzie liczą się wartości etyczne, bezpieczeństwo i zrównoważony rozwój. W przywołanym wyżej European Innovation Scoreboard 2025 wskazuje się, iż inwestycje w technologie zgodne z unijnymi regulacjami rosną z roku na rok o ponad 12 proc., przyczyniając się do tworzenia nowych sektorów gospodarki i miejsc pracy.
Różnice w innowacyjności być może wynikają z różnic w nakładach na badania i rozwój. Według danych Eurostatu z 2023 roku nakłady w tym obszarze równe były 3,5 proc. PKB w USA, podczas gdy w krajach unijnych wyniosły 2,3 proc. Wyższe też były w Korei Południowej (wyniosły aż 5 proc.), Japonii (3,3 proc.) oraz Chinach (2,6 proc.). W innowacyjnej Szwecji, która jest absolutnym liderem wśród państw UE, wydatki na badania i rozwój wyniosły prawie 3,7 proc. PKB.
Konieczne jest znalezienie kompromisu, który pozwoli Europie na bycie innowacyjną, ale i odpowiedzialną. Wcale nie musi on polegać na ograniczeniu regulacji. Zgoda – regulacje powinny być elastyczne, umożliwiające szybkie reagowanie na zmiany technologiczne i tworzone w konsultacji ze środowiskiem biznesowym, naukowym i obywatelskim. Ale państwa członkowskie Unii potrzebują przede wszystkim inwestycji w badania i rozwój, w ekosystem startupowy oraz we współpracę między sobą, aby zredukować fragmentację, przyspieszyć procesy wdrożenia regulacji i stworzyć prawdziwie jednolity rynek innowacji.
***
Regulacje dotyczące technologii to dla Unii jednocześnie szansa i wyzwanie. Model europejski stawia na zrównoważony rozwój – łączy innowacyjność z etyką i ochroną praw obywatelskich. Jednak wobec dominacji Stanów Zjednoczonych i Chin Europa musi wypracować rozwiązania, które nie tylko zabezpieczą jej wartości, ale będą też sprzyjały szybkim i konkurencyjnym innowacjom. Wiele zależy od poszczególnych krajów, które muszą znaleźć w swoich budżetach pieniądze na wsparcie badań i rozwoju. Wreszcie, wziąwszy pod uwagę ryzyko, które niosą za sobą nowe technologie, trzeba zadać sobie pytanie: czy marzenie o innowacyjności w przyszłości nie zostanie skonfrontowane z koniecznością ogromnych nakładów na przeciwdziałanie negatywnym – zarówno społecznym, jak i gospodarczym – skutkom wdrażania technologii?
—
Foto.: Denzel, EU flag, cropped by the RPN team, Pixabay.
—
Tekst pochodzi z numeru Res Publiki Nowej Eye to AI. Świat w czasie techno-rewolucji opublikowanego 17.11.2025.

1 godzina temu








